Trudniej o rehabilitację dla pacjentów po udarze mózgu
2010-10-12
, aktualizacja: 12.10.2010 13:29
NFZ chce, żeby rehabilitacja pacjentów po udarze mózgu odbywała się tylko na wyspecjalizowanych oddziałach rehabilitacji neurologicznej. Kłopot w tym, że takich miejsc jest w województwie śląskim tylko kilka.
ZOBACZ TAKŻE
- Duże szpitale mają duże długi. Przybyło 90 mln zł (12-10-10, 23:33)
- NFZ opóźnia konkurs na leczenie, bo zatkały się serwery (09-10-10, 22:30)
- Pomoc niepełnosprawnym: kto pierwszy ten lepszy (07-10-10, 14:14)
- Nowoczesny cyklotron pomoże w Gliwicach chorym na raka (19-09-10, 03:30)
Do udaru dochodzi z powodu krwotoku lub niedokrwienia. W jednym i drugim przypadku może dojść do obumarcia objętego udarem obszaru mózgu, co kończy się czasem paraliżem, a nawet śmiercią.
Trzy czwarte pacjentów udaje się jednak uratować. Warunkiem przywrócenia im sprawności - przynajmniej częściowej - jest rehabilitacja. Dotychczas można ją było przeprowadzać na oddziałach rehabilitacji ogólnoustrojowej, które jednak posiadały sprzęt i fizjoterapeutów wyszkolonych pod kątem udarów oraz specjalny kontrakt z NFZ-etem.
Takich oddziałów w województwie śląskim jest prawie 20. Mimo to pacjenci potrzebujący rehabilitacji neurologicznej musieli często czekać w kolejkach. Powód: na pomoc czekają nie tylko chorzy po udarach, ale także pacjenci z chorobą Parkinsona, stwardnieniem rozsianym, zaburzeniami pamięci czy równowagi.
- Z chorymi trzeba ćwiczyć dzień po dniu, także w soboty i niedziele, w przeciwnym razie po przerwie znów jest się w punkcie wyjścia. Dlatego potrzebne są oddziały stworzone tylko na potrzeby rehabilitacji neurologicznej - mówi prof. Grzegorz Opala, kierownik Kliniki Neurologii w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach, a także wojewódzki konsultant w dziedzinie neurologii.
Jednak w CSK dopiero tworzy się specjalny oddział, a poza katowickim szpitalem jest ich tylko kilka, m.in. w Reptach i Sosnowcu. Tymczasem NFZ już zdecydował, że od nowego roku chorych po udarze mózgu będzie można kierować tylko do oddziałów specjalizujących się w rehabilitacji neurologicznej, którymi kieruje specjalista w tej dziedzinie. - Ta zmiana nie ma dla nas znaczenia. Mamy specjalistyczny pododdział, ale ogólnie sytuacja chorych zapewne się pogorszy, bo zabraknie dla nich miejsc - mówi dr Grzegorz Chłodek, wicedyrektor Szpitala Specjalistycznego w Rybniku.
Jednak według prof. Opali nawet pododdział to za mało. - Z tego co wiem, żeby podpisać kontrakt z NFZ-etem, trzeba mieć odrębny oddział. Szpital będzie miał z tego korzyść, bo stawki za rehabilitację neurologiczną będą wyższe. Trudno będzie mu jednak znaleźć lekarza ze specjalizacją z rehabilitacji, bo tych jest bardzo niewielu - mówi.
Dyrektorzy szpitali nie kryją niezadowolenia i obaw. - Dotąd NFZ bardzo niewiele płacił za rehabilitację. Oddział przynosił nam straty, więc ograniczyliśmy liczbę łóżek. Zostało ich 20. Takiego oddziału nie opłaca się teraz dzielić na pół: osobny dla pacjentów po wszczepieniu endoprotezy i osobny dla chorych po udarze. Oznacza to konieczność zatrudnienia dodatkowych lekarzy i zakupy sprzętu, czyli wydatki, które przy 10 łóżkach nigdy się nie zwrócą - tłumaczy Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie, i pyta, co stanie się chorymi po udarach?
- Na zwykłą rehabilitację nie będziemy mogli ich przyjąć, bo NFZ w ogóle nam za to nie zapłaci. Wszystko spadnie na ich rodziny - zauważa.
Co na to NFZ? - Zarzut, że chorzy będą mieli trudniejszy dostęp do rehabilitacji, jest bezzasadny - odpowiada Andrzej Troszyński z biura prasowego centrali funduszu. Przekonuje, że będzie odwrotnie: chorzy będą mieli lepiej, bo stawka za ich leczenie będzie zależna od tego, w jak ciężkim są stanie, więc szpitale chętniej będą ich przyjmować. - Byłaby to prawda, gdyby było więcej szpitali ze specjalistyczną rehabilitacją. Problem w tym, że ich nie ma i chorych nie będzie gdzie posłać - odpowiada Knysok.
Trzy czwarte pacjentów udaje się jednak uratować. Warunkiem przywrócenia im sprawności - przynajmniej częściowej - jest rehabilitacja. Dotychczas można ją było przeprowadzać na oddziałach rehabilitacji ogólnoustrojowej, które jednak posiadały sprzęt i fizjoterapeutów wyszkolonych pod kątem udarów oraz specjalny kontrakt z NFZ-etem.
Takich oddziałów w województwie śląskim jest prawie 20. Mimo to pacjenci potrzebujący rehabilitacji neurologicznej musieli często czekać w kolejkach. Powód: na pomoc czekają nie tylko chorzy po udarach, ale także pacjenci z chorobą Parkinsona, stwardnieniem rozsianym, zaburzeniami pamięci czy równowagi.
- Z chorymi trzeba ćwiczyć dzień po dniu, także w soboty i niedziele, w przeciwnym razie po przerwie znów jest się w punkcie wyjścia. Dlatego potrzebne są oddziały stworzone tylko na potrzeby rehabilitacji neurologicznej - mówi prof. Grzegorz Opala, kierownik Kliniki Neurologii w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach, a także wojewódzki konsultant w dziedzinie neurologii.
Jednak w CSK dopiero tworzy się specjalny oddział, a poza katowickim szpitalem jest ich tylko kilka, m.in. w Reptach i Sosnowcu. Tymczasem NFZ już zdecydował, że od nowego roku chorych po udarze mózgu będzie można kierować tylko do oddziałów specjalizujących się w rehabilitacji neurologicznej, którymi kieruje specjalista w tej dziedzinie. - Ta zmiana nie ma dla nas znaczenia. Mamy specjalistyczny pododdział, ale ogólnie sytuacja chorych zapewne się pogorszy, bo zabraknie dla nich miejsc - mówi dr Grzegorz Chłodek, wicedyrektor Szpitala Specjalistycznego w Rybniku.
Jednak według prof. Opali nawet pododdział to za mało. - Z tego co wiem, żeby podpisać kontrakt z NFZ-etem, trzeba mieć odrębny oddział. Szpital będzie miał z tego korzyść, bo stawki za rehabilitację neurologiczną będą wyższe. Trudno będzie mu jednak znaleźć lekarza ze specjalizacją z rehabilitacji, bo tych jest bardzo niewielu - mówi.
Dyrektorzy szpitali nie kryją niezadowolenia i obaw. - Dotąd NFZ bardzo niewiele płacił za rehabilitację. Oddział przynosił nam straty, więc ograniczyliśmy liczbę łóżek. Zostało ich 20. Takiego oddziału nie opłaca się teraz dzielić na pół: osobny dla pacjentów po wszczepieniu endoprotezy i osobny dla chorych po udarze. Oznacza to konieczność zatrudnienia dodatkowych lekarzy i zakupy sprzętu, czyli wydatki, które przy 10 łóżkach nigdy się nie zwrócą - tłumaczy Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie, i pyta, co stanie się chorymi po udarach?
- Na zwykłą rehabilitację nie będziemy mogli ich przyjąć, bo NFZ w ogóle nam za to nie zapłaci. Wszystko spadnie na ich rodziny - zauważa.
Co na to NFZ? - Zarzut, że chorzy będą mieli trudniejszy dostęp do rehabilitacji, jest bezzasadny - odpowiada Andrzej Troszyński z biura prasowego centrali funduszu. Przekonuje, że będzie odwrotnie: chorzy będą mieli lepiej, bo stawka za ich leczenie będzie zależna od tego, w jak ciężkim są stanie, więc szpitale chętniej będą ich przyjmować. - Byłaby to prawda, gdyby było więcej szpitali ze specjalistyczną rehabilitacją. Problem w tym, że ich nie ma i chorych nie będzie gdzie posłać - odpowiada Knysok.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

