Nie takie korki straszne, bo inni mają gorzej
2011-01-17
, aktualizacja: 17.01.2011 23:10
Katowiczanie tracą w korkach mniej czasu niż mieszkańcy Warszawy, Krakowa czy Poznania - wynika z raportu przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Niestety, częściej niż mieszkańcy wymienionych miast narzekamy na komunikację publiczną
ZOBACZ TAKŻE
- Nie bądź "apaczem" na drodze (06-01-11, 21:01)
- Autostradowe węzły wciąż nierozplątane (17-01-11, 05:19)
- Autostradowe obwodnice miast darmowe tylko częściowo (10-01-11, 23:12)
- Przebudowa DK 1. Będzie horror, później raj i estakada (02-09-10, 20:06)
- Korki to sprawka rodziców odwożących dzieci do szkół? (07-11-09, 10:28)
Eksperci z firmy Deloitte przekonują, że gdyby ruch w innych dużych miastach odbywał się tak płynnie jak w Katowicach (katowiczanie tracą w korkach trzykrotnie mniej czasu niż mieszkańcy Warszawy i dwuipółkrotnie mniej niż w Łodzi, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu), to straty dla gospodarki, spowodowane staniem w korkach, udałoby się zmniejszyć o 60 proc., czyli o ponad 2 mld zł rocznie.
Badanie przeprowadzono na podstawie rzeczywistych pomiarów prędkości notowanych przez GPS-y. Zebrano dane z ponad 70 tys. samochodów poruszających się po 28 tys. dróg. Na podstawie tych danych ustalono m.in., że średnia prędkość przejazdu przez Katowice wynosi 63,1 km/godz., podczas gdy we Wrocławiu jest to 33,5 km/godz., a w Warszawie 37,7 km/godz. Mieszkańcy Katowic na odcinku 10 km spóźniają się zaledwie osiem minut, podczas gdy w Krakowie 28 minut, a w Warszawie 25 minut. Atutem Katowic są m.in. autostrada A4 i Drogowa Trasa Średnicowa.
Niestety, dużo gorzej jest z transportem publicznym. Katowiczanie narzekają na stare i zatłoczone autobusy oraz wysokie ceny biletów. Gorzej swoją komunikację publiczną oceniają tylko mieszkańcy Łodzi, gdzie średnia ocena transportu w pięciostopniowej skali wyniosła zaledwie 2,91, podczas gdy w Katowicach 3,09.
Zła ocena komunikacji powoduje, że aż 85 proc. badanych katowiczan wybiera samochód zamiast autobusu (w innych miastach to około 68 proc.). Gdy już to zrobią, podobnie jak mieszkańcy innych miast narzekają na płynność świateł, niewystarczającą liczbę skrzyżowań ze specjalnymi światłami do skrętu w lewo. Do tych wszystkich minusów katowiczanie dokładają jeszcze zbyt małą liczbę miejsc parkingowych, których jest znacznie mniej niż w Gdańsku, Łodzi i Warszawie.
Niestety, transport publiczny ma według raportu fatalne perspektywy, bo wydatki na komunikację są w Katowicach o 280 proc. niższe niż na drogi, podczas gdy w Warszawie, Gdańsku i Krakowie ta dysproporcja wynosi 80 proc.
Eksperci firmy Deloitte twierdzą, że transport w dużych miastach można poprawić bez dużych wydatków. Wystarczy usprawnić pracę miejskich spółek transportowych, zlikwidować przyciski dla pieszych przy pasach bezpieczeństwa oraz wprowadzić specjalne pasy dla autobusów.
- Oprócz inwestycji potrzebna jest też zmiana myślenia - mówi Rafał Antczak z Deloitte. Przekonuje, że nic się nie zmieni, dopóki prezydenci miast nie zdadzą sobie sprawy z tego, że korki to wymierne straty finansowe.
Badanie przeprowadzono na podstawie rzeczywistych pomiarów prędkości notowanych przez GPS-y. Zebrano dane z ponad 70 tys. samochodów poruszających się po 28 tys. dróg. Na podstawie tych danych ustalono m.in., że średnia prędkość przejazdu przez Katowice wynosi 63,1 km/godz., podczas gdy we Wrocławiu jest to 33,5 km/godz., a w Warszawie 37,7 km/godz. Mieszkańcy Katowic na odcinku 10 km spóźniają się zaledwie osiem minut, podczas gdy w Krakowie 28 minut, a w Warszawie 25 minut. Atutem Katowic są m.in. autostrada A4 i Drogowa Trasa Średnicowa.
Niestety, dużo gorzej jest z transportem publicznym. Katowiczanie narzekają na stare i zatłoczone autobusy oraz wysokie ceny biletów. Gorzej swoją komunikację publiczną oceniają tylko mieszkańcy Łodzi, gdzie średnia ocena transportu w pięciostopniowej skali wyniosła zaledwie 2,91, podczas gdy w Katowicach 3,09.
Zła ocena komunikacji powoduje, że aż 85 proc. badanych katowiczan wybiera samochód zamiast autobusu (w innych miastach to około 68 proc.). Gdy już to zrobią, podobnie jak mieszkańcy innych miast narzekają na płynność świateł, niewystarczającą liczbę skrzyżowań ze specjalnymi światłami do skrętu w lewo. Do tych wszystkich minusów katowiczanie dokładają jeszcze zbyt małą liczbę miejsc parkingowych, których jest znacznie mniej niż w Gdańsku, Łodzi i Warszawie.
Niestety, transport publiczny ma według raportu fatalne perspektywy, bo wydatki na komunikację są w Katowicach o 280 proc. niższe niż na drogi, podczas gdy w Warszawie, Gdańsku i Krakowie ta dysproporcja wynosi 80 proc.
Eksperci firmy Deloitte twierdzą, że transport w dużych miastach można poprawić bez dużych wydatków. Wystarczy usprawnić pracę miejskich spółek transportowych, zlikwidować przyciski dla pieszych przy pasach bezpieczeństwa oraz wprowadzić specjalne pasy dla autobusów.
- Oprócz inwestycji potrzebna jest też zmiana myślenia - mówi Rafał Antczak z Deloitte. Przekonuje, że nic się nie zmieni, dopóki prezydenci miast nie zdadzą sobie sprawy z tego, że korki to wymierne straty finansowe.
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




