Salowe wciąż okupują urząd. Kiedy koniec konfliktu?

judy
2010-09-08 , aktualizacja: 09.09.2010 11:20
A A A Drukuj
Salowe zostały zamknięte w sali konferencyjnej na dachu dąbrowskiego magistratu. Mogą z niej wyjść tylko na dach budynku Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Salowe zostały zamknięte w sali konferencyjnej na dachu dąbrowskiego magistratu. Mogą z niej wyjść tylko na dach budynku
Salowe z Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej nadal okupują urząd miejski. Środowe próby rozwiązania konfliktu nie przyniosły żadnych rezultatów
Salowe na dachu dąbrowskiego magistratu
Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Salowe na dachu dąbrowskiego magistratu
Salowe zostały zamknięte w sali konferencyjnej na dachu dąbrowskiego magistratu. Mogą z niej wyjść tylko na dach budynku
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja
Salowe zostały zamknięte w sali konferencyjnej na dachu dąbrowskiego magistratu. Mogą z niej wyjść tylko na dach budynku
SERWISY
Salowe spędziły noc uwięzione na dachu dąbrowskiego magistratu. Miały nadzieję, że ich protest skłoni firmę Naprzód do udzielenia im gwarancji zatrudnienia, jakich się domagają. Nic z tego. Przedstawiciel firmy w trakcie rozmów niespodziewanie oświadczył, że nie ma pełnomocnictw do podejmowania jakichkolwiek decyzji. Rozmowy natychmiast zerwano. - Z naszej strony przybyło kilku ekspertów, szefowa sekretariatu ochrony zdrowia w regionie, a oni tak nas potraktowali. To totalne lekceważenie - mówi Elżbieta Zuchowicz, przewodnicząca Solidarności w dąbrowskim szpitalu.

"S" broni salowych od sześciu lat. Wtedy przestał zatrudniać je szpital a przejęła prywatna firma usługowa Aspen. Teraz kolejny przetarg na sprzątanie szpitala wygrała jednak inna firma - Naprzód. Salowe chcą by nowy pracodawca przejął je na niezmienionych warunkach, czyli chcą umowy o pracę na czas nieokreślony i pensji minimalnej. Tymczasem Naprzód chce salowym dać umowy tylko na trzy lata. - W dodatku nie gwarantuje w ogóle, że wszystkie je przyjmie do pracy - mówi Zuchowicz.

We wtorek odbyły się pierwsze rozmowy w urzędzie miejskim. W porozumieniu mieli pomóc radni. "Wbrew naszym oczekiwaniom stało się areną eskalacji żądań związków zawodowych i niezadowolonych pracowników firmy Aspen" - napisał w oświadczeniu Marcin Bazylak, rzecznik prezydenta miasta.

Rozmowy zostały zerwane. Według informacji Gazety, zbuntowane salowe zdecydowały, że w proteście będą okupować budynek miasta. W odwecie zamknięto je w sali konferencyjnej, z której miały wyjście na dachu budynku. Strażnicy bronili do nich dostępu. Nie mogli się z nimi skontaktować ani radni, ani dziennikarze.

Bazylak oburza się. "Salowe nie znajdowały się na dachu urzędu, a na tarasie przylegającym do Sali Posiedzeń Komisji Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej, w którą postanowiły okupować i nie zostały też tam "uwięzione" - wyszły tam protestować." - napisał w liście do Gazety.

Salowe chcą, żeby do rozmów włączył się prezydent miasta Zbigniew Podraza, były wiceminister zdrowia.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy