Dworzec PKP już wymiera. W poniedziałek go zamkną
2010-10-21
, aktualizacja: 21.10.2010 01:13
Dla jednych arcydzieło architektury, a dla innych odstraszający brudem budynek. W poniedziałek katowicki dworzec PKP zostanie zamknięty i będzie czekał na wyburzenie. Teraz trzeba będzie sporo się nachodzić, żeby dotrzeć do centrum miasta.

Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
20.10.2010. Remont pierwszego peronu na dworcu PKP

Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
20.10.2010. Remont pierwszego peronu na dworcu PKP

Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
20.10.2010. Remont pierwszego peronu na dworcu PKP

Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
20.10.2010. Remont pierwszego peronu na dworcu PKP

Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
Katowice. To już ostatnie dni starej hali dworcowej
ZOBACZ TAKŻE
- Przetrzyj oczy. To jest dworzec PKP w Katowicach [FOTO] (20-08-10, 19:30)
- Rusza demontaż dworca w Katowicach, podróżnych czekają olbrzymie zmiany (21-10-10, 14:31)
- Peron dworca PKP w Katowicach zrównany z ziemią [FOTO] (14-10-10, 21:45)
- Nie ma ratunku dla kielichów na katowickim dworcu (07-09-10, 22:14)
- Pod wyburzaną halą dworca będzie można przejść tunelem (21-10-10, 19:08)
- Nowy dworzec PKP za trzy lata. Zobacz zdjęcia i wideo (23-07-09, 15:49)
SERWISY
Katowicki dworzec sprawia dziś smutne wrażenie. Większość sklepów jest już nieczynna, zewsząd straszą dziury po rozmontowanych stoiskach, nawet zegar nad wejściem już nie działa. Wszystko zapowiada, że powoli zbliża się chwila zapowiadana przez firmę Neinver od dawna - zamknięcie i rozpoczęcie wyburzania hali głównej. Wielbiciele tego wyjątkowego budynku mieli nadzieję, że ten moment nigdy nie nadejdzie. Przez jakiś czas podtrzymywał je mimowolnie Neinver, kilkakrotnie zmieniając harmonogram prac. Od kilku dni jednak z dworcowych megafonów słychać komunikat, że hala zostanie zamknięta 25 października. - Niby tak, ale kto wie? Od stycznia nam już mówią, że mamy się wyprowadzić i cały czas przesuwają terminy. Może teraz też tak zrobią? - zastanawia się sprzedawczyni z jednego z dwóch jeszcze działających na dworcu kiosków.
Sprzedawczyni z drugiego kiosku zapowiada, że zostanie do ostatniego pasażera. - A potem co? Nie wiem. Dobrze mi się tu pracowało. Teraz przyjdzie poszukać sobie innego zajęcia - wzdycha.
Do końca zostanie też Stefan Bartnik i jego antykwariat, najpopularniejszy w mieście. Książki pan Stefan zamierza spakować dopiero w poniedziałek. Nadziei na to, że termin zamknięcia hali zostanie przesunięty, już nie ma. Od trzech miesięcy sprzedawał książki po 5 zł. Od wczoraj każda kosztuje już tylko złotówkę. - Czy ja wiem, czy warto walczyć o budynek z czasów późnego Gomułki? Może lepiej, że postawią coś nowego? Zdaję sobie sprawę, że w tym centrum handlowym nie będzie raczej miejsca dla mnie. Antykwariat nie będzie tam pasował, choćby ze względów estetycznych - mówi. Na razie stara się o lokal w dworcowym tunelu. - Jeszcze nie wiem, czy się uda. Mam nadzieję, że tak, ale jakąś przerwę w działalności na pewno będziemy mieli - dodaje.
Za antykwariat kciuki trzyma Jerzy Czogała, jego wierny klient. Za przyszłe centrum handlowe już nie. - Jestem wściekły! To, co ma tu powstać, w ogóle nie pasuje do otoczenia i w ogóle jest tu niepotrzebne. Dworzec wystarczy porządnie wyczyścić - mówi. O tym, że od poniedziałku hala główna zostanie zamknięta, dowiedział się chwilę wcześniej. - Oczywiście że będzie się to wiązało z kłopotami dla pasażerów i dla mieszkańców miasta, którzy tędy przechodzą z jednej części miasta do drugiej. Myślę, że znacznymi - denerwuje się.
Miał szczęście, że o planowanym zamknięciu dworca w ogóle usłyszał. Nie wiadomo dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby tę informację umieścić gdzieś w formie pisemnej. Jeśli ktoś, przechodząc przez dworzec, nie trafi akurat na komunikat podawany przez megafon, albo nie zwróci na niego uwagi, nie będzie wiedział nic. - Co też pani mówi? Zamykają dworzec?! - dziwi się pan Władysław, którego spotykamy w dworcowym tunelu zmierzającego w stronę placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej. - Mieszkam na Słowackiego i często sobie tędy chodzę do katedry, bo najkrócej. Teraz trzeba będzie naokoło? Człowiek już nie najmłodszy, ale pójdę, co zrobić? - mówi pan Władysław.
Od poniedziałku z placu Szewczyka na plac Oddziałów Młodzieży Powstańczej będzie się można dostać, przechodząc ulicą Mikołowską lub św. Jana. Drogi faktycznie trzeba będzie nadłożyć. Sprawdziliśmy. Przejście z jednego punktu do drugiego przez dworzec zajmuje tylko nieco ponad trzy minuty. Jeśli wybierzemy Mikołowską, zajmie to ponad sześć minut. Wielbiciele długich spacerów mogą wybrać przejście ulicą św. Jana - dziesięć i pół minuty.
Zamknięcie hali głównej nie oznacza wyłączenia z użytkowania placu Szewczyka. Komunikacja miejska nadal będzie działała jak dawniej. Neinver nie podaje też na razie, kiedy zacznie wyburzać halę główną dworca.
Sprzedawczyni z drugiego kiosku zapowiada, że zostanie do ostatniego pasażera. - A potem co? Nie wiem. Dobrze mi się tu pracowało. Teraz przyjdzie poszukać sobie innego zajęcia - wzdycha.
Do końca zostanie też Stefan Bartnik i jego antykwariat, najpopularniejszy w mieście. Książki pan Stefan zamierza spakować dopiero w poniedziałek. Nadziei na to, że termin zamknięcia hali zostanie przesunięty, już nie ma. Od trzech miesięcy sprzedawał książki po 5 zł. Od wczoraj każda kosztuje już tylko złotówkę. - Czy ja wiem, czy warto walczyć o budynek z czasów późnego Gomułki? Może lepiej, że postawią coś nowego? Zdaję sobie sprawę, że w tym centrum handlowym nie będzie raczej miejsca dla mnie. Antykwariat nie będzie tam pasował, choćby ze względów estetycznych - mówi. Na razie stara się o lokal w dworcowym tunelu. - Jeszcze nie wiem, czy się uda. Mam nadzieję, że tak, ale jakąś przerwę w działalności na pewno będziemy mieli - dodaje.
Za antykwariat kciuki trzyma Jerzy Czogała, jego wierny klient. Za przyszłe centrum handlowe już nie. - Jestem wściekły! To, co ma tu powstać, w ogóle nie pasuje do otoczenia i w ogóle jest tu niepotrzebne. Dworzec wystarczy porządnie wyczyścić - mówi. O tym, że od poniedziałku hala główna zostanie zamknięta, dowiedział się chwilę wcześniej. - Oczywiście że będzie się to wiązało z kłopotami dla pasażerów i dla mieszkańców miasta, którzy tędy przechodzą z jednej części miasta do drugiej. Myślę, że znacznymi - denerwuje się.
Miał szczęście, że o planowanym zamknięciu dworca w ogóle usłyszał. Nie wiadomo dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby tę informację umieścić gdzieś w formie pisemnej. Jeśli ktoś, przechodząc przez dworzec, nie trafi akurat na komunikat podawany przez megafon, albo nie zwróci na niego uwagi, nie będzie wiedział nic. - Co też pani mówi? Zamykają dworzec?! - dziwi się pan Władysław, którego spotykamy w dworcowym tunelu zmierzającego w stronę placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej. - Mieszkam na Słowackiego i często sobie tędy chodzę do katedry, bo najkrócej. Teraz trzeba będzie naokoło? Człowiek już nie najmłodszy, ale pójdę, co zrobić? - mówi pan Władysław.
Od poniedziałku z placu Szewczyka na plac Oddziałów Młodzieży Powstańczej będzie się można dostać, przechodząc ulicą Mikołowską lub św. Jana. Drogi faktycznie trzeba będzie nadłożyć. Sprawdziliśmy. Przejście z jednego punktu do drugiego przez dworzec zajmuje tylko nieco ponad trzy minuty. Jeśli wybierzemy Mikołowską, zajmie to ponad sześć minut. Wielbiciele długich spacerów mogą wybrać przejście ulicą św. Jana - dziesięć i pół minuty.
Zamknięcie hali głównej nie oznacza wyłączenia z użytkowania placu Szewczyka. Komunikacja miejska nadal będzie działała jak dawniej. Neinver nie podaje też na razie, kiedy zacznie wyburzać halę główną dworca.
- 56 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć