Grzyb zaatakował kolekcję sztuki za 2 miliony złotych
Krystyna Prokopiuk (z lewej) i Katarzyna Gurbiel, konserwatorki z Domu Aukcyjnego "Polonia Art", sprawdzają zagrzybione prace
- Zniszczona praca Tarasewicza nigdy nie będzie taka sama (07-09-10, 17:39)
- Nie pocięli obrazu Tarasewicza, ale go... połamali (04-09-10, 00:40)
- Pracownicy Centrum Kultury Katowice pocięli cenny obraz (02-09-10, 14:48)
- Papier toaletowy i mydło za dotacje od marszałka (27-06-10, 20:57)
- Fundacja dla Śląska musi zwrócić przyznane jej dotacje (14-06-10, 11:49)
- Muzeum żąda 50 tys. zł za skradzionego lwa (20-09-09, 11:54)
Zbiór jest przechowywany w magazynie wynajętym przez fundację od Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. 2 listopada pracownicy fundacji przyjechali po prace na przygotowywaną wystawę w Centrum Kultury Katowice. Po otwarciu magazynu okazało się, że dzieła zaatakował grzyb. - Nastąpiło rozszczelnienie rury kanalizacyjnej w pomieszczeniu powyżej. W rezultacie w magazynie zwiększyła się wilgotność i pojawił grzyb - tłumaczy Dominik Abłamowicz, dyrektor muzeum.
Prace zostały natychmiast zabrane z mokrego magazynu. Część trafiła do konserwacji w pracowni Domu Aukcyjnego Polonia Art w Katowicach. - Na szczęście szkody okazały się mniejsze, niż wyglądało to na początku. Wystawa zostanie otwarta po 20 listopada - zapewnia Henryka Żabicka, prezes Fundacja dla Śląska.
- Pleśnią porosły najbardziej takie elementy dzieł jak ramki. Grzyb zaatakował też niektóre obrazy. Nie doszło jednak do nieodwracalnych zniszczeń - mówi Aleksander Harkawy, konserwator z Polonii Art, która zajmuje się teraz ponad 80 pracami z kolekcji. Koszt ich konserwacji może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kto za to zapłaci? Na razie nie wiadomo.
Wydarzenie wywołało jednak dyskusję na temat opieki nad kolekcją i jej przyszłością. Do wynajętego magazynu mają dostęp tylko pracownicy fundacji. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zaglądali tam tylko trzy razy. Tymczasem muzealnicy doglądają swoich zbiorów często nawet codziennie. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby nie wchodzić tam przez kilka tygodni - mówi jeden z pracowników bytomskiego muzeum.
Sprawą zajął się już urząd marszałkowski. - Nie chcemy umniejszać znaczenia fundacji w tworzeniu kolekcji. Od roku prowadzimy jednak rozmowy, aby kolekcja została przekazana Muzeum Górnośląskiemu w depozyt. Stan własnościowy pozostałby ten sam - kolekcja należałaby do fundacji, ale muzeum zajęłoby się jej konserwacją i opracowaniem - mówi Przemysław Smyczek, dyrektor wydziału kultury urzędu marszałkowskiego. Władze regionu mają mocny argument - do 2013 roku prace zakupione za pieniądze z jego budżetu należą do urzędu. Ale odebranie części dzieł groziłoby rozproszeniem kolekcji, dlatego urzędnicy wolą nie posuwać się do tego kroku.
Tym bardziej że fundacja jest gotowa przekazać prace. - Nie mamy nic przeciwko temu. Zależy nam przede wszystkim na tym, żeby kolekcja była w bezpiecznym miejscu, dopóki nie powstanie dla niej osobna siedziba - mówi Żabicka.
Komentarz Łukasza Kałębasiaka
Program zakupów dzieł sztuki w ramach Znaków Czasu był stworzony z myślą nie o muzeach, ale o środowiskach miłośników sztuki. Na Śląsku regionalna Zachęta powstała więc wokół Fundacji dla Śląska. Na początku wszystko szło dobrze. Powstała Komisja Zakupów złożona ze świetnych specjalistów. Za pieniądze ministra i województwa udało się zgromadzić jedną z lepszych kolekcji dzieł sztuki w kraju. Ale potem już było tylko gorzej. Pieniądze na zakupy się skończyły, a fundacja zaniedbała pozostałe wymogi programu - opracowanie zbiorów i wykorzystywanie ich do celów edukacyjnych. Do tego na jaw wyszły problemy prawne. W rezultacie dzieła trafiły do magazynu, do którego rzadko ktoś zaglądał. Dlatego dobrze się stanie, jeśli kolekcja trafi pod opiekę Muzeum Górnośląskiego. Pracuje tam świetny specjalista od sztuki współczesnej Marek Meschnik. Pod jego opieką zbiory się nie zmarnują, a fundacja wciąż będzie miała do nich dostęp.
Fundacja dla Śląska
Istnieje od 2001 roku. Zajmuje się przede wszystkim promocją śląskiej kultury, głównie sztuk wizualnych. Organizuje wystawy śląskich artystów, także za granicą (m.in. w Niemczech i Francji) oraz Festiwal Młodej Sztuki "Arterie". Walczy też o rzeźby w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku.
Pod koniec 2008 roku z siedziby fundacji znikło kilka cennych obrazów malarzy nieprofesjonalnych, m.in. Teofila Ociepki z kolekcji Muzeum Górnośląskiego. W czerwcu urząd marszałkowski zażądał od fundacji zwrotu dotacji w związku z wykrytymi nieprawidłowościami w rozliczeniu się z ich wydania.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Prace natychmiast zabrano z mokrego magazynu
szejski
09.11.10, 18:27
Z opisu wyłania się taki obraz: u góry z rozszczelnionej rury tryska woda, dzielni pracownicy wynoszą dzieła, zaś grzyb goni ich, rzucając się szczupakiem na ramy i płótna... Moim zdaniem »
-
Ta Fundacja, to kpina...
art_102
09.11.10, 19:06
Tak to jest jak powierza się takie nieprofesjonalnym instytucjom. To, że ktoś zakłada fundacje, która się dumnie nazywa "dla Śląska", nie znaczy, ze ma pojęcie o sztuce i potrafi o takie »

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

