W przedszkolu remont. Szef firmy nie odbierał telefonu
2010-09-06
, aktualizacja: 06.09.2010 20:30
Remont w przedszkolu ma się zakończyć w tym miesiącu. Po rozwiązaniu umowy z nieuczciwą firmą, prace nabrały tempa
Nowy rok szkolny przedszkolaki z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Katowicach rozpoczęły w pomieszczeniach, w których trwa remont. Będą musiały wytrzymać co najmniej do końca miesiąca.
ZOBACZ TAKŻE
- Katowickie przedszkola miały stanieć, a zdrożeją (20-09-10, 01:28)
- Dzieci maszerują do przedszkola, a rodzice do gimnazjum (20-09-10, 00:53)
- Nie musisz znać sąsiada by posłać dziecko do gimnazjum (18-07-10, 21:25)
- Rodzice sześciolatków wciąż obawiają się szkoły (29-06-10, 21:38)
Przedszkole jeszcze kilka miesięcy temu mieściło się w bloku przy ul. Wajdy, ale mieszkańcy nie chcieli przedszkolaków za sąsiadów. Słali protesty, narzekali na hałasy, kłócili się z rodzicami dzieci. W końcu urzędnicy zlitowali się nad dziećmi i zatwierdzili przeprowadzkę do budynku szkoły przy Wróblewskiego. W ten sposób z połączenia SP nr 13 i Przedszkola nr 70 powstał Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 4.
Szkoła jest stara, ma ponad sto lat. Pomieszczenia na parterze nie nadawały się na przedszkole, trzeba je było przebudować. Ogłoszono przetarg na wykonawcę prac i wybrano jedną z najtańszych firm z Kielc.
Bomba wybuchła w maju, gdy okazało się, że wynajęci podwykonawcy nie dostają od kieleckiej firmy pieniędzy. - Wszystkie roboty stanęły. Szef kieleckiej firmy przestał odbierać telefon, znaleźliśmy się w pacie - wzdycha Bogusława Zielonka, wicedyrektorka ZSP nr 4.
Po wielu perturbacjach szkole w końcu udało się anulować umowę z nieuczciwym oferentem i znaleźć firmy, które remont dokończą. Na razie przedszkolaki uczą się i bawią w tymczasowych salach. Żeby do nich dotrzeć, muszą pokonać długi korytarz i strome schody na pierwsze piętro. Rodzice nie są zachwyceni, bo toaleta jest na półpiętrze, stołówka w sali muzycznej, w innej części budynku. Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału oświaty w Katowicach, uspokaja, że prace zostaną zakończone najpóźniej na początku października.
- Jesteśmy już po spotkaniach z rodzicami. Znalazłam wolne miejsca w innych przedszkolach i zaproponowałam rodzicom, że jeśli komuś taka przejściowa sytuacja nie odpowiada, może zapisać dziecko gdzie indziej. Nikt z tej propozycji nie skorzystał. Mam nadzieję, że wspólnie przetrzymamy ten czas - zapewnia Zielonka.
Szkoła jest stara, ma ponad sto lat. Pomieszczenia na parterze nie nadawały się na przedszkole, trzeba je było przebudować. Ogłoszono przetarg na wykonawcę prac i wybrano jedną z najtańszych firm z Kielc.
Bomba wybuchła w maju, gdy okazało się, że wynajęci podwykonawcy nie dostają od kieleckiej firmy pieniędzy. - Wszystkie roboty stanęły. Szef kieleckiej firmy przestał odbierać telefon, znaleźliśmy się w pacie - wzdycha Bogusława Zielonka, wicedyrektorka ZSP nr 4.
Po wielu perturbacjach szkole w końcu udało się anulować umowę z nieuczciwym oferentem i znaleźć firmy, które remont dokończą. Na razie przedszkolaki uczą się i bawią w tymczasowych salach. Żeby do nich dotrzeć, muszą pokonać długi korytarz i strome schody na pierwsze piętro. Rodzice nie są zachwyceni, bo toaleta jest na półpiętrze, stołówka w sali muzycznej, w innej części budynku. Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału oświaty w Katowicach, uspokaja, że prace zostaną zakończone najpóźniej na początku października.
- Jesteśmy już po spotkaniach z rodzicami. Znalazłam wolne miejsca w innych przedszkolach i zaproponowałam rodzicom, że jeśli komuś taka przejściowa sytuacja nie odpowiada, może zapisać dziecko gdzie indziej. Nikt z tej propozycji nie skorzystał. Mam nadzieję, że wspólnie przetrzymamy ten czas - zapewnia Zielonka.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

