Zaklinacze koni istnieją. W weekend zjadą do Zbrosławic

Anna Malinowska
2010-09-17 , aktualizacja: 17.09.2010 23:21
A A A Drukuj
W Zbrosławicach publiczność na własne oczy zobaczy, jak trenerzy rozmawiają z końmi. Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta W Zbrosławicach publiczność na własne oczy zobaczy, jak trenerzy rozmawiają z końmi.
Konia nie trzeba popędzać batem, żeby zrobił to, czego żądamy. Będą się mogli o tym przekonać w niedzielę goście organizowanych w Zbrosławicach zawodów.
Wszystko zaczęło się w Ameryce, gdzie kilkadziesiąt lat temu kilku kowbojów obserwowało stado dzikich koni. W zmianach układu chrap, uszu, nóg zwierząt zauważyli pewne prawidłowości. Tak narodziła się znajomość mowy koni. Język ten opisał i zdefiniował Monty Roberts. Jednak do jego upowszechniania przyczyniła się brytyjska królowa Elżbieta II. Zaprosiła Robertsa do stajni w Windsorze, obejrzała, jak pracuje i natychmiast zdecydowała, że wszystkie konie należące do dworu będą ujeżdżane w zalecany przez niego sposób. - W stadzie, choć tak naprawdę wystarczy, że będą ze sobą tylko dwa konie, zawsze musi być przywódca. On odpowiada za bezpieczeństwo, bo wie, skąd może nadejść nieprzyjaciel czy wie gdzie znaleźć wodę. Człowiek, który będzie umiał komunikować się ze zwierzęciem, może go przekonać do swojej roli przywódczej. Spowoduje, że koń będzie mu ufał - streszcza tę metodę Piotr Ginko, organizator zbrosławickich zawodów.

Trenowane tą metodą konie spokojnie wchodzą do przyczepy, choć na ogół strasznie się tego boją. Kilka miesięcy temu zdarzyło się nawet, pisaliśmy o tym w "Gazecie", że wciąganej na siłę do przyczepy klaczy, ktoś urwał język. Ta sama klacz, Sali, dzięki szkoleniu metodami naturalnymi, sama teraz wchodzi do przyczepy. Ją też można będzie w niedzielę zobaczyć w Zbrosławicach.

W zawodach weźmie udział Monika Damec, która od sześciu lat jako zawodowy trener pracuje z końmi w całej Polsce. - Zwracają się do mnie właściciele z różnymi problemami: koń nie pozwala sobie założyć siodła, bez powodu kopie itd. Do nauki zwierzęcia trzeba dużo łagodności, cierpliwości i stanowczości - podkreśla. Jak lekcje wyglądają w praktyce, będzie można przekonać się w zbrosławickim ośrodku jeździeckim, gdzie w piątek rozpocznie się trzydniowa impreza. Publiczność na własne oczy zobaczy, jak trenerzy rozmawiają z końmi. Później, już w czasie zawodów, zobaczą, że zwierzęta dzięki temu pokonują tor przeszkód, na który będzie składało się np. przejście przez szeleszczącą plandekę. - Przyjadą do nas też właściciele z konkretnym problemem. Np. gospodarz z Częstochowy, którego koń boi się przejść przez kolejowe tory. Będziemy pokazywać, co robić, by koń bez stresu potrafił przyjmować zastrzyki czy dał sobie zmierzyć temperaturę - mówi Ginko. W programie ma ponadto znaleźć się wykład o tym, że koń jak człowiek ma swoją osobowość. Gościem specjalnym będzie dr Robert M. Miller, słynny weterynarz z Los Angeles. To uznany w świecie autorytet, który od lat udowadnia, że zamiast bata w pracy z końmi lepiej wykorzystywać rozum. Część przygotowanych atrakcji jest bezpłatna. Niektóre imprezy, jak spotkanie z dr Millerem, są biletowane. Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej www.myslacokoniu.pl

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy