Salowe zdesperowane. Okupacja gabinetu prezydenta
2010-09-16
, aktualizacja: 16.09.2010 01:08
Salowe ze szpitala w Dąbrowie Górniczej zaostrzyły protest. W środę rozpoczęły okupację gabinetu prezydenta, a w holu magistratu rozbiły "białe miasteczko". - Chcemy, żeby wszyscy dowiedzieli się, dlaczego tu jesteśmy - mówią kobiety.
ZOBACZ TAKŻE
- Nikt nie chce wychodzić na głupka. Salowe też nie (07-10-10, 23:26)
- Choć radni radzili, salowe z Dąbrowy nadal są bez pracy (06-10-10, 22:12)
- Protest salowych trwa. To już ponad dwa tygodnie (24-09-10, 23:26)
- Szpital jak tratwa. Salowe uparcie koczują w urzędzie (18-09-10, 12:41)
- Mniej kasy dla szpitali, związkowcy straszą protestem (11-09-10, 01:38)
- Salowe wciąż okupują urząd. Kiedy koniec konfliktu? (08-09-10, 23:35)
- Bajka o brzydkim funduszu i szlachetnych lekarzach (07-09-10, 22:38)
- Protestujące salowe uwięzione na dachu urzędu miasta (07-09-10, 22:11)
Okupacja urzędu trwa od ubiegłego wtorku. W ten sposób protestują 34 salowe. Nie zgadzają się na dwuletnie umowy o pracę zaproponowane przez spółdzielnię, która wygrała przetarg na sprzątanie miejskiego szpitala. Żądają, by dalej obowiązywały umowy na czas nieokreślony i chcą, by spór pomógł rozwiązać prezydent miasta Zbigniew Podraza. Tym bardziej że sytuacja protestujących kobiet coraz bardziej się komplikuje. W sobotę spółdzielnia Naprzów przyjęła do pracy nowych pracowników, argumentując, że protestujące salowe przegapiły termin rekrutacji.
Dlatego w środę coraz bardziej zdesperowane salowe, oprócz okupacji jednej z sal urzędu, zajęły też gabinet prezydenta, a w holu rozbiły "białe miasteczko". - O 15.30 salowe i popierające je pielęgniarki opuściły gabinet prezydenta. Bałyśmy się, że nie będzie dostępu do toalety. Na dodatek atmosfera była na tyle napięta, że znów mogło dojść do rękoczynów, tak jak pierwszego dnia, kiedy urzędnik poturbował jedną z kobiet. Do gabinetu wracamy jutro rano, a okupację będziemy prowadzić każdego dnia w godzinach urzędowania aż do skutku - zapowiedziała Elżbieta Żuchowicz, przewodnicząca "Solidarności" w dąbrowskim szpitalu.
Oprócz tego protestujące rozłożyły śpiwory i koce w holu urzędu. Przygotowywały też specjalne ulotki informacyjne. - Chcemy, żeby w ten sposób o proteście dowiedzieli się nie tylko urzędnicy i radni, ale wszyscy interesanci, którzy przychodzą do urzędu - dodaje Żuchowicz.
Dlatego w środę coraz bardziej zdesperowane salowe, oprócz okupacji jednej z sal urzędu, zajęły też gabinet prezydenta, a w holu rozbiły "białe miasteczko". - O 15.30 salowe i popierające je pielęgniarki opuściły gabinet prezydenta. Bałyśmy się, że nie będzie dostępu do toalety. Na dodatek atmosfera była na tyle napięta, że znów mogło dojść do rękoczynów, tak jak pierwszego dnia, kiedy urzędnik poturbował jedną z kobiet. Do gabinetu wracamy jutro rano, a okupację będziemy prowadzić każdego dnia w godzinach urzędowania aż do skutku - zapowiedziała Elżbieta Żuchowicz, przewodnicząca "Solidarności" w dąbrowskim szpitalu.
Oprócz tego protestujące rozłożyły śpiwory i koce w holu urzędu. Przygotowywały też specjalne ulotki informacyjne. - Chcemy, żeby w ten sposób o proteście dowiedzieli się nie tylko urzędnicy i radni, ale wszyscy interesanci, którzy przychodzą do urzędu - dodaje Żuchowicz.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter





więcej zdjęć