Bo policjant nie chciał przepołowić tabletki...
2010-09-14
, aktualizacja: 14.09.2010 12:46
Krzywo się patrzyli, nie chcieli podać choremu tabletki, porwali przechodnia i przewieźli do izby wytrzeźwień, byli zbyt łagodni podczas interwencji - takie skargi na policjantów z Katowic składają ludzie
ZOBACZ TAKŻE
- Katowicka prokuratura dostała gola na Stadionie Śląskim (19-09-10, 03:28)
- Śledczy nie przesłuchują, tylko przekładają spinacze (31-01-11, 21:05)
- Izba wytrzeźwień to przeżytek? (23-01-11, 21:54)
- Piłkarz korumpował dyrektorów więzienia (13-12-10, 18:05)
- Plaga włamywaczy. Sfilmują ich kamerą na podczerwień (25-09-10, 22:34)
- Rowerzysta prawie wpadł do studzienki. Ma złamany palec (20-09-10, 13:12)
- Katowice odbiły się od dna i są teraz bezpieczniejsze (20-08-10, 21:10)
- 60-latek tropił strażników. Sąd go ukarał (04-09-09, 13:35)
- Numer 112: a jakie ma pani na sobie majtki? (29-08-08, 10:53)
- Prokuratorzy ukrywali akta za meblami. Z przepracowania (02-08-10, 16:12)
- Auta najczęściej kradną nocą z osiedla Tysiąclecia (16-09-10, 22:44)
- Niektóre skargi są krótkie i rzeczowe, inne pisane wierszem, zdarza się też, że ktoś chce udowodnić nasze błędy za pomocą skomplikowanych wzorów fizycznych. Bez względu na to, każdą skargę musimy traktować równie poważnie - zapewnia podinspektor Magdalena Szymańska-Mizera, koordynatorka zespołu kontroli komendy miejskiej w Katowicach.
W zeszłym roku katowiczanie złożyli 139 skarg na miejscowych policjantów. Kwestionowali zasadność wlepionego mandatu, zarzucali funkcjonariuszom opryskliwe zachowanie lub krzywe spojrzenie. W wielu skargach podnosili, że podczas interwencji policjanci się nie przedstawili i nie wylegitymowali. Nie było natomiast ani jednej skargi na brutalne działanie, a wręcz przeciwnie, bo w kilku przypadkach zarzucono stróżom prawa zbytnią łagodność. - Ludzie wypominają nam, że dawniej, jak milicjanci wpadli z pałami, to od razu zrobili porządek. Zapominają, że to już nie te czasy - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy.
Prawdziwym postrachem katowickich policjantów jest mieszkaniec śródmieścia, który zna z imienia, nazwiska i stopnia wszystkich funkcjonariuszy z komisariatu I. Na połowę z nich napisał już skargi. - Kiedy został ukarany mandatem za picie alkoholu w miejscu publicznym, poskarżył się, że korespondencja w tej sprawie nie była pisana alfabetem Braille'a. Dopuszczał też nagrania na kasecie magnetofonowej, bo - jak twierdzi - jest niedowidzący - mówi podinspektor Szymańska-Mizera. Od kilku miesięcy każdy kierowany do mężczyzny list policja pisze przy użyciu dużej czcionki.
Do historii komendy przeszła już historia z tabletką, którą ten sam mężczyzna przyniósł na komisariat i poprosił dyżurnego, aby mu ją przepołowić. Oficer odmówił, twierdząc, że nie jest lekarzem i nie wie, co to za lek. Mężczyzna napisał skargę, że nie udzielono mu pomocy, po czym po kilku dniach ponownie pojawił się na komisariacie z tabletką. Dyżurny, wiedząc, że wpłynęła na niego skarga, tym razem zgodził się przepołowić tabletkę. Wtedy mężczyzna poskarżył się na... nierówność połówek.
- Zanim ocenimy zasadność każdej skargi, najpierw musimy porozmawiać ze wszystkimi stronami oraz świadkami, czasami korzystamy też z zapisów monitoringu - mówi koordynatorka zespołu kontroli. Tak było w przypadku mężczyzny, który zarzucił policjantom porwanie z ulicy i niesłuszne przewiezienie do izby wytrzeźwień. Jak udowodnił zapis monitoringu, skarga była niesłuszna, bo mężczyzna ledwo stał na nogach, przez kilka minut szarpał się też z policjantami i pracownikami izby.
Na 139 skarg katowicka policja za zasadne uznała 14. Część dotyczyła błędów popełnionych przez funkcjonariuszy w wydanych zaświadczeniach dotyczących m.in. kradzieży dokumentów. W kilku przypadkach kontrolerzy uznali też, że kierowcy niesłusznie zostali ukarani mandatami. W takiej sytuacji do sądu skierowano wnioski o ich anulowanie.
Komenda przeprosiła też kobietę, która z powodu błędu oficera dyżurnego została zatrzymana na lotnisku. Policjant, wpisując do systemu komputerowego numer skradzionego dowodu osobistego, popełnił czeski błąd i wpisał numer dokumentu kobiety. W efekcie została zatrzymana przez Straż Graniczną i nie poleciała do Londynu. Policja musi jej zwrócić za bilety.
- Z każdej skargi, nawet tej niezasadnej, wyciągamy wnioski i uczulamy policjantów, co przeszkadza mieszkańcom - mówi podinspektor Szymańska-Mizera. Podczas szkoleń przełożeni przypominają więc funkcjonariuszom, żeby podczas interwencji tonowali emocje, przedstawiali się i legitymowali, choć nie zawsze jest to jednak możliwe. - W sytuacji kiedy pijany mężczyzna katuje kobietę lub grozi jej bronią, trudno, żeby nasi ludzie zaczynali interwencję od wylegitymowania się - mówi komisarz Pytel.
W zeszłym roku katowiczanie złożyli 139 skarg na miejscowych policjantów. Kwestionowali zasadność wlepionego mandatu, zarzucali funkcjonariuszom opryskliwe zachowanie lub krzywe spojrzenie. W wielu skargach podnosili, że podczas interwencji policjanci się nie przedstawili i nie wylegitymowali. Nie było natomiast ani jednej skargi na brutalne działanie, a wręcz przeciwnie, bo w kilku przypadkach zarzucono stróżom prawa zbytnią łagodność. - Ludzie wypominają nam, że dawniej, jak milicjanci wpadli z pałami, to od razu zrobili porządek. Zapominają, że to już nie te czasy - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy.
Prawdziwym postrachem katowickich policjantów jest mieszkaniec śródmieścia, który zna z imienia, nazwiska i stopnia wszystkich funkcjonariuszy z komisariatu I. Na połowę z nich napisał już skargi. - Kiedy został ukarany mandatem za picie alkoholu w miejscu publicznym, poskarżył się, że korespondencja w tej sprawie nie była pisana alfabetem Braille'a. Dopuszczał też nagrania na kasecie magnetofonowej, bo - jak twierdzi - jest niedowidzący - mówi podinspektor Szymańska-Mizera. Od kilku miesięcy każdy kierowany do mężczyzny list policja pisze przy użyciu dużej czcionki.
Do historii komendy przeszła już historia z tabletką, którą ten sam mężczyzna przyniósł na komisariat i poprosił dyżurnego, aby mu ją przepołowić. Oficer odmówił, twierdząc, że nie jest lekarzem i nie wie, co to za lek. Mężczyzna napisał skargę, że nie udzielono mu pomocy, po czym po kilku dniach ponownie pojawił się na komisariacie z tabletką. Dyżurny, wiedząc, że wpłynęła na niego skarga, tym razem zgodził się przepołowić tabletkę. Wtedy mężczyzna poskarżył się na... nierówność połówek.
- Zanim ocenimy zasadność każdej skargi, najpierw musimy porozmawiać ze wszystkimi stronami oraz świadkami, czasami korzystamy też z zapisów monitoringu - mówi koordynatorka zespołu kontroli. Tak było w przypadku mężczyzny, który zarzucił policjantom porwanie z ulicy i niesłuszne przewiezienie do izby wytrzeźwień. Jak udowodnił zapis monitoringu, skarga była niesłuszna, bo mężczyzna ledwo stał na nogach, przez kilka minut szarpał się też z policjantami i pracownikami izby.
Na 139 skarg katowicka policja za zasadne uznała 14. Część dotyczyła błędów popełnionych przez funkcjonariuszy w wydanych zaświadczeniach dotyczących m.in. kradzieży dokumentów. W kilku przypadkach kontrolerzy uznali też, że kierowcy niesłusznie zostali ukarani mandatami. W takiej sytuacji do sądu skierowano wnioski o ich anulowanie.
Komenda przeprosiła też kobietę, która z powodu błędu oficera dyżurnego została zatrzymana na lotnisku. Policjant, wpisując do systemu komputerowego numer skradzionego dowodu osobistego, popełnił czeski błąd i wpisał numer dokumentu kobiety. W efekcie została zatrzymana przez Straż Graniczną i nie poleciała do Londynu. Policja musi jej zwrócić za bilety.
- Z każdej skargi, nawet tej niezasadnej, wyciągamy wnioski i uczulamy policjantów, co przeszkadza mieszkańcom - mówi podinspektor Szymańska-Mizera. Podczas szkoleń przełożeni przypominają więc funkcjonariuszom, żeby podczas interwencji tonowali emocje, przedstawiali się i legitymowali, choć nie zawsze jest to jednak możliwe. - W sytuacji kiedy pijany mężczyzna katuje kobietę lub grozi jej bronią, trudno, żeby nasi ludzie zaczynali interwencję od wylegitymowania się - mówi komisarz Pytel.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Co?! Ot tak oddali pieniądze za bilet!?
tom.gorecki
14.09.10, 18:24
Nie wierzę. Przeciągneli kobitkę przez wszystkie instancje.Wot czekisty, wsza ich mać.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


