Wycieczka pod kontrolą GPS. "Nie dajmy się zwariować"
2010-09-30
, aktualizacja: 30.09.2010 12:45
Z jaką prędkością jedzie kierowca i czy robi obowiązkowe postoje? Rodzice uczestników szkolnych wycieczek zamiast się zamartwiać, mogą na żywo śledzić trasę autokaru w internecie, a gdy kierowca złamie przepisy, dostaną alarmujący SMS. - Nie dajmy się zwariować Wielkiemu Bratu - mówią nauczyciele i psycholodzy.
ZOBACZ TAKŻE
- Chorzowska szkoła ma najpiękniejszy ogród w Polsce (12-11-10, 23:15)
- Kontrowersyjna decyzja: szkoła nie wpuszcza rodziców (28-10-10, 00:30)
- Wojna pod przedszkolem. Rodzice kontra taksówkarze (12-10-10, 12:31)
- Dzieci na uniwersytecie. Zabawa czy ambicje rodziców? (11-10-10, 09:30)
- Katowickie przedszkola miały stanieć, a zdrożeją (20-09-10, 01:28)
- Przedszkolaki miały płacić 2,68 zł za lekcję religii (09-09-10, 10:53)
- Nuda, normalnie nuda. Wieje nią z sal gimnastycznych (07-09-10, 11:20)
- Religia do kościoła. W szkołach niech uczą etyki (01-09-10, 22:35)
- PiS: Szkolne wycieczki powinny jeździć do Katynia (22-04-10, 12:10)
Pani Aneta, polonistka pracująca w jednym z katowickich gimnazjów, w zeszłym roku opiekowała się pierwszoklasistami podczas wycieczki do Lwowa. Nie zapomni mamy, która co pół godziny pisała do córki SMS-y albo dzwoniła z pytaniem, gdzie aktualnie jest autokar i czy wszystko w porządku. - W końcu w okolicach Rzeszowa dziewczynce rozładował się telefon, a może po prostu go wyłączyła, bo było jej wstyd przed kolegami. Wówczas matka zaczęła wydzwaniać do mnie - wspomina nauczycielka.
Wielu rodziców przyznaje, że bardzo przeżywa wyjazdy dzieci. - Mam wówczas problem, żeby znaleźć sobie miejsce - mówi Małgorzata Cieślak z Sosnowca, mama gimnazjalisty Mateusza.
Uspokoić rodziców postanowiła firma Finder, organizując trwającą do końca października akcję "Bezpieczna wycieczka". W jej ramach szkoły z całej Polski mogą bezpłatnie wypożyczyć urządzenie GPS, które podłączone w autokarze pozwoli rodzicom śledzić jego trasę na internetowej mapie. Na monitorze komputera mama i tata zobaczą nie tylko gdzie znajduje się pojazd, ale także z jaką prędkością się przemieszcza i jak często zatrzymuje się na postoje. Rodzice mogą też zamówić SMS-owe albo e-mailowe powiadamianie o przekroczeniu przez kierowcę dopuszczalnej prędkości, by w razie konieczności zaalarmować policję.
Mirosława Bukowy, dyrektorka Gimnazjum nr 1 w Sosnowcu, już widzi, jaki zamęt wprowadziłoby to w głowach rodziców. - Co chwila zerkaliby do komputera i snuli domysły: "Dlaczego autokar stoi? To przerwa na odpoczynek czy awaria? Czemu jedzie taką dziwną trasą? Może zabłądził?" - wymienia Bukowy.
GPS-a nie chciałaby w autokarze również Ewa Sobula, dyrektorka Gimnazjum nr 21 w Katowicach. - Zawsze przed wyjazdem prosimy policję, by profilaktycznie sprawdziła stan techniczny autokaru i trzeźwości kierowcy. Lepiej zabezpieczyć się nie można, bo nad losem i tak nikt nie zapanuje - uważa Sobula.
Inicjatywę krytykuje także popularny nauczyciel i bloger Dariusz Chętkowski: "Po co mają jechać z dziećmi wychowawcy, skoro są one non stop pod kontrolą rodziców oraz centrum monitorowania wycieczki? Może jeszcze ta kontrola nie jest pełna (brak kamer i podsłuchu), jednak gdy wszystkie środki techniki zostaną zastosowane, nauczyciele nie będą musieli się fatygować" - pisze z przekąsem w swoim internetowym dzienniku.
Nauczycieli popiera psycholog Jolanta Kopczyńska, która zauważa, że szkoły coraz bardziej przypominają imperia Wielkiego Brata. - To nie rozwiązuje żadnych problemów, lecz sprawia, że dorośli nieustannie kontrolują dzieci i jest coraz mniej miejsca na wzajemne zaufanie - podkreśla Kopczyńska.
Wielu rodziców przyznaje, że bardzo przeżywa wyjazdy dzieci. - Mam wówczas problem, żeby znaleźć sobie miejsce - mówi Małgorzata Cieślak z Sosnowca, mama gimnazjalisty Mateusza.
Uspokoić rodziców postanowiła firma Finder, organizując trwającą do końca października akcję "Bezpieczna wycieczka". W jej ramach szkoły z całej Polski mogą bezpłatnie wypożyczyć urządzenie GPS, które podłączone w autokarze pozwoli rodzicom śledzić jego trasę na internetowej mapie. Na monitorze komputera mama i tata zobaczą nie tylko gdzie znajduje się pojazd, ale także z jaką prędkością się przemieszcza i jak często zatrzymuje się na postoje. Rodzice mogą też zamówić SMS-owe albo e-mailowe powiadamianie o przekroczeniu przez kierowcę dopuszczalnej prędkości, by w razie konieczności zaalarmować policję.
Mirosława Bukowy, dyrektorka Gimnazjum nr 1 w Sosnowcu, już widzi, jaki zamęt wprowadziłoby to w głowach rodziców. - Co chwila zerkaliby do komputera i snuli domysły: "Dlaczego autokar stoi? To przerwa na odpoczynek czy awaria? Czemu jedzie taką dziwną trasą? Może zabłądził?" - wymienia Bukowy.
GPS-a nie chciałaby w autokarze również Ewa Sobula, dyrektorka Gimnazjum nr 21 w Katowicach. - Zawsze przed wyjazdem prosimy policję, by profilaktycznie sprawdziła stan techniczny autokaru i trzeźwości kierowcy. Lepiej zabezpieczyć się nie można, bo nad losem i tak nikt nie zapanuje - uważa Sobula.
Inicjatywę krytykuje także popularny nauczyciel i bloger Dariusz Chętkowski: "Po co mają jechać z dziećmi wychowawcy, skoro są one non stop pod kontrolą rodziców oraz centrum monitorowania wycieczki? Może jeszcze ta kontrola nie jest pełna (brak kamer i podsłuchu), jednak gdy wszystkie środki techniki zostaną zastosowane, nauczyciele nie będą musieli się fatygować" - pisze z przekąsem w swoim internetowym dzienniku.
Nauczycieli popiera psycholog Jolanta Kopczyńska, która zauważa, że szkoły coraz bardziej przypominają imperia Wielkiego Brata. - To nie rozwiązuje żadnych problemów, lecz sprawia, że dorośli nieustannie kontrolują dzieci i jest coraz mniej miejsca na wzajemne zaufanie - podkreśla Kopczyńska.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


