Po remoncie trzeba poprawiać ul. Mielęckiego

Przemysław Jedlecki
2011-01-13 , aktualizacja: 13.01.2011 13:59
A A A Drukuj
Na ulicy trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta Na ulicy trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr
Ulica Mielęckiego w Katowicach ma być spacerowym deptakiem - jak pobliska Mariacka. Robotnicy jednak się nie przyłożyli: niektóre płyty chodnikowe ułożone są krzywo i się ruszają
Na ulicy trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr
Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Na ulicy trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr
Na ulicy Mielęckiego trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr
Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Na ulicy Mielęckiego trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr
Na ulicy trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr
Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Na ulicy trudno znaleźć równo ułożone płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają ponad centymetr
Zapowiadało się porządnie. Robotnicy wpierw zerwali leżący na ulicy asfalt, następna ekipa przebudowała kanalizację, a kolejna wylała beton, na którym ułożono granitowe płyty. Po tym, jak stopniał śnieg, wczoraj można było przyjrzeć się efektom prac. Trudno znaleźć ułożone równo płyty, szpary między nimi czasem są minimalne, zaś w innych miejscach mają grubo ponad centymetr. Płyty rozjeżdżają się też na długości niemal całej ulicy.

Zdaniem Michała Spadzińskiego, działacza Stowarzyszenia "Moje Miasto", wszystkie płyty należałoby ułożyć na nowo. - Pieniądze wyrzucono w błoto - kwituje katowicki społecznik. - Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że w Bytomiu czy Gliwicach przedwojenny bruk, po którym jeżdżą samochody, wygląda lepiej niż świeżo ułożone płyty, po których chodzą ludzie. W Krakowie na Grodzkiej i na Rynku też się udało, a u nas, niestety, nie - narzeka Spadziński.

Adam Kochański, naczelnik wydziału inwestycji w katowickim magistracie, który czuwał nad przeprowadzonym za 2 mln zł remontem, też nie jest zadowolony. - Przekazaliśmy wykonawcy czarną listę rzeczy do poprawy i będę żądał ich wykonania. Przyjrzę się ulicy jeszcze raz - zapowiada.

Zapewnia, że jeszcze w grudniu, gdy mijał termin wykonania prac, płyty były równe. - Nie interesuje mnie, jak usterki zostaną naprawione. Ma to być zrobione i koniec - mówi urzędnik.

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów