Miał być festyn w Zabrzu. Jest awantura

Przemysław Jedlecki
2010-09-05 , aktualizacja: 05.09.2010 21:26
A A A Drukuj
Platforma Obywatelska twierdzi, że prezydent Zabrza uniemożliwił jej zorganizowanie festynu w mieście. - Absurd. Nic takiego nie miało miejsca, impreza nie była nawet dobrze przygotowana - broni się magistrat.
Działacze zabrzańskiej PO chcieli w niedzielę zorganizować festyn rodzinny na osiedlu Janek. Oficjalnie po to, żeby porozmawiać z mieszkańcami o ich problemach. Nieoficjalnie nikt w mieście nie ma wątpliwości, że to przygrywka przed kampanią wyborczą posła Mirosława Sekuły, który chce zostać gospodarzem miasta.

Zabawa miała się odbyć na terenie ośrodka Walka Makoszowy. Zabrzanie z plakatów mogli się dowiedzieć, że jedną z atrakcji ma być występ Mirka Szołtyska. W piątek Sekuła i PO odwołali jednak festyn. Twierdzą, że to wina Małgorzaty Mańki-Szulik, obecnej prezydent Zabrza.

- Wynajęliśmy firmę, która miała zorganizować festyn. Jej pracownik zadzwonił w piątek do nas, że rozmawiał telefonicznie z panią prezydent. Usłyszał, że nie zgadza się, by jej konkurent robił jakiekolwiek imprezy - mówi Sekuła. W dodatku firma dostała w piątek pismo od urzędników, że w niedzielę na terenie ośrodka odbędą się niezaplanowane wcześniej prace remontowe i zgody na festyn nie ma. Robotnicy mają zająć się przycięciem drzew.

PO twierdzi również, że firma odpowiedzialna za organizację festynu od ponad tygodnia miała umowę na wynajęcie ośrodka. - Pani prezydent puszczają nerwy. Nie wolno jej robić takich rzeczy, to wbrew prawu - mówi Sekuła.

Okazuje się jednak, że Marcin Mańka, organizator festynu, nie podpisał umowy na wynajęcie ośrodka. - Rozmawialiśmy, ale umowy nie było - przyznaje. Nie ma też pewności, że rozmawiał z panią prezydent. - Zadzwoniła do mnie kobieta i przedstawiła się jako pani prezydent. Numer był jednak zastrzeżony - mówi.

Co więcej, Szołtysek, który miał być gwiazdą festynu, nic nie wie, że w niedzielę miał wystąpić w Zabrzu. - Mam zaplanowane dwa koncerty, ale nie w Zabrzu - mówił zdziwiony w piątek. W wersję Platformy nie wierzy też Dariusz Krawczyk, naczelnik wydziału kontaktów społecznych w zabrzańskim magistracie. - Nie było z nikim umowy, że w niedzielę odbędzie się festyn. Było jedynie zapytanie o wolny termin, a w odpowiedzi firma dostała informację o nieprzewidzianych pracach. Pani prezydent do nikogo nie dzwoniła w tej sprawie. Nawet nie wiedziała, że taka impreza ma się odbyć. PO wyciąga wnioski z faktów, które nie miały miejsca - mówi Krawczyk. Jego zdaniem cała sprawa to przedwyborcza prowokacja.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów