Napisał, że policja jest do d...y. I teraz ma problemy
2010-10-24
, aktualizacja: 24.10.2010 10:45
Podinspektor Jacek Kosmaty ze Szkoły Policji w Katowicach może stracić pracę, bo napisał, że robione przez komendę wyliczenia etatów są do d...y, i stwierdził, że ktoś odważny powinien wreszcie "pier...nąć w ten wiatrak". - To język nasycony negatywnymi emocjami - stwierdził komendant szkoły i kazał wszcząć postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.
ZOBACZ TAKŻE
- Policjantom nie wolno pchać radiowozów (04-03-11, 11:33)
- Złota Pała za pchanie radiowozów? (11-01-11, 20:50)
- Policjant obśmiał przełożonych, a ukarali go za przeklinanie (27-12-10, 23:19)
- Na komendach brakuje nawet papieru toaletowego (11-12-10, 14:40)
- Szukają przecieku w Szkole Policji (09-12-10, 21:51)
- Policyjni komandosi urządzili w jednostce libację (30-11-10, 00:42)
- Ryszard Krauze z zarzutami. Grozi mu 5 lat więzienia (17-11-10, 12:38)
- Policjanci grożą buntem, bo za krótko pracują (03-11-10, 23:13)
- Nie dostali podwyżki, pobili szefa i ukradli mu auto (03-11-10, 14:07)
- Złodziej wpadł, bo nie miał pieniędzy na taksówkę (02-11-10, 12:00)
- Zatrzymany za wpis na forum: "Prześladować PiS-iorów wszędzie, teraz i zawsze". (25-10-10, 11:14)
- Policjanta szlag trafił. "Pana wyliczanka jest do dupy" (06-09-10, 11:01)
- Policjanta szkoli się krócej niż fryzjera i kucharza (02-05-10, 13:26)
- Policjant przerwał milczenie i stracił stanowisko (12-03-10, 21:21)
- Podejrzany patrol straży miejskiej na ulicach Katowic (25-10-10, 12:18)
- Radiowóz na popych rusza w pościg za bandytami [WIDEO] (08-12-10, 07:00)
- To dowód na to, że w policji nie ma miejsca na krytykę i wyraźne ostrzeżenie dla innych, którzy myślą inaczej niż przewodnia siła komendy głównej - mówi Roman Wierzbicki, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach.
Rzecznik dyscyplinarny szkoły dwa razy przesłuchał już Kosmatego, rozmawiał też z innymi wykładowcami i wypytywał, jakiego języka używa on na zajęciach oraz co o nim sądzą kursanci. Jeżeli uzna, że podinspektor naruszył przepisy, zostanie przeciwko niemu wszczęte postępowanie dyscyplinarne, a Kosmaty może zostać zwolniony z pracy.
- Ja nie jestem strachliwy, spokojnie czekam na rozwój wydarzeń - powiedział nam Jacek Kosmaty.
Jego problemy zaczęły się przed kilkoma tygodniami, gdy na stronach Internetowego Forum Policji opublikował list zatytułowany "Szlag mnie trafia".
Ujawnił w nim, że zmuszane do oszczędności szkoły policji przestały kupować książki oraz środki czystości. Dyrektora biura komendanta głównego nazwał "Mądralińskim Panem Doktorem", napisał też, że jeden z oficerów KGP w ramach oszczędności zaproponował, aby nie szkolić policyjnych przewodników, tylko same psy.
Kosmaty podzielił się też obserwacjami z lipcowych obchodów Święta Policji. "Siedzę i patrzę, jak jeden włazi drugiemu w d..., komendant burmistrzowi, burmistrz komendantowi. Ale jak przyjedzie co do czego, to większość z tych wielkich mądrali nie potrafi samodzielnie zdania sklecić" - pisał podinspektor. Swój list skończył stwierdzeniem, że to, co robi, jest klasyczną donkiszoterią. "Ale mimo to wciąż mam nadzieję, że wreszcie znajdzie się ktoś odważny i pier...nie w ten wiatrak tak, aż wióry polecą" - napisał Kosmaty. Teraz rzecznik dyscyplinarny wypytuje go, co miał na myśli, pisząc te słowa.
Inspektor Roman Stawicki, komendant katowickiej szkoły, od czasu opublikowania listu unika spotkania z Kosmatym. Obaj oficerowie kontaktują się listownie.
- Używa Pan języka nasyconego negatywnymi emocjami. W ten sposób nie prowadzi się dialogu ani nie buduje porozumienia. Ponadto pozwolę sobie przypomnieć Panu, że granicą wolności jednostki jest godność i wolność drugiego człowieka. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że myli Pan działalność publicystyczną, literacką z zachowaniem, które powinno cechować policjanta w czynnej służbie - napisał Kosmatemu komendant Stawicki.
Według młodszej inspektor Doroty Matys, rzeczniczki szkoły, komendant unika spotkania z Kosmatym, bo chce uniknąć dwuznacznej sytuacji.
- Postępowanie wyjaśniające wszczęto bowiem na jego polecenie i komendant uznał, że do czasu jego zakończenia nie powinien się spotykać z podinspektorem - mówi rzeczniczka szkoły.
Jej wykładowcy twierdzą jednak, że komendant jest obrażony na Kosmatego, bo ten w liście otwartym nazwał go doktorem-spadochroniarzem, który "wpada na rok czy dwa do szkoły i rozpieprza, co się da".
Związki zawodowe zapowiadają, że będą przyglądały, w jaki sposób zakończy się postępowanie wszczętego wobec Kosmatego.
- Jeżeli ktoś poczuł się urażony jego listem, niech idzie do sądu, a nie wykorzystuje drogi służbowej do kneblowania ludziom ust - mówi przewodniczący Wierzbicki.
Rzecznik dyscyplinarny szkoły dwa razy przesłuchał już Kosmatego, rozmawiał też z innymi wykładowcami i wypytywał, jakiego języka używa on na zajęciach oraz co o nim sądzą kursanci. Jeżeli uzna, że podinspektor naruszył przepisy, zostanie przeciwko niemu wszczęte postępowanie dyscyplinarne, a Kosmaty może zostać zwolniony z pracy.
- Ja nie jestem strachliwy, spokojnie czekam na rozwój wydarzeń - powiedział nam Jacek Kosmaty.
Jego problemy zaczęły się przed kilkoma tygodniami, gdy na stronach Internetowego Forum Policji opublikował list zatytułowany "Szlag mnie trafia".
Ujawnił w nim, że zmuszane do oszczędności szkoły policji przestały kupować książki oraz środki czystości. Dyrektora biura komendanta głównego nazwał "Mądralińskim Panem Doktorem", napisał też, że jeden z oficerów KGP w ramach oszczędności zaproponował, aby nie szkolić policyjnych przewodników, tylko same psy.
Kosmaty podzielił się też obserwacjami z lipcowych obchodów Święta Policji. "Siedzę i patrzę, jak jeden włazi drugiemu w d..., komendant burmistrzowi, burmistrz komendantowi. Ale jak przyjedzie co do czego, to większość z tych wielkich mądrali nie potrafi samodzielnie zdania sklecić" - pisał podinspektor. Swój list skończył stwierdzeniem, że to, co robi, jest klasyczną donkiszoterią. "Ale mimo to wciąż mam nadzieję, że wreszcie znajdzie się ktoś odważny i pier...nie w ten wiatrak tak, aż wióry polecą" - napisał Kosmaty. Teraz rzecznik dyscyplinarny wypytuje go, co miał na myśli, pisząc te słowa.
Inspektor Roman Stawicki, komendant katowickiej szkoły, od czasu opublikowania listu unika spotkania z Kosmatym. Obaj oficerowie kontaktują się listownie.
- Używa Pan języka nasyconego negatywnymi emocjami. W ten sposób nie prowadzi się dialogu ani nie buduje porozumienia. Ponadto pozwolę sobie przypomnieć Panu, że granicą wolności jednostki jest godność i wolność drugiego człowieka. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że myli Pan działalność publicystyczną, literacką z zachowaniem, które powinno cechować policjanta w czynnej służbie - napisał Kosmatemu komendant Stawicki.
Według młodszej inspektor Doroty Matys, rzeczniczki szkoły, komendant unika spotkania z Kosmatym, bo chce uniknąć dwuznacznej sytuacji.
- Postępowanie wyjaśniające wszczęto bowiem na jego polecenie i komendant uznał, że do czasu jego zakończenia nie powinien się spotykać z podinspektorem - mówi rzeczniczka szkoły.
Jej wykładowcy twierdzą jednak, że komendant jest obrażony na Kosmatego, bo ten w liście otwartym nazwał go doktorem-spadochroniarzem, który "wpada na rok czy dwa do szkoły i rozpieprza, co się da".
Związki zawodowe zapowiadają, że będą przyglądały, w jaki sposób zakończy się postępowanie wszczętego wobec Kosmatego.
- Jeżeli ktoś poczuł się urażony jego listem, niech idzie do sądu, a nie wykorzystuje drogi służbowej do kneblowania ludziom ust - mówi przewodniczący Wierzbicki.
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
64 głosy
-
Napisał, że policja jest do d...y. I teraz ma p...
sar11
24.10.10, 14:04
Brawo! To prawda w służbach mundurowych żądzą gamonie. Kierownicze stanowiska piastują karierowicze.Nigdy nie pracowali na stanowiskach roboczych.Przeważnie ich kariera zaczyna się od »
-
Napisał, że policja jest do d...y. I teraz ma p...
newyorker77
24.10.10, 14:50
Panie prezesie, komendanta Stawickiego proponuje mianowac na komendanta seminarium duchownego, gdzie wrazliwosc, umilowanie cnot, takt oraz posluszenstwo sa w najwyzszej cenie. Po drugie - »
-
Napisał, że policja jest do d...y. I teraz ma p...
phantomasa1
26.10.10, 09:36
Komendanci zapominają,że pracują na państwowym garnuszku,jeśli chcą rządzić niepodzielnie ,niech zakładają własne,prywatne firmy.Jestem zdziwiony,że Państwo nie staje w obronie »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


