Na widok kostki w Nikiszu można przewrócić się w grobie

Przemysław Jendroska
2010-09-22 , aktualizacja: 22.09.2010 21:52
A A A Drukuj
Architekci, którzy przed wiekiem zaprojektowali osiedle w Nikiszowcu przewracaliby się w grobach, gdyby zobaczyli to, co dziś wyczyniają tu ekipy remontowe - pisze Przemysław Jendroska.
Nikiszowiec. Co tu mówić? W każdym razie dociekliwi na krótkim odcinku koło kościoła doliczyli się granitu w siedmiu postaciach
Fot. Przemysław Jendroska/Agencja Gazeta
Nikiszowiec. Co tu mówić? W każdym razie dociekliwi na krótkim odcinku koło kościoła doliczyli się granitu w siedmiu postaciach
Nikiszowiec. To co starannie odmierzają jedni robotnicy, następna ekipa wykonuje na oko - najlepiej widać to po nierównych fugach
Fot. Przemysław Jendroska/Agencja Gazeta
Nikiszowiec. To co starannie odmierzają jedni robotnicy, następna ekipa wykonuje na oko - najlepiej widać to po nierównych fugach
Nikiszowiec. Trudno domyśleć się po co ułożono obok siebie pas starej i nowej kostki
Fot. Przemysław Jendroska/Agencja Gazeta
Nikiszowiec. Trudno domyśleć się po co ułożono obok siebie pas starej i nowej kostki
SERWISY
Obserwuję, co dzieje się za oknami na moim Nikiszowcu. Widzę, jak wandale obsmarowują stuletnie mury bazgrołami, ktoś wybije szybę w sklepie, przywiąże psa do latarni i pójdzie na zakupy. Zdarza się też taki, który pomaluje wnękę okienną soczystą czerwienią, okalając paskudne plastikowe okna nieudolnie imitujące te oryginalne.

Od kilku miesięcy moją uwagę zaprząta głównie remont rynku. Na początku byłem bardzo podekscytowany całym przedsięwzięciem i gorąco mu kibicowałem. Niestety, z czasem mój zachwyt stopniowo malał. Pierwszym sygnałem, że dzieje się coś niedobrego było wywożenie oryginalnej kostki brukowej, którą miała zastąpić nowa antypoślizgowa kostka granitowa.

Barbara Klajmon, wojewódzki konserwator zabytków, uznała, że uzupełnianie braków w starej kostce wyglądałoby nieestetycznie. Jedynym rozwiązaniem miało być wyłożenie całego rynku nową kostką

Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, jak stara kostka zaczyna pojawiać się w coraz to różnych miejscach rynku, tworząc zadziwiające łaty pomiędzy nową, już stopniowo układaną. Zastanawiam się, w jakim celu to zrobiono?

Najbardziej pstrokaty jest niedługi odcinek od apteki w stronę starej szkoły podstawowej. Zaczyna się od dwumetrowego pasa starej kostki ułożonego w poprzek jezdni, przechodzi w 40-metrowy odcinek nowej kostki, do której dołożony jest pas starej, a dalej jest następny poprzeczny pas starej kostki i kolejne 40 metrów najpierw nowej, a na koniec starej.

Dociekliwi obserwatorzy doliczyli się tu granitu w siedmiu postaciach, zarówno starych, jak i nowych. Ale najwięcej jest tej nowej granitowej kostki brukowej. Jest prostokątna o równych brzegach i porowatej powierzchni, a wielu osobom nie podoba się jej zimny jasnoszary odcień, bo mało pasuje do ciepłych rudych stuletnich murów. Codziennie z okna widzę, jak robotnicy walczą z tą kostką.

Zaczynają z aptekarską dokładnością, układają wszystkie kostki w danym kwartale co do centymetra, pomagając sobie sznurkiem, poziomicą, miarką i ciężkim młotkiem.

Później tak starannie i równiutko ułożona kostka czeka tydzień albo i dłużej. Chodzą po niej ludzie, jeżdżą samochody i koparki, więc precyzję robotników diabli biorą. Trzeba wszystko poprawiać, ale ekipa "wyrównywaczy" już mniej się stara od poprzedników. Pracują metodą "na oko" i przesuwają każdą kostkę troszkę w prawo albo w lewo. Na to przychodzi kolejna ekipa, która z podobnie wątpliwą dokładnością dokonuje zafugowania całej powierzchni. Efekt tego to kostka ułożona "wężykiem", z losowo dobranymi szerokościami fugi.

Nie lepiej wygląda sprawa z chodnikami, które wyłożone są kwadratowymi granitowymi płytami, lecz nie wszędzie, bo w jednej części rynku wykorzystano płyty prostokątne, które w ułożeniu tworzą całkiem inny wzór niż te kwadratowe. Brakuje dbałości o detale, konsekwencji, zachowania odpowiedniego rytmu przy ustalaniu pewnych powtarzalnych odległości.

Można by długo wyliczać i wytykać niedociągnięcia. Myślę, że Zillmanowie przewracają się w grobach, jeśli to widzą. Przed wiekiem zaprojektowali osiedle z dbałością o wszystkie detale, a teraz ktoś nie potrafi poradzić sobie z ułożeniem chodnika.

A to wszystko w przeddzień dołączenia Nikiszowca do ekskluzywnej listy Pomników Historii, po prostu wstyd.

Podziel się

  • 42 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów