Nie pocięli obrazu Tarasewicza, ale go... połamali
2010-09-04
, aktualizacja: 04.09.2010 00:40
- To był nieszczęśliwy wypadek. Nikt nie spodziewał się, że obraz pana Tarasewicza rozpadnie się - mówi Sławomir Jabłoński, kierownik działu technicznego Centrum Kultury Katowice. Zapewnia, że nie został on pocięty.
ZOBACZ TAKŻE
- Gierek jest dla ludzi, a sztuka już nie (23-01-11, 11:40)
- Grzyb zaatakował kolekcję sztuki za 2 miliony złotych (09-11-10, 11:02)
- Zniszczona praca Tarasewicza nigdy nie będzie taka sama (07-09-10, 17:39)
- Pracownicy Centrum Kultury Katowice pocięli cenny obraz (02-09-10, 14:48)
- Pamiętacie klub Elektro? Przygotujcie się na szok! (11-02-10, 11:49)
- Bielskie Gemini już oficjalnie z muralem Tarasewicza (14-12-09, 18:34)
O zniszczenie instalacji malarskiej Leona Tarasewicza "Gazeta" napisała w czwartek. Wielki obraz na gipsowych płytach, który ten wybitny artysta stworzył w 2005 roku na wystawę w galerii Sektor I CKK, wisiał w sali konferencyjnej. Kilka dni temu zniknął ze ściany i trafił do magazynu w częściach. Dyrektorka CKK Izabela Kosowska-Osman tłumaczyła, że pracy zagrażała przedostająca się z dachu woda. W trakcie demontażu obraz się rozpadł.
W piątek CKK zwołało konferencję. - Po odchyleniu górnej części gipsowej płyty obraz zaczął się łamać. To był nieszczęśliwy wypadek - tłumaczył wczoraj Stanisław Jabłoński, kierownik działu technicznego CKK (wcześniej nie chciał rozmawiać z "Gazetą"). Płyty podtrzymywały z tyłu aluminiowe prowadnice, na których można było dostrzec ślady przecięcia. Zdaniem Jabłońskiego one również wyłamały się podczas demontażu.
- Każde dzieło sztuki powinno być zabezpieczone. Dlatego podjęliśmy już rozmowy z artystą dotyczące jego renowacji - mówiła Krystyna Siejna, wiceprezydent Katowic. Poinformowała, że prezydent Piotr Uszok rozmawiał w czwartek z Leonem Tarasewiczem i przeprosił go za zaistniałą sytuację. - To zdarzenie, które trudno było przewidzieć. Gdyby jednak przy demontażu obrazu obecni byli ludzie, którzy pracowali przy jego przenosinach po wystawie w galerii, być może udałoby się uniknąć zniszczenia - mówiła Siejna.
- Chętnie pomógłbym w demontażu tej pracy, gdybym tylko o tym wiedział - mówił Leszek Lewandowski prowadzący galerię Sektor I.
W sobotę obraz ma obejrzeć konserwator sztuki współczesnej, żeby ocenić jego stan.
W piątek CKK zwołało konferencję. - Po odchyleniu górnej części gipsowej płyty obraz zaczął się łamać. To był nieszczęśliwy wypadek - tłumaczył wczoraj Stanisław Jabłoński, kierownik działu technicznego CKK (wcześniej nie chciał rozmawiać z "Gazetą"). Płyty podtrzymywały z tyłu aluminiowe prowadnice, na których można było dostrzec ślady przecięcia. Zdaniem Jabłońskiego one również wyłamały się podczas demontażu.
- Każde dzieło sztuki powinno być zabezpieczone. Dlatego podjęliśmy już rozmowy z artystą dotyczące jego renowacji - mówiła Krystyna Siejna, wiceprezydent Katowic. Poinformowała, że prezydent Piotr Uszok rozmawiał w czwartek z Leonem Tarasewiczem i przeprosił go za zaistniałą sytuację. - To zdarzenie, które trudno było przewidzieć. Gdyby jednak przy demontażu obrazu obecni byli ludzie, którzy pracowali przy jego przenosinach po wystawie w galerii, być może udałoby się uniknąć zniszczenia - mówiła Siejna.
- Chętnie pomógłbym w demontażu tej pracy, gdybym tylko o tym wiedział - mówił Leszek Lewandowski prowadzący galerię Sektor I.
W sobotę obraz ma obejrzeć konserwator sztuki współczesnej, żeby ocenić jego stan.
- 26 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Nie pocięli obrazu Tarasewicza, ale go... połamali
zmuleksy
04.09.10, 20:48
Już sobie wyobrażam co to był za bohomaz. Na płycie gipsowej to musiało być rzeczywiście "arcydzieło"»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


