Piłkarz korumpował dyrektorów więzienia

Marcin Pietraszewski
2010-12-13 , aktualizacja: 13.12.2010 18:05
A A A Drukuj
Dyrektorzy więzienia pozwalali skazanemu piłkarzowi jeździć na mecze. - W zamian dostawali od niego bilety na występy reprezentacji Polski, korzystali z usług prowadzonego przez żonę skazanego centrum spa - twierdzi prokuratura.
Jacek J. to piłkarz czwartoligowego Gwarka Ornontowice. Kilka lat temu został skazany za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwym. Trafił do zakładu karnego w Jastrzębiu-Zdroju.

Katowicka prokuratura twierdzi, że piłkarz był traktowany lepiej od innych skazanych, kiedy chciał wychodził z więzienia na mecze swojej drużyny oraz wizyty w domu. Mógł też pracować na stadionie Gwarka. Kiedy z kolei wracał za kratki, nikt go nie rewidował. Jak to możliwe? - Skazany korumpował szefów zakładu karnego oraz jednego ze strażników - twierdzi prokurator Leszek Goławski, rzecznik prasowy wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, która zakończyła śledztwo w tej sprawie.

Na ławie oskarżonych zasiądą: pułkownik Włodzimierz W., dyrektor więzienia w Jastrzębiu (a potem szef całego śląskiego więziennictwa), pułkownik Zbigniew R., zastępca dyrektora zakładu karnego, oraz Jacek Sz., zastępca dowódcy wartowników. Wszyscy są podejrzani o korupcję w latach 2006-2007.

Według śledczych pułkownik Zbigniew R. w zamian za specjalne traktowanie Jacka J. pojechał na jego koszt do Zakopanego na zawody Pucharu Świata w skokach. Skazany piłkarz zapłacił za to 718 zł. Centralne Biuro Antykorupcyjne przejęło rachunki wystawione przez biuro podróży.

Zdaniem prokuratorów w nagrodę za udzielenie przepustki pułkownik Zbigniew R. korzystał też za darmo z zabiegów w centrum spa prowadzonym przez żonę Jacka J. Z prowadzonej tam odnowy biologicznej mieli też korzystać oskarżeni Włodzimierz W. i Jacek Sz. - Jacek J. zrobił im zdjęcia komórką - mówi prokurator Goławski.

Jesienią 2006 roku skazany piłkarz zapragnął zobaczyć rozgrywany na Stadionie Śląskim szlagierowy mecz eliminacji mistrzostw Europy Polska - Portugalia. Kiedy poprosił o przepustkę, od dyrekcji więzienia miał usłyszeć, że zobaczy mecz, jeśli załatwi wejściówki na stadion. Skazany kupił więc oficerom cztery bilety. Kilka miesięcy później sfinansował im dwa całoroczne karnety na stadion Górnika Zabrze.

Jacek J. na prośbę szefów więzienia kupił też drużynie strażników 36 kompletów strojów piłkarskich, za co ci w maju 2006 roku wypuścili go na rozgrywany przez Gwarek Ornontowice ważny wyjazdowy mecz. - W tym przypadku doszło do przekroczenia uprawnień, bo mecz odbywał się w czasie wizyty w Polsce Benedykta XVI i ministerstwo ze względów bezpieczeństwa zakazało udzielania przepustek więźniom - mówi jeden ze śledczych.

Mecenas Henryk Wcisło, obrońca pułkownika Włodzimierza W., uważa, że sprawa jest zmanipulowana, a Jacek J. nie jest wiarygodny. - Podczas procesu wyjdzie na jaw, jak przebiegało śledztwo w tej sprawie - powiedział nam wczoraj Wcisło.

Po oskarżeniu szefów zakładu karnego w Jastrzębiu Służba Więzienna zmieniła zasady przyznawania skazanym przepustek. Każdy wniosek jest teraz szczegółowo sprawdzany.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów