Wybitny śląski artysta będzie miał ulicę. Nie u nas
2010-09-05
, aktualizacja: 05.09.2010 21:45
W malutkich Waliłach na Podlasiu będzie ulica imienia Andrzeja Szewczyka - najbardziej znanego w Polsce artysty ze Śląska. W Katowicach, gdzie się urodził, od lat jest wiecznym kandydatem do uczczenia w Galerii Artystycznej. Dlaczego wciąż się boimy niepokornych artystów?
ZOBACZ TAKŻE
Waliły to wieś tuż przy granicy z Białorusią. Ledwie 290 mieszkańców, ale wśród nich jeden wyjątkowy - malarz Leon Tarasewicz, który tam się urodził. Od dawna już się odgrażał, że ulica Andrzeja Szewczyka prędzej powstanie w Waliłach niż w Katowicach. Teraz jest w trakcie realizacji tej obietnicy. Śląski artysta ma być wprawdzie patronem drogi biegnącej przez posesję Tarasewicza, ale w niczym nie umniejsza to faktu, że w Waliłach uczczą Szewczyka przed Katowicami.
Oczywiście można argumentować, że to wcale nie świadczy o wielkości Szewczyka. Tarasewicz i Szewczyk byli przyjaciółmi, poznali się w latach 70. w warszawskiej galerii Foksal i jako dwaj artyści z prowincji szybko się polubili. Przykład Galerii Artystycznej na placu Grunwaldzkim pokazuje, że w Katowicach zdają sobie sprawę z osiągnięć śląskiego twórcy. W końcu fakty są nie do podważenia: zmarły w 2001 roku Szewczyk jest jedynym artystą z naszego regionu, który ma własną salę w Muzeum Sztuki w Łodzi. Jest też jedynym, któremu sporo miejsca w monumentalnej "Sztuce w Polsce 1945-2005" poświęciła Anda Rottenberg. Żeby jednak zostać uhonorowanym postumentem i płaskorzeźbą na placu Grunwaldzkim, trzeba zwyciężyć w plebiscycie. Szewczyk był do niego zgłaszany aż trzy razy: w 2005, 2009 i 2010 roku. Nigdy nie miał szans, bo jak miałby wygrać ze Stanisławem Hadyną (zwycięzca z 2009 roku) czy Bogumiłem Kobielą? (jego płaskorzeźba zostanie odsłonięta 14 września). Sztuka współczesna to rzecz elitarna. Nie ma się co łudzić: ludzie zagłosują na Jana Piszczyka z "Zezowatego szczęścia", a nie na nieznanego sobie (niestety) malarza i twórcę obiektów.
Władze Katowic dostają jednak alibi: to sami mieszkańcy nie chcą uczczenia Szewczyka. I pozbywają się sporego kłopotu. Bo powiedzmy sobie szczerze: Szewczyk do świętych nie należał. Żył jak dandys, lubił wypić, a anegdoty, które opowiadają o nim jego przyjaciele, choć smakowite, nie nadają się do powtórzenia w gazecie, którą mogą czytać nieletni. Dlatego też trudno proponować go jako patrona katowickiego Liceum Plastycznego, choć jako nauczyciel plastyki w Cieszynie wychował grupę ludzi, którzy potem sami zostali świetnymi artystami.
Mimo to Szewczyk zasłużył w Katowicach przynajmniej na ulicę. Nie jest jeszcze za późno - 29 września 2011 roku minie 10 lat od jego śmierci. Jeśli w mieście przejdzie to bez echa, Szewczyk dołączy do innego katowickiego Wielkiego Nieobecnego - Hansa Bellmera. Nieobecnego z tego samego powodu, bo na tym wybitnym surrealiście również ciąży opinia skandalisty. Niemieckie Katowice były mieszczańskie. Polskie były górniczo-robotnicze. Może właśnie dlatego rodzili się tu genialni buntownicy. Do tej pory doczekali się tylko dwóch pamiątkowych tablic, o które postarał się pisarz i dziennikarz Jarosław Lewicki. Gdyby zostali uhonorowani oficjalnie, władze Katowic wykazałyby się zrozumieniem dla spraw sztuki godnym włodarzy miasta kandydującego do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury.
Oczywiście można argumentować, że to wcale nie świadczy o wielkości Szewczyka. Tarasewicz i Szewczyk byli przyjaciółmi, poznali się w latach 70. w warszawskiej galerii Foksal i jako dwaj artyści z prowincji szybko się polubili. Przykład Galerii Artystycznej na placu Grunwaldzkim pokazuje, że w Katowicach zdają sobie sprawę z osiągnięć śląskiego twórcy. W końcu fakty są nie do podważenia: zmarły w 2001 roku Szewczyk jest jedynym artystą z naszego regionu, który ma własną salę w Muzeum Sztuki w Łodzi. Jest też jedynym, któremu sporo miejsca w monumentalnej "Sztuce w Polsce 1945-2005" poświęciła Anda Rottenberg. Żeby jednak zostać uhonorowanym postumentem i płaskorzeźbą na placu Grunwaldzkim, trzeba zwyciężyć w plebiscycie. Szewczyk był do niego zgłaszany aż trzy razy: w 2005, 2009 i 2010 roku. Nigdy nie miał szans, bo jak miałby wygrać ze Stanisławem Hadyną (zwycięzca z 2009 roku) czy Bogumiłem Kobielą? (jego płaskorzeźba zostanie odsłonięta 14 września). Sztuka współczesna to rzecz elitarna. Nie ma się co łudzić: ludzie zagłosują na Jana Piszczyka z "Zezowatego szczęścia", a nie na nieznanego sobie (niestety) malarza i twórcę obiektów.
Władze Katowic dostają jednak alibi: to sami mieszkańcy nie chcą uczczenia Szewczyka. I pozbywają się sporego kłopotu. Bo powiedzmy sobie szczerze: Szewczyk do świętych nie należał. Żył jak dandys, lubił wypić, a anegdoty, które opowiadają o nim jego przyjaciele, choć smakowite, nie nadają się do powtórzenia w gazecie, którą mogą czytać nieletni. Dlatego też trudno proponować go jako patrona katowickiego Liceum Plastycznego, choć jako nauczyciel plastyki w Cieszynie wychował grupę ludzi, którzy potem sami zostali świetnymi artystami.
Mimo to Szewczyk zasłużył w Katowicach przynajmniej na ulicę. Nie jest jeszcze za późno - 29 września 2011 roku minie 10 lat od jego śmierci. Jeśli w mieście przejdzie to bez echa, Szewczyk dołączy do innego katowickiego Wielkiego Nieobecnego - Hansa Bellmera. Nieobecnego z tego samego powodu, bo na tym wybitnym surrealiście również ciąży opinia skandalisty. Niemieckie Katowice były mieszczańskie. Polskie były górniczo-robotnicze. Może właśnie dlatego rodzili się tu genialni buntownicy. Do tej pory doczekali się tylko dwóch pamiątkowych tablic, o które postarał się pisarz i dziennikarz Jarosław Lewicki. Gdyby zostali uhonorowani oficjalnie, władze Katowic wykazałyby się zrozumieniem dla spraw sztuki godnym włodarzy miasta kandydującego do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Wybitny śląski artysta będzie miał ulicę. Ale n...
shroeder1970
05.09.10, 22:22
Jak zwykle zostaniemy Europejską Stolicą Kultury.. Uszatej Betonowej Kostki Brukowej.Ze centrum kulturalnym "Made in Dni Kostuchny".TFU!!»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


