Śląskiej godce trzeba pieniędzy
2011-01-12
, aktualizacja: 12.01.2011 18:24
Uznanie mowy śląskiej za język na niewiele się zda, jeśli nie będzie słownika śląskiego - przestrzega prof. Bogusław Wyderka, językoznawca z Uniwersytetu Opolskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Rząd nie uznał godki: To nie język, nie ma mowy! (10-05-10, 22:40)
- RAŚ: wolno ci się spisać, Ślązaku (14-03-11, 09:55)
- Zwolennik godki rozprawia się z mitami (22-02-11, 00:04)
- Godka bez poparcia komisji mniejszości narodowych. "To dialekt, nie język" (09-02-11, 13:03)
- Drogie spotkanie Górnoślązaków (24-01-11, 19:05)
- Zagłębie wyprzedziło Śląsk (31-12-10, 00:48)
- Poseł PO namawia: "Wybierajcie narodowość śląską" (22-11-10, 20:05)
- Śląski ma być jak kaszubski. Projekt jest już gotowy (21-10-10, 13:19)
Projekt ustawy uznającej mowę śląską za język regionalny trafił do laski marszałkowskiej pod koniec października. Jest obecnie opiniowany przez różne związki i stowarzyszenia. - Myślę, że opinie zostaną zebrane w ciągu tego miesiąca. Potem odbędzie się pierwsze czytanie - mówi poseł Marek Plura, jeden z orędowników nadania godce rangi języka. Trudno powiedzieć, jakie będą losy ustawy, bo budzi ona kontrowersje nawet wśród parlamentarzystów pochodzących ze Śląska.
- To nierealne! W regionie mamy co najmniej 13 odmian godki. Ślązak z Cieszyna nie dogada się z Opolaninem. Tworzenie jednego ujednoliconego śląskiego będzie sztucznym tworem - uważa senator Maria Pańczyk.
Prof. Wyderka, kierownik Zakładu Historii Języka Polskiego i Dialektologii w Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie Opolskim, uważa z kolei, że kodyfikacja jest wykonalna. - Oczywiście, mamy do czynienia z prawdziwym gniazdem synonimów, ale można sobie z tym poradzić, trzeba tylko wybrać najlepszą metodologię. Jako podstawę wybrałabym określony obszar geograficzny i teksty na nim wydawane. Na podstawie częstotliwości użycia można wyselekcjonować słowa, które zostaną uznane za reprezentatywne - proponuje prof. Wyderka. Nie ukrywa, że to mrówcza praca, do wykonania której potrzebny jest duży zespół naukowców. - Podobnie było na Kaszubach, gdzie od lat 70. pracowali naukowcy, którzy przeprowadzili kodyfikację języka uznanego dopiero w 2005 r.
Prof. Wyderka wraz ze współpracownikami zajmuje się opracowywaniem słowników gwar śląskich. Dysponuje nie tylko zespołem, ale też wieloma materiałami źródłowymi niezbędnymi przy takiej pracy. Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy "Pro Loquela Silesiana" chciało z nim podjąć współpracę. - Wszystko rozbiło się o pieniądze. Obliczyliśmy, że na opracowanie słownika trzeba zdobyć około 200 tys. zł. Nie mamy takich pieniędzy i musimy zrezygnować z pomysłu. Szkoda - mówi Rafał Adamus z towarzystwa. Ubolewa, że nad kodyfikacją śląskiego nie chcą się pochylić naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego. Pracami jest tu zainteresowana właściwie tylko prof. Jolanta Tambor, językoznawczyni. - To nie jest tak, że nic się nie dzieje, zostały wydane m.in. dwa elementarze. Ale pracuje nieformalna grupa, a nie zespół naukowy - mówi prof. Tambor. - Dlatego tak ważne jest, by najpierw uznać śląski za język, bo umożliwi to nam pozyskiwanie pieniędzy nie tylko z budżetu, ale też z Unii Europejskiej.
Z taką kolejnością zgadza się też poseł Plura. - Śląskim musi się na poważnie zająć zespół naukowców. Musi być powołany instytut naukowy, bo inaczej nasza mowa za 20-30 lat po prostu się rozmyje - mówi. - Jeśli ustawa o języku śląskim nie zostanie przyjęta przez parlament, z pozyskiwaniem pieniędzy będzie bardzo trudno.
- To nierealne! W regionie mamy co najmniej 13 odmian godki. Ślązak z Cieszyna nie dogada się z Opolaninem. Tworzenie jednego ujednoliconego śląskiego będzie sztucznym tworem - uważa senator Maria Pańczyk.
Prof. Wyderka, kierownik Zakładu Historii Języka Polskiego i Dialektologii w Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie Opolskim, uważa z kolei, że kodyfikacja jest wykonalna. - Oczywiście, mamy do czynienia z prawdziwym gniazdem synonimów, ale można sobie z tym poradzić, trzeba tylko wybrać najlepszą metodologię. Jako podstawę wybrałabym określony obszar geograficzny i teksty na nim wydawane. Na podstawie częstotliwości użycia można wyselekcjonować słowa, które zostaną uznane za reprezentatywne - proponuje prof. Wyderka. Nie ukrywa, że to mrówcza praca, do wykonania której potrzebny jest duży zespół naukowców. - Podobnie było na Kaszubach, gdzie od lat 70. pracowali naukowcy, którzy przeprowadzili kodyfikację języka uznanego dopiero w 2005 r.
Prof. Wyderka wraz ze współpracownikami zajmuje się opracowywaniem słowników gwar śląskich. Dysponuje nie tylko zespołem, ale też wieloma materiałami źródłowymi niezbędnymi przy takiej pracy. Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy "Pro Loquela Silesiana" chciało z nim podjąć współpracę. - Wszystko rozbiło się o pieniądze. Obliczyliśmy, że na opracowanie słownika trzeba zdobyć około 200 tys. zł. Nie mamy takich pieniędzy i musimy zrezygnować z pomysłu. Szkoda - mówi Rafał Adamus z towarzystwa. Ubolewa, że nad kodyfikacją śląskiego nie chcą się pochylić naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego. Pracami jest tu zainteresowana właściwie tylko prof. Jolanta Tambor, językoznawczyni. - To nie jest tak, że nic się nie dzieje, zostały wydane m.in. dwa elementarze. Ale pracuje nieformalna grupa, a nie zespół naukowy - mówi prof. Tambor. - Dlatego tak ważne jest, by najpierw uznać śląski za język, bo umożliwi to nam pozyskiwanie pieniędzy nie tylko z budżetu, ale też z Unii Europejskiej.
Z taką kolejnością zgadza się też poseł Plura. - Śląskim musi się na poważnie zająć zespół naukowców. Musi być powołany instytut naukowy, bo inaczej nasza mowa za 20-30 lat po prostu się rozmyje - mówi. - Jeśli ustawa o języku śląskim nie zostanie przyjęta przez parlament, z pozyskiwaniem pieniędzy będzie bardzo trudno.
- 97 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
24 głosy
-
Autonomia
schlesien4000
12.01.11, 20:01
bydzie autonomia bydom miliony na godka»
-
Wielki szacunek dla pana Marka Plury
veneciano
12.01.11, 22:30
Podziwiam jego wytrwałość i niezłomność. Właśnie takich ludzi potrzeba dzisiejszemu Śląskowi: dumnych ze swojej Ojczyzny i nieugiętych!"Dupowatym" i potulnym tzw. autorytetom wyrosłym z »
-
Śląskiej godce trzeba pieniędzy
firiduri
13.01.11, 02:07
Oczywiście, słownik jest niezbędny jeżeli Ślązacy aspirują do własnego języka i chcą utrzymać przy życiu własną tożsamość. Trudno bez tego sobie wyobrazić jakąkolwiek systematyczną edukację.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

