Ala płacze przy mamie, ale sąd nie dał jej ojcu
2010-12-12
, aktualizacja: 12.12.2010 09:48
Stanisław od ponad miesiąca nie widział swojej czteroletniej córki. Sąd oddał ją pod opiekę matki, choć dziewczynka się na nią skarżyła
ZOBACZ TAKŻE
- Telekomunikacja Polska wrobiła starszą panią w internet (27-03-11, 00:07)
- Katowice chciały eksmitować ofiarę przemocy (10-02-11, 17:12)
- Film zachęca: Przygarnij dziecko (25-12-10, 22:53)
- MOPS chce wychować tatę (19-12-10, 23:51)
- Pan Michał pomaga rodzicom jak superniania (18-12-10, 23:48)
- Górnicy zbierają na elektroniczne kolano (15-12-10, 14:24)
- Nie ufają rodzinom zastępczym. Wolą nowy dom dziecka (27-10-10, 16:34)
- Sąd przed sądem za odebranie rodzicom chorego dziecka (13-10-10, 11:16)
- Bezrobotni rodzicami zastępczymi? Dziecko to nie etat (26-06-10, 12:00)
- Niepełnosprawne dziecko na bruk. W mieście nie ma wyjątków (25-06-10, 19:25)
- Chłopiec trafił do domu dziecka, bo ojciec jeździ tirem (09-12-09, 19:15)
Stanisław z Pszowa i Monika z Bytomia są w trakcie rozwodu. Walczą o przyznanie prawa do opieki nad córką Alą. Sprawa toczy się w Sądzie Okręgowym w Katowicach.
Z pozwem o rozwód wystąpiła pół roku temu Monika, wcześniej kazała mężowi wyprowadzić się z domu. Stanisław wrócił do swoich rodziców w Pszowie i zabierał Alę na co drugi weekend. W sierpniu oboje rodzice uzgodnili, że dziewczynka spędzi tydzień u ojca. - Gdy ubieraliśmy się do wyjścia, wnuczka wpadała w płacz - wspomina Jan, dziadek Ali.
Gdy Stanisław zaczął wypytywać dziewczynkę, okazało się, że była zostawiana na cały dzień w zamkniętym domu pod opieką jedenastoletniej ciotki, siostry matki. Oglądają bajki w telewizji i jedzą suchy chleb. Stanisław postanowił nie odwozić córki, o czym powiadomił żonę i policję. W porozumieniu z adwokatem nagrał opowieści Ali. Mówiła również, jak matka się do niej zwraca: "niedobra dziewczynka", "odejdź ode mnie", "jesteś brzydka", "nie kocham cię". Jana niepokoiło, że wnuczka o wszystko się pyta: czy może wziąć zabawkę, czy może gdzieś iść. - Cokolwiek chciała zrobić, jakikolwiek ruch, to najpierw pytała - opowiada dziadek.
Nie udało nam się skontaktować z Moniką. Z relacji Stanisława i jego rodziców wynika, że nie miała łatwego życia. Często uciekała z domu, była bita przez rodziców, jeszcze w trakcie małżeństwa mąż znajdował ją posiniaczoną. - W tamtym domu był zawsze krzyk - mówi ojciec Stanisława. Przyznaje, że synowa chce za rozpad małżeństwa obwinić jego syna, w pozwie twierdzi, że mąż ją bił.
Jeszcze w sierpniu Stanisława trzykrotnie odwiedziła policja, na wezwanie Moniki. - Pytali, czy wnuczka zdrowa, że muszą sprawdzić. Sprawdzali i wychodzili, w końcu przestali przyjeżdżać - mówi dziadek Jan.
5 listopada odbyła się kolejna rozprawa. Sąd powierzył Alę matce, ojcu zaś przyznał prawo do przebywania z dzieckiem w co drugi weekend. - W aktach są wszystkie nagrania opowieści dziewczynki. Ale sędziowie w 99 procentach odruchowo przyznają prawo do opieki nad dzieckiem matce - mówi Jarosław Lampart, adwokat Stanisława.
Ponieważ ojciec Ali nie otrzymał jeszcze od sądu pisemnej decyzji, od miesiąca w ogóle nie widział córki. Trzy razy był u żony i za każdym razem musiał wzywać policję, bo ta nie chciała się zgodzić na widzenie z dzieckiem. Patrol przyjeżdżał, ale nic się nie dało zrobić, bo Stanisław nie ma żadnych papierów.
W sądzie nie chcą ujawniać, dlaczego opieka nad Alą została przyznana matce. - Sprawy rozwodowe są drażliwe, osobiste i odbywają się za zamkniętymi drzwiami - wyjaśnia Gabriela Ott, prezes Sądu Okręgowego w Katowicach. Twierdzi, że Stanisław i jego adwokat znają powody postanowienia, bo je zaskarżyli, musieli więc otrzymać uzasadnienie. Tymczasem w aktach nie można doszukać się potwierdzenia nadania i odbioru pisma. Pracownicy sądu mówią najpierw o błędach proceduralnych, potem o braku stosownej opłaty.
- Mogę się tylko odwoływać - mówi adwokat. Pociesza, że powierzenie opieki nad Alą ma charakter tymczasowy, sąd może wskazać ostatecznie innego rodzica. Ale następna rozprawa dopiero w lutym.
Dziadek Jan: - Interweniuję w sprawie syna, bo on już nie ma siły walczyć. Boję się, że w tamtym domu nie mają czasu dla wnuczki, że gdyby nie alimenty, wystawiliby ją na ulicę.
Imiona bohaterów zostały zmienione
Z pozwem o rozwód wystąpiła pół roku temu Monika, wcześniej kazała mężowi wyprowadzić się z domu. Stanisław wrócił do swoich rodziców w Pszowie i zabierał Alę na co drugi weekend. W sierpniu oboje rodzice uzgodnili, że dziewczynka spędzi tydzień u ojca. - Gdy ubieraliśmy się do wyjścia, wnuczka wpadała w płacz - wspomina Jan, dziadek Ali.
Gdy Stanisław zaczął wypytywać dziewczynkę, okazało się, że była zostawiana na cały dzień w zamkniętym domu pod opieką jedenastoletniej ciotki, siostry matki. Oglądają bajki w telewizji i jedzą suchy chleb. Stanisław postanowił nie odwozić córki, o czym powiadomił żonę i policję. W porozumieniu z adwokatem nagrał opowieści Ali. Mówiła również, jak matka się do niej zwraca: "niedobra dziewczynka", "odejdź ode mnie", "jesteś brzydka", "nie kocham cię". Jana niepokoiło, że wnuczka o wszystko się pyta: czy może wziąć zabawkę, czy może gdzieś iść. - Cokolwiek chciała zrobić, jakikolwiek ruch, to najpierw pytała - opowiada dziadek.
Nie udało nam się skontaktować z Moniką. Z relacji Stanisława i jego rodziców wynika, że nie miała łatwego życia. Często uciekała z domu, była bita przez rodziców, jeszcze w trakcie małżeństwa mąż znajdował ją posiniaczoną. - W tamtym domu był zawsze krzyk - mówi ojciec Stanisława. Przyznaje, że synowa chce za rozpad małżeństwa obwinić jego syna, w pozwie twierdzi, że mąż ją bił.
Jeszcze w sierpniu Stanisława trzykrotnie odwiedziła policja, na wezwanie Moniki. - Pytali, czy wnuczka zdrowa, że muszą sprawdzić. Sprawdzali i wychodzili, w końcu przestali przyjeżdżać - mówi dziadek Jan.
5 listopada odbyła się kolejna rozprawa. Sąd powierzył Alę matce, ojcu zaś przyznał prawo do przebywania z dzieckiem w co drugi weekend. - W aktach są wszystkie nagrania opowieści dziewczynki. Ale sędziowie w 99 procentach odruchowo przyznają prawo do opieki nad dzieckiem matce - mówi Jarosław Lampart, adwokat Stanisława.
Ponieważ ojciec Ali nie otrzymał jeszcze od sądu pisemnej decyzji, od miesiąca w ogóle nie widział córki. Trzy razy był u żony i za każdym razem musiał wzywać policję, bo ta nie chciała się zgodzić na widzenie z dzieckiem. Patrol przyjeżdżał, ale nic się nie dało zrobić, bo Stanisław nie ma żadnych papierów.
W sądzie nie chcą ujawniać, dlaczego opieka nad Alą została przyznana matce. - Sprawy rozwodowe są drażliwe, osobiste i odbywają się za zamkniętymi drzwiami - wyjaśnia Gabriela Ott, prezes Sądu Okręgowego w Katowicach. Twierdzi, że Stanisław i jego adwokat znają powody postanowienia, bo je zaskarżyli, musieli więc otrzymać uzasadnienie. Tymczasem w aktach nie można doszukać się potwierdzenia nadania i odbioru pisma. Pracownicy sądu mówią najpierw o błędach proceduralnych, potem o braku stosownej opłaty.
- Mogę się tylko odwoływać - mówi adwokat. Pociesza, że powierzenie opieki nad Alą ma charakter tymczasowy, sąd może wskazać ostatecznie innego rodzica. Ale następna rozprawa dopiero w lutym.
Dziadek Jan: - Interweniuję w sprawie syna, bo on już nie ma siły walczyć. Boję się, że w tamtym domu nie mają czasu dla wnuczki, że gdyby nie alimenty, wystawiliby ją na ulicę.
Imiona bohaterów zostały zmienione
- 77 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Ala płacze przy mamie, ale sąd nie dał jej ojcu
abalysii
12.12.10, 10:49
jak z idiotów robi się sędziów to później mamy takie a nie inne wyroki i chcą do tego drakońskich podwyżek a kopa co najwyżej»
-
Ala płacze przy mamie, ale sąd nie dał jej ojcu
jael53
12.12.10, 10:52
Interesujące, czy sąd, zgodnie z regułami sztuki, skierował dziecko na badania do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Jeśli nie, to jest poważne uchybienie - zarówno formalne, »
-
To gość nie wiedział, że...
peter_jurgen_boock
12.12.10, 12:10
nie bierze się lasek z syfiastych, patologicznych rodzin? Albo takich, które za wszelką cenę chcą wynieść się z rodzinnego domu, z byle kim, byle to tylko umożliwił? Obojętnie jakie pozory »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


