Psy szczekają za głośno, mieszkańcy będą mieć ekrany

Jacek Madeja
2010-09-13 , aktualizacja: 13.09.2010 13:43
A A A Drukuj
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Mieszkańcy Świętochłowic i Chorzowa narzekają na hałaśliwych sąsiadów z psiego azylu. Chcą, żeby od schroniska oddzielały ich ekrany akustyczne.
Chorzowskie schronisko dla psów przy ul. Opolskiej leży tuż przy granicy obydwu miast. Oddalony od centrum teren w ostatnich latach przeżywał prawdziwy boom budowlany. Zarówno po stronie Świętochłowic i Chorzowa jak grzyby po deszczu wyrastały nowe bloki i wille. Okazało się jednak, że cisza i spokój nie są wystarczające. Mieszkańcy skarżą się, że życie uprzykrza im psie szczekanie, które dochodzi z pobliskiego psiego azylu. - Hałas jest nie do wytrzymania i niesie się na całą okolice. Zwłaszcza wieczorami. I tu nie chodzi o kilka psów, ale kilkaset. Potrafią tak jazgotać przez długie godziny - skarży się pani Katarzyna, jedna z mieszkanek ul. Ślęzan w Świętochłowicach. - W takiej kupie one same się nakręcają i nie mogą przestać - dodaje jej sąsiadka.

Mieszkańcy zwrócili się do urzędników z prośbą, żeby ci rozprawili się z psim hałasem. Narzekają głównie mieszkańcy Świętochłowic, ale niezadowoleni są też chorzowianie, którzy mieszkają w pobliżu azylu. Dlatego, żeby problem rozwiązać obydwa miasta muszą się dogadać.

Stanisława Psonka, kierowniczka chorzowskiego schroniska, przyznaje że psy potrafią być hałaśliwe. Przekonuje jednak, że schronisko, które powstało w 1974 roku, było tu pierwsze, a dopiero potem w sąsiedztwie powstały domy. - W samym sierpniu trafiło do nas 200 psów. One trafiają tu znikąd. Problemu by nie było, gdyby nie ludzie, którzy wyrzucają je na ulice - mówi Psonka i dodaje, że kojce, w których mieszkają zwierzęta, trudno wyciszyć. - Żeby nie dobiegał żaden odgłos, trzeba by zamienić klatkę w bunkier - mówi.

Chorzowscy urzędnicy przygotowali już opracowanie, według którego problem rozwiązałby ekran akustyczny. Koszt wysokiego na 3,5 metra i długiego na 100 metrów ekranu wyliczyli na 420 tys. zł. - To jedyne rozwiązanie, bo schroniska raczej nie przeniesiemy - podkreśla Jan Michalik, wiceprezydent Chorzowa. Dodaje jednak, że Chorzów sam takiej bariery nie wybuduje. - Schronisko jest w granicach Chorzowa, ale skarżą się głównie mieszkańcy Świętochłowic. Dlatego inwestycję powinniśmy zrealizować wspólnie. Już w tym roku mieliśmy zagwarantowaną część środków w budżecie, ale Świętochłowice się wycofały - dodaje Michalik.

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • to postawienie sytuacji na głowie magor_ek 13.09.10, 19:51

    podstawowym problemem nie jest szczekanie psów, lecz przepełnienie schronisk, niedofinansowanie schronisk i bezmyślność ludzi, którzy najpierw zwierzaka biorą a potem porzucają.... Szkoda że»