Parytet według Platformy: połowa, a może o wiele mniej
2010-09-18
, aktualizacja: 18.09.2010 12:44
Do końca września PO chce mieć gotowe listy kandydatów na radnych. Partia chwali się, że połowa miejsc ma przypaść kobietom. Panowie mówią jednak, że to nierealne
ZOBACZ TAKŻE
- Parytet wg PSL: proporcja 6 do 4 dla panów (18-09-10, 16:55)
- Plakatem w prezydenta. "Chciałem pokazać stan miasta" (12-09-10, 21:13)
- Kandydat na prezydenta Katowic podał się do dymisji (06-09-10, 10:47)
- PO stawia na Godlewskiego. Czy zagrozi Uszokowi? (05-09-10, 23:04)
- Zbigniew Wygoda kandydatem PO na prezydenta Gliwic (28-07-10, 12:40)
- Sukces Tomasza Tomczykiewicza sukcesem Śląska? (27-07-10, 16:21)
Tomasz Tomczykiewicz, szef śląskich struktur PO i jednocześnie przewodniczący Klubu Parlamentarnego tej partii, zapowiedział, że na listach wyborczych na radnych połowę kandydatów powinny stanowić kobiety. - To bardziej moje wytyczne niż krajowe. Zdrowy rozsądek nakazuje starać się, żeby wszystkie panie, które chcą kandydować, miały taką możliwość - mówi Tomczykiewicz.
Przyznaje, że to pokłosie trwającej od wielu miesięcy dyskusji o parytecie. - Nie czekamy na ustawy. Uważam, że w polityce lokalnej powinno być jak najwięcej kobiet - mówi.
W nieoficjalnych rozmowach działacze partii twierdzą jednak, że na listach kobiety nie będą miały połowy miejsc. - Jedna trzecia to bardziej realna liczba. Łatwo zgłosić rozmaite nazwiska, ale potem i tak pewnie się okaże, że nie każdy się nadaje. Zresztą dotyczy to obu płci - mówi działacz partii z Chorzowa.
Aleksandra Gajewska, radna sejmiku z list PO, też nie jest pewna, czy w tych wyborach będzie startować dużo pań. - Chodzi o przełamanie stereotypów - polityka kojarzy się z mężczyznami. To jednak na szczęście zaczyna się zmieniać. Już udało mi się namówić dwie znajome do walki o mandaty w swoich miastach - dodaje.
Przyznaje, że to pokłosie trwającej od wielu miesięcy dyskusji o parytecie. - Nie czekamy na ustawy. Uważam, że w polityce lokalnej powinno być jak najwięcej kobiet - mówi.
W nieoficjalnych rozmowach działacze partii twierdzą jednak, że na listach kobiety nie będą miały połowy miejsc. - Jedna trzecia to bardziej realna liczba. Łatwo zgłosić rozmaite nazwiska, ale potem i tak pewnie się okaże, że nie każdy się nadaje. Zresztą dotyczy to obu płci - mówi działacz partii z Chorzowa.
Aleksandra Gajewska, radna sejmiku z list PO, też nie jest pewna, czy w tych wyborach będzie startować dużo pań. - Chodzi o przełamanie stereotypów - polityka kojarzy się z mężczyznami. To jednak na szczęście zaczyna się zmieniać. Już udało mi się namówić dwie znajome do walki o mandaty w swoich miastach - dodaje.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


