Mariacka szykuje się do zimy. Znów będzie pusto?

Anna Malinowska
2010-10-03 , aktualizacja: 03.10.2010 22:52
A A A Drukuj
Restauratorzy z Mariackiej martwią się, że jeśli miasto nie będzie organizowało żadnych imprez przez jesień i zimę, moda na ulicę minie i wiosną trzeba będzie zaczynać wszystko od początku Fot. Marta Błażejowska / Agencja Gazeta Restauratorzy z Mariackiej martwią się, że jeśli miasto nie będzie organizowało żadnych imprez przez jesień i zimę, moda na ulicę minie i wiosną trzeba będzie zaczynać wszystko od początku
Restauratorzy z Mariackiej w Katowicach ledwo zdążyli się nacieszyć tłumami gości, które tu zaglądały w letnie miesiące, a już zaczęli się martwić o to, czy przetrwają jesienne i zimowe chłody
Sygnałem ostrzegawczym był jeden z ostatnich koncertów, na który przyszło zaledwie 50 osób, kilka razy mniej, niż to bywało przez cały lipiec i sierpień. Cieszą się tylko niektórzy mieszkańcy, szczególnie ci, którzy skarżyli się na hałas z ogródków piwnych pod gołym niebem.

Jednak restauratorzy ani myślą złożyć broni. Krzysztof Krot, właściciel Lornety z Meduzą, zdaje sobie sprawę, że trudno będzie przetrzymać najbliższe miesiące, ale już obmyśla sposoby na przyciągnięcie klientów. Planuje ustawienie nagrzewanego namiotu i rozpytywał o to urzędników. Żartuje, że zimą będzie urządzał zabawy w rzucanie śnieżkami i lepienie bałwanów. - Ulica nie może oferować tylko czegoś do jedzenia i alkoholu, na Mariackiej wciąż musi coś się dziać - poważnieje.

Sprawa leży też na sercu urzędnikom. Obiecują, że także w czasie chłodów na Mariackiej będą organizowane imprezy, m.in. koncerty bluesowe, pokazy snowboardu i prawdopodobnie jarmark bożonarodzeniowy, który do tej pory odbywał się na ul. Staromiejskiej. Więcej życia na Mariacką wprowadzi też zapewne kamienica na rogu ul. Stanisława. Po modernizacji swoje podwoje otworzą tu klub muzyczny i galerie artystyczne. Zła wiadomość jest taka, że stanie się to dopiero w przyszłym roku. Krot nie traci jednak nadziei: - Obserwuję swoich gości i widzę, że mentalność zaczyna się zmieniać. Kiedy przez cały tydzień lało i wiało chłodem, przez dwa dni było pusto, ale trzeciego ludzie już przyszli, bo mieli dość siedzenia w domu. Wierzę, że przynajmniej część osób mimo chłodu nie zmieni przyzwyczajeń - mówi restaurator.

Tego samego zdania jest też Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu. Na dowód, że ludzie czasami bawią się na dworze nawet w największe mrozy, podaje organizowany co roku w styczniu finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Trzeba tylko mieć jakąś dobrą propozycję, a żadna, nawet najgorsza aura, nie będzie przeszkodą.

Z kolei Tomasz Nawrocki, socjolog miasta, uważa, że Mariacka niezależnie od kłopotów odniosła sukces i nie wabi gości wyłącznie ogródkami piwnymi. Jeśli ktoś szuka takich atrakcji, ma je w różnych miejscach. Na Mariacką wybierają się zaś ci, którzy polubili jej urokliwy klimat. Szczególnie młodzi, którzy zamiast w centrum handlowym wolą spędzić czas wśród ciekawych ludzi i posłuchać dobrej muzyki.

Wygląda na to, że ludzi, którzy podzielają te nadzieje, jest więcej - na Mariacką przenosi się z ul. Gliwickiej kultowy bar KATO. Otwarcie planowane jest na przełom listopada i grudnia.

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów