Śląskiej godce trzeba pieniędzy

Anna Malinowska
2011-01-12 , aktualizacja: 12.01.2011 18:24
A A A Drukuj
Uznanie mowy śląskiej za język na niewiele się zda, jeśli nie będzie słownika śląskiego - przestrzega prof. Bogusław Wyderka, językoznawca z Uniwersytetu Opolskiego
Projekt ustawy uznającej mowę śląską za język regionalny trafił do laski marszałkowskiej pod koniec października. Jest obecnie opiniowany przez różne związki i stowarzyszenia. - Myślę, że opinie zostaną zebrane w ciągu tego miesiąca. Potem odbędzie się pierwsze czytanie - mówi poseł Marek Plura, jeden z orędowników nadania godce rangi języka. Trudno powiedzieć, jakie będą losy ustawy, bo budzi ona kontrowersje nawet wśród parlamentarzystów pochodzących ze Śląska.

- To nierealne! W regionie mamy co najmniej 13 odmian godki. Ślązak z Cieszyna nie dogada się z Opolaninem. Tworzenie jednego ujednoliconego śląskiego będzie sztucznym tworem - uważa senator Maria Pańczyk.

Prof. Wyderka, kierownik Zakładu Historii Języka Polskiego i Dialektologii w Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie Opolskim, uważa z kolei, że kodyfikacja jest wykonalna. - Oczywiście, mamy do czynienia z prawdziwym gniazdem synonimów, ale można sobie z tym poradzić, trzeba tylko wybrać najlepszą metodologię. Jako podstawę wybrałabym określony obszar geograficzny i teksty na nim wydawane. Na podstawie częstotliwości użycia można wyselekcjonować słowa, które zostaną uznane za reprezentatywne - proponuje prof. Wyderka. Nie ukrywa, że to mrówcza praca, do wykonania której potrzebny jest duży zespół naukowców. - Podobnie było na Kaszubach, gdzie od lat 70. pracowali naukowcy, którzy przeprowadzili kodyfikację języka uznanego dopiero w 2005 r.

Prof. Wyderka wraz ze współpracownikami zajmuje się opracowywaniem słowników gwar śląskich. Dysponuje nie tylko zespołem, ale też wieloma materiałami źródłowymi niezbędnymi przy takiej pracy. Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy "Pro Loquela Silesiana" chciało z nim podjąć współpracę. - Wszystko rozbiło się o pieniądze. Obliczyliśmy, że na opracowanie słownika trzeba zdobyć około 200 tys. zł. Nie mamy takich pieniędzy i musimy zrezygnować z pomysłu. Szkoda - mówi Rafał Adamus z towarzystwa. Ubolewa, że nad kodyfikacją śląskiego nie chcą się pochylić naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego. Pracami jest tu zainteresowana właściwie tylko prof. Jolanta Tambor, językoznawczyni. - To nie jest tak, że nic się nie dzieje, zostały wydane m.in. dwa elementarze. Ale pracuje nieformalna grupa, a nie zespół naukowy - mówi prof. Tambor. - Dlatego tak ważne jest, by najpierw uznać śląski za język, bo umożliwi to nam pozyskiwanie pieniędzy nie tylko z budżetu, ale też z Unii Europejskiej.

Z taką kolejnością zgadza się też poseł Plura. - Śląskim musi się na poważnie zająć zespół naukowców. Musi być powołany instytut naukowy, bo inaczej nasza mowa za 20-30 lat po prostu się rozmyje - mówi. - Jeśli ustawa o języku śląskim nie zostanie przyjęta przez parlament, z pozyskiwaniem pieniędzy będzie bardzo trudno.

Podziel się

  • 97 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

  • Autonomia schlesien4000 12.01.11, 20:01

    bydzie autonomia bydom miliony na godka»

  • Wielki szacunek dla pana Marka Plury veneciano 12.01.11, 22:30

    Podziwiam jego wytrwałość i niezłomność. Właśnie takich ludzi potrzeba dzisiejszemu Śląskowi: dumnych ze swojej Ojczyzny i nieugiętych!"Dupowatym" i potulnym tzw. autorytetom wyrosłym z »

  • Śląskiej godce trzeba pieniędzy firiduri 13.01.11, 02:07

    Oczywiście, słownik jest niezbędny jeżeli Ślązacy aspirują do własnego języka i chcą utrzymać przy życiu własną tożsamość. Trudno bez tego sobie wyobrazić jakąkolwiek systematyczną edukację.»