Radiowóz na popych rusza w pościg za bandytami [WIDEO]

Marcin Pietraszewski
2010-12-08 , aktualizacja: 09.12.2010 09:11
A A A Drukuj
Kadr z filmiku na którym policjanci pchają radiowóz Kadr z filmiku na którym policjanci pchają radiowóz
Kursanci ze Szkoły Policji w Katowicach podczas zajęć z pościgu oraz blokady drogowej muszą pchać radiowozy oraz samochód z "przestępcami". Powód: oszczędności. - Tak szkoleni stróże prawa stanowią zagrożenie dla obywateli - alarmuje Józef Kogut, były szef chorzowskiej policji.
Katowicka szkoła policji jest jedną z czterech placówek w Polsce, które kształcą funkcjonariuszy. Przyszli policjanci uczą się tam prawa, technik obezwładniania przestępców, posługiwania się bronią oraz pałką, korzystania ze środków łączności i zachowania podczas różnego rodzaju interwencji. Szkoła ma także najnowocześniejsze w tej części Europy miasteczko treningowe, w którym kursanci ćwiczą odbijanie zakładników, kontrole drogowe i pościgi. Na stronie internetowej chwali się certyfikatem ISO 9001:2009 w zakresie świadczenia usług edukacyjnych.

Z powodu narzuconych przez Komendę Główną Policji oszczędności w zeszłym roku ze szkoły musiało jednak odejść kilkudziesięciu pracowników, placówka przestała też kupować podręczniki. W tym roku wyrejestrowała wykorzystywane podczas zajęć radiowozy. Efekt?

Kursanci na zajęciach z pościgu i blokady drogowej muszą je pchać. "Gazeta" dotarła do nakręconego w połowie listopada przez przyszłych stróżów prawa filmu z zajęć w miasteczku treningowym. Widać na nim policjantów, którzy pchają białego fiata pandę z uciekającymi "bandytami". Tuż za nimi inna grupa pcha "goniący" ich radiowóz. Po chwili w kadrze pojawiają się kolejni kursanci, którzy przed maskę pandy przepychają następną policyjną furgonetkę. W tle słychać rechot nagrywających to z okna sali lekcyjnej kursantów. I ich złośliwe komentarze: "Pod górkę teraz mają", "Nie mają już siły", "Pościg się udał" i kilkakrotnie zadane pytanie: "My też takie interwencje będziemy mieli?".

Młodsza inspektor Dorota Matys, rzeczniczka prasowa Szkoły Policji w Katowicach, wyjaśnia, że radiowozy wyrejestrowano, bo rozrzutnością byłoby płacić obowiązkowe ubezpieczenie OC. - A na zajęciach uczymy kursantów, jak zatrzymać samochód, wyciągnąć ze środka podejrzanych i wsadzić ich do radiowozu. Ćwiczenia dynamiczne odbywają się w szkole w podwarszawskim Legionowie, gdzie są zarejestrowane auta, lub na poligonie w Gliwicach - mówi Matys.

Józef Kogut, wieloletni szef chorzowskiej policji, a obecnie prezes Śląskiego Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw, jest zdumiony takim tłumaczeniem. - Jak widać, oszczędności w policji przekroczyły już granicę absurdu. Nawet za czasów milicji nie robiono takich jaj podczas kształcenia przyszłych stróżów prawa - powiedział nam Kogut. Dodał, że przygotowywani w taki sposób do pracy na ulicy funkcjonariusze będą stanowili zagrożenie dla ludzi, bo jak siądą za kierownicą radiowozu, to wystraszą się szybkości. - Podobnie będzie z próbą zatrzymania uciekających autem bandytów. Dla policjantów po takich zajęciach wszystko będzie działo się zdecydowanie za szybko - powiedział nam Kogut.

Marek Wójcik, śląski poseł PO, zapowiedział, że jeszcze w tym tygodniu spróbuje umówić się na spotkanie z komendantem głównym lub odpowiedzialnym za policję wiceszefem MSWiA. Będzie domagał się wyjaśnień. - Ten film wywołuje śmiech przez łzy. Rozumiem oszczędności, ale przecież my żyjemy już w XXI wieku. Tak nie można uczyć policjantów - stwierdził Wójcik.

Roman Wierzbicki, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach, nie ma jednak złudzeń, że interwencja poselska da niewiele. - Rząd ekscytuje się teraz reformą policyjnych emerytur i nikogo nie interesuje, że nie ma pieniędzy na szkolenie czy też sprzęt dla policjantów. A od tego trzeba by zacząć reformę naszej firmy - stwierdził Wierzbicki.


Pościg za bandytami w szkole policji
Załadowane przez: gazeta_katowice. - Gorące wiadomości

Straciłem już złudzenia

Marcin Pietraszewski: Film nagrany przez kursantów wywołuje śmiech. Panu też jest do śmiechu?

Podinspektor Jacek Kosmaty, wykładowca Szkoły Policji w Katowicach: Zdaję sobie sprawę, jakie są reakcje osób, które oglądają ten film. I pewnie wiele z nich myśli sobie, że w naszej szkole pracują niepoważni ludzie. Nic bardziej błędnego. Mamy tu pasjonatów zawodu i kapitalnych wykładowców, którzy przy tej całej biedzie wolą prowadzić zajęcia z użyciem pchanych radiowozów, niż prosić kursantów, aby wyobrazili sobie pościg i zatrzymanie uciekającego auta. Proszę wierzyć, nikt w szkole nie uważa, że jest dobrze, że to tak wszystko wygląda.

Nie powinien pan, pokazać tego filmu przełożonym?

A myśli pan, że nie próbowałem? Ponad dwa tygodnie temu, zaraz po tym, jak dostałem ten film, wysłałem go do Kancelarii Premiera. I praktycznie pozostał bez echa. Dowiedziałem się tylko, że przesłano go do MSWiA. Próbowałem się też umówić na spotkanie z komendantem głównym i zapytać go, czy wie, co się dzieje w formacji, którą kieruje. W zamian zaproponowano mi spotkanie z jego zastępcą, który nadzoruje szkoły policji. Zrezygnowałem, bo kiedy był u nas w maju, nie wiedział nawet, ile polska policja prowadzi szkoleń. Straciłem już złudzenia, że kogokolwiek interesuje, jak się w tym kraju szkoli policjantów, jaki mają sprzęt i jak są traktowani przez przełożonych.

Publikacja tego filmu wywoła medialna burzę.

10 grudnia premier Donald Tusk spotyka się z przedstawicielami forum służb mundurowych. Może wreszcie otworzą mu się oczy na to, co się dzieje w naszej formacji!

Podziel się

  • 64 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów