Ludzie oburzeni. Nie chcą schroniska i psiego cmentarza
2010-11-08
, aktualizacja: 08.11.2010 12:41
- To zemsta władzy na Ostrowach Górniczych! - burzą się mieszkańcy peryferyjnej dzielnicy Sosnowca, w której miasto chce wybudować nowoczesne schronisko z hotelem i cmentarzem dla czworonogów
ZOBACZ TAKŻE
- Wyklikali karmę dla psów (26-01-11, 01:42)
- Eksmisja za dokarmianie bezdomnych kotów? (27-11-10, 05:22)
- Pies, który jeździł koleją czeka w schronisku na pana (01-11-10, 22:16)
- Nie kupujcie szczeniaków pod hipermarketami (17-06-10, 16:49)
- Przyznaj, że oddajesz do schroniska swego psa (20-07-09, 23:24)
- Schronisko zagrożone eksmisją, bo budują osiedle (09-10-09, 20:42)
- Skrzywdzone zwierzęta w dobrych rękach pięknieją [FOTO] (18-10-10, 13:52)
Kompleks na powierzchni półtora hektara dla 350 zwierzaków ma mieć zaplecze z prawdziwego zdarzenia: dojazd, parking, mały szpital, prysznice, podgrzewane podłogi w niewielkich boksach. - Różnica między nim a obecnym schroniskiem będzie jak między starym i szpetnym blokiem mieszkalnym z lat gomułkowskich a współczesnym apartamentowcem - porównuje Anna Jasikowska z biura prasowego sosnowieckiego magistratu.
Dzisiaj 200 psiaków gnieździ się w starym prowizorycznym schronisku w Milowicach niemal pod gołym niebem. - Dłużej nie da się trzymać zwierząt w takich warunkach. Nie możemy tu przeprowadzić normalnej kwarantanny, nie ma możliwości leczenia chorych zwierząt, boksy są ciasne, dla pięciu, sześciu psów jednocześnie - wzdycha Agnieszka Nowak z fundacji SOS dla Zwierząt, która wspólnie z 20 ochotnikami pomaga opiekować się zwierzętami w Sosnowcu.
Osób, które protestują przeciw lokalizacji schroniska w Ostrowach Górniczych, jest dokładnie 77, czyli wszyscy mieszkańcy ul. Generała Waltera Jankego. W dzielnicy wiosną pojawili się geodeci i zaczęli wbijać paliki. - Gdybyśmy ich nie poszli spytać, do dziś władza nic by nam nie powiedziała, co tu chce wybudować - oburza się Władysława Wójtowicz, która specjalnie sprawdzała w internecie, czy urząd miejski informuje o planowanej inwestycji. - Ani literki! - dodaje.
W nowiutkim domu naprzeciwko sąsiedzi wydali sporo pieniędzy na urządzenie ogrodu, w którym mają się bawić małe dzieci. - I teraz za płotem miasto umieści im sforę ujadających psów w klatkach. Zapachy też będą cudowne - pomstują mieszkańcy ul. Jankego.
Z projektowanym schroniskiem sąsiadować ma też Zenon Łuckoś, który chciałby dobrze sprzedać kilka hektarów pola pod zabudowę, bo ludzie chętnie kupują działki w zielonych Ostrowach. - Ziemia jest teraz warta jakieś 2,5 mln zł, ale jak będzie tu psiarnia, cena poleci kilka razy w dół - żali się właściciel.
Zygmunt Staroń z rodziną nie może pojąć, jakim cudem gmina chce wybudować cmentarz dla zwierząt. - Bo chyba takie miejsce musi mieć swoją kanalizację. A tak się składa, że do dzisiaj żyjemy tu wszyscy na szambach, bo miasto latami tylko obiecuje budowę kolektora. Czyżby martwe psy miały mieć w Sosnowcu lepiej niż żywi ludzie? - pyta z przekąsem Staroń.
Ludzie boją się, że gdy już schronisko zostanie zasiedlone, psy potopią się przy powodzi, bo pola regularnie zalewa woda. Przed wojną wydobywano tu węgiel z płytkich pokładów na głębokości 30 do 80 metrów. - Teren jest pozapadany, ma pod ziemią pochylnie i niezbadane pustki - ostrzegają mieszkańcy.
Urzędnicy wyjaśniają, że protest wynika z niechęci ludzi do zwierząt. To chyba nie do końca prawda, bo przy ul. Jankego prawie każdego domostwa strzeże groźny pies. A mimo to mieszkańcy są schronisku przeciwni. - Zaroi się tutaj od bezpańskich psów, bo ludzie z całego Sosnowca będą je porzucać pod azylem. Nie chcemy kłopotów i pogryzień - mówią.
Jasikowska uspokaja, że inwestycję obmyślono w szczegółach, a pracownicy schroniska będą mieli potrzebny sprzęt i nie ma mowy, by bezpańskie zwierzęta wałęsały się po Ostrowach. Prawo budowlane pozwala na zlokalizowanie schroniska w pobliżu domów, jeśli odległość wynosi co najmniej 150 metrów. Podczas wizji lokalnej zmierzono, że pozostaje jeszcze spory zapas.
"Ci ludzie nie mają serca" - tak internauci w Sosnowcu komentują sprzeciw w Ostrowach Górniczych.
- Niech ten, kto wymyślił azyl w Ostrowach, udowodni swoją wrażliwość i postawi go sobie pod swoim domem - ucinają mieszkańcy. Opisują, że w odległości 4-5 km, na nieużytkach kopalnianych obok zwałowiska, śmietniska i cmentarza w Kazimierzu, miejsce byłoby idealne. - To odludzie i tam schronisko nikomu nie będzie przeszkadzać - wskazują.
Wydział administracji architektoniczno-budowlanej w Sosnowcu poprosił Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach o rozstrzygnięcie, czy lokalizacja schroniska w Ostrowach będzie legalna. Urzędnicy nie chcieli zadzierać z mieszkańcami, nie wolno im też samym wydawać decyzji, gdy inwestorem budowy jest gmina.
SKO postanowiło właśnie, że o umiejscowieniu schroniska i cmentarza dla sosnowieckich psów zdecydują zastępczo władze sąsiedniej Dąbrowy Górniczej.
Dzisiaj 200 psiaków gnieździ się w starym prowizorycznym schronisku w Milowicach niemal pod gołym niebem. - Dłużej nie da się trzymać zwierząt w takich warunkach. Nie możemy tu przeprowadzić normalnej kwarantanny, nie ma możliwości leczenia chorych zwierząt, boksy są ciasne, dla pięciu, sześciu psów jednocześnie - wzdycha Agnieszka Nowak z fundacji SOS dla Zwierząt, która wspólnie z 20 ochotnikami pomaga opiekować się zwierzętami w Sosnowcu.
Osób, które protestują przeciw lokalizacji schroniska w Ostrowach Górniczych, jest dokładnie 77, czyli wszyscy mieszkańcy ul. Generała Waltera Jankego. W dzielnicy wiosną pojawili się geodeci i zaczęli wbijać paliki. - Gdybyśmy ich nie poszli spytać, do dziś władza nic by nam nie powiedziała, co tu chce wybudować - oburza się Władysława Wójtowicz, która specjalnie sprawdzała w internecie, czy urząd miejski informuje o planowanej inwestycji. - Ani literki! - dodaje.
W nowiutkim domu naprzeciwko sąsiedzi wydali sporo pieniędzy na urządzenie ogrodu, w którym mają się bawić małe dzieci. - I teraz za płotem miasto umieści im sforę ujadających psów w klatkach. Zapachy też będą cudowne - pomstują mieszkańcy ul. Jankego.
Z projektowanym schroniskiem sąsiadować ma też Zenon Łuckoś, który chciałby dobrze sprzedać kilka hektarów pola pod zabudowę, bo ludzie chętnie kupują działki w zielonych Ostrowach. - Ziemia jest teraz warta jakieś 2,5 mln zł, ale jak będzie tu psiarnia, cena poleci kilka razy w dół - żali się właściciel.
Zygmunt Staroń z rodziną nie może pojąć, jakim cudem gmina chce wybudować cmentarz dla zwierząt. - Bo chyba takie miejsce musi mieć swoją kanalizację. A tak się składa, że do dzisiaj żyjemy tu wszyscy na szambach, bo miasto latami tylko obiecuje budowę kolektora. Czyżby martwe psy miały mieć w Sosnowcu lepiej niż żywi ludzie? - pyta z przekąsem Staroń.
Ludzie boją się, że gdy już schronisko zostanie zasiedlone, psy potopią się przy powodzi, bo pola regularnie zalewa woda. Przed wojną wydobywano tu węgiel z płytkich pokładów na głębokości 30 do 80 metrów. - Teren jest pozapadany, ma pod ziemią pochylnie i niezbadane pustki - ostrzegają mieszkańcy.
Urzędnicy wyjaśniają, że protest wynika z niechęci ludzi do zwierząt. To chyba nie do końca prawda, bo przy ul. Jankego prawie każdego domostwa strzeże groźny pies. A mimo to mieszkańcy są schronisku przeciwni. - Zaroi się tutaj od bezpańskich psów, bo ludzie z całego Sosnowca będą je porzucać pod azylem. Nie chcemy kłopotów i pogryzień - mówią.
Jasikowska uspokaja, że inwestycję obmyślono w szczegółach, a pracownicy schroniska będą mieli potrzebny sprzęt i nie ma mowy, by bezpańskie zwierzęta wałęsały się po Ostrowach. Prawo budowlane pozwala na zlokalizowanie schroniska w pobliżu domów, jeśli odległość wynosi co najmniej 150 metrów. Podczas wizji lokalnej zmierzono, że pozostaje jeszcze spory zapas.
"Ci ludzie nie mają serca" - tak internauci w Sosnowcu komentują sprzeciw w Ostrowach Górniczych.
- Niech ten, kto wymyślił azyl w Ostrowach, udowodni swoją wrażliwość i postawi go sobie pod swoim domem - ucinają mieszkańcy. Opisują, że w odległości 4-5 km, na nieużytkach kopalnianych obok zwałowiska, śmietniska i cmentarza w Kazimierzu, miejsce byłoby idealne. - To odludzie i tam schronisko nikomu nie będzie przeszkadzać - wskazują.
Wydział administracji architektoniczno-budowlanej w Sosnowcu poprosił Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach o rozstrzygnięcie, czy lokalizacja schroniska w Ostrowach będzie legalna. Urzędnicy nie chcieli zadzierać z mieszkańcami, nie wolno im też samym wydawać decyzji, gdy inwestorem budowy jest gmina.
SKO postanowiło właśnie, że o umiejscowieniu schroniska i cmentarza dla sosnowieckich psów zdecydują zastępczo władze sąsiedniej Dąbrowy Górniczej.
- 53 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Ludzie oburzeni. Nie chcą schroniska i psiego c...
gp56
08.11.10, 16:46
Ludzie u nas niczego nie chcą. Dom wychowawczy dla młodzieży- źle bo to chuligani, dla bezdomnych, źle bo to element, dom pogrzebowy z możliwością kremacji broń boże bo urąga tradycji i może»
-
Ludzie oburzeni. Nie chcą schroniska i psiego c...
anna22290
09.11.10, 18:25
nie mieszkam w Polsce od 30 lat ale takie ludzkie zbuntowane scierwa powinny zniknac z powierzchni ziemi Polska zaczyna sie troche cywilizowac ale tacy swietojebliwi Polacy potrafia dosc zla»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


