Ala płacze przy mamie, ale sąd nie dał jej ojcu

Małgorzata Goślińska
2010-12-12 , aktualizacja: 12.12.2010 09:48
A A A Drukuj
Temida Temida Temida
Stanisław od ponad miesiąca nie widział swojej czteroletniej córki. Sąd oddał ją pod opiekę matki, choć dziewczynka się na nią skarżyła
Stanisław z Pszowa i Monika z Bytomia są w trakcie rozwodu. Walczą o przyznanie prawa do opieki nad córką Alą. Sprawa toczy się w Sądzie Okręgowym w Katowicach.

Z pozwem o rozwód wystąpiła pół roku temu Monika, wcześniej kazała mężowi wyprowadzić się z domu. Stanisław wrócił do swoich rodziców w Pszowie i zabierał Alę na co drugi weekend. W sierpniu oboje rodzice uzgodnili, że dziewczynka spędzi tydzień u ojca. - Gdy ubieraliśmy się do wyjścia, wnuczka wpadała w płacz - wspomina Jan, dziadek Ali.

Gdy Stanisław zaczął wypytywać dziewczynkę, okazało się, że była zostawiana na cały dzień w zamkniętym domu pod opieką jedenastoletniej ciotki, siostry matki. Oglądają bajki w telewizji i jedzą suchy chleb. Stanisław postanowił nie odwozić córki, o czym powiadomił żonę i policję. W porozumieniu z adwokatem nagrał opowieści Ali. Mówiła również, jak matka się do niej zwraca: "niedobra dziewczynka", "odejdź ode mnie", "jesteś brzydka", "nie kocham cię". Jana niepokoiło, że wnuczka o wszystko się pyta: czy może wziąć zabawkę, czy może gdzieś iść. - Cokolwiek chciała zrobić, jakikolwiek ruch, to najpierw pytała - opowiada dziadek.

Nie udało nam się skontaktować z Moniką. Z relacji Stanisława i jego rodziców wynika, że nie miała łatwego życia. Często uciekała z domu, była bita przez rodziców, jeszcze w trakcie małżeństwa mąż znajdował ją posiniaczoną. - W tamtym domu był zawsze krzyk - mówi ojciec Stanisława. Przyznaje, że synowa chce za rozpad małżeństwa obwinić jego syna, w pozwie twierdzi, że mąż ją bił.

Jeszcze w sierpniu Stanisława trzykrotnie odwiedziła policja, na wezwanie Moniki. - Pytali, czy wnuczka zdrowa, że muszą sprawdzić. Sprawdzali i wychodzili, w końcu przestali przyjeżdżać - mówi dziadek Jan.

5 listopada odbyła się kolejna rozprawa. Sąd powierzył Alę matce, ojcu zaś przyznał prawo do przebywania z dzieckiem w co drugi weekend. - W aktach są wszystkie nagrania opowieści dziewczynki. Ale sędziowie w 99 procentach odruchowo przyznają prawo do opieki nad dzieckiem matce - mówi Jarosław Lampart, adwokat Stanisława.

Ponieważ ojciec Ali nie otrzymał jeszcze od sądu pisemnej decyzji, od miesiąca w ogóle nie widział córki. Trzy razy był u żony i za każdym razem musiał wzywać policję, bo ta nie chciała się zgodzić na widzenie z dzieckiem. Patrol przyjeżdżał, ale nic się nie dało zrobić, bo Stanisław nie ma żadnych papierów.

W sądzie nie chcą ujawniać, dlaczego opieka nad Alą została przyznana matce. - Sprawy rozwodowe są drażliwe, osobiste i odbywają się za zamkniętymi drzwiami - wyjaśnia Gabriela Ott, prezes Sądu Okręgowego w Katowicach. Twierdzi, że Stanisław i jego adwokat znają powody postanowienia, bo je zaskarżyli, musieli więc otrzymać uzasadnienie. Tymczasem w aktach nie można doszukać się potwierdzenia nadania i odbioru pisma. Pracownicy sądu mówią najpierw o błędach proceduralnych, potem o braku stosownej opłaty.

- Mogę się tylko odwoływać - mówi adwokat. Pociesza, że powierzenie opieki nad Alą ma charakter tymczasowy, sąd może wskazać ostatecznie innego rodzica. Ale następna rozprawa dopiero w lutym.

Dziadek Jan: - Interweniuję w sprawie syna, bo on już nie ma siły walczyć. Boję się, że w tamtym domu nie mają czasu dla wnuczki, że gdyby nie alimenty, wystawiliby ją na ulicę.

Imiona bohaterów zostały zmienione

Podziel się

  • 77 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

  • Ala płacze przy mamie, ale sąd nie dał jej ojcu abalysii 12.12.10, 10:49

    jak z idiotów robi się sędziów to później mamy takie a nie inne wyroki i chcą do tego drakońskich podwyżek a kopa co najwyżej»

  • Ala płacze przy mamie, ale sąd nie dał jej ojcu jael53 12.12.10, 10:52

    Interesujące, czy sąd, zgodnie z regułami sztuki, skierował dziecko na badania do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Jeśli nie, to jest poważne uchybienie - zarówno formalne, »

  • To gość nie wiedział, że... peter_jurgen_boock 12.12.10, 12:10

    nie bierze się lasek z syfiastych, patologicznych rodzin? Albo takich, które za wszelką cenę chcą wynieść się z rodzinnego domu, z byle kim, byle to tylko umożliwił? Obojętnie jakie pozory »