Czego trzeba Katowicom? Ciekawych pomysłów jest mnóstwo
2010-09-04
, aktualizacja: 04.09.2010 01:04
Małgorzata Przybyła, dyrektorka szkoły, zapewnia, że wraz z uczniami będą rozliczali przyszłe władze Katowic z obietnic
Czego najbardziej brakuje miastu? Jakie są jego największe bolączki? Co usprawnić, a co zlikwidować? Od piątku każdy może zgłosić swój pomysł na stronie www.stopomyslow.pl
ZOBACZ TAKŻE
- Czego potrzeba Katowicom? Odrobiny szaleństwa (15-10-10, 23:20)
- Skrzypek z kasą fiskalną. Słowa uznania od skarbówki (09-09-10, 21:08)
- Dobry gospodarz z Piotra Uszoka. By żyło się lepiej (22-08-10, 01:47)
- Narzekacie na Piotra Uszoka? A macie jakąś alternatywę? (19-07-10, 22:48)
- Ogród na Superjednostce? Internautów pomysły na miasto (14-10-10, 12:16)
- Zbierzmy sto pomysłów dla Katowic. Jaki jest twój? (22-08-10, 22:30)
Sto pomysłów dla Katowic to wspólna akcja I Zespołu Ogólnokształcących Szkół Społecznych im. Stanisława Konarskiego, który w tym roku obchodzi swoje 20-lecie, i agencji Kręci Się! Events. Organizatorzy założyli swój profil na Facebooku, a w piątek uruchomili stronę internetową. Pojawiły się już na niej pierwsze wpisy. - Ze wszystkich propozycji wybierzemy sto najbardziej realnych i 15 października zaniesiemy je do urzędu miejskiego - zapowiada Agata Gałbas z agencji. Co do tej pory zaproponowali internauci?
W kamienicach przy ul. Mariackiej urządzić biura. Pozwoli to na spokojne organizowanie wydarzeń kulturalnych bez obaw, że komukolwiek będzie przeszkadzał hałas.
Idea słuszna, choć mało prawdopodobna. Zamiana mieszkań to operacja kosztowna. Wolnych lokali w Katowicach nie ma, więc nie bardzo jest się na co zamieniać. Dodatkowy problem: na Mariackiej stoją nie tylko kamienice miejskie, lecz także prywatne.
Stworzyć system informacji miejskiej, mapy na przystankach, postawić estetyczne minidrogowskazy informujące pieszych, gdzie są ważne punkty.
Pomysł do zrobienia, zresztą studenci ASP już zaczęli wprowadzać podobne rozwiązania, m.in. dla KZK GOP. Warto się też zastanowić, czy koncentrować się tylko na Katowicach - lepiej chyba na całej metropolii.
Wprowadzić, jako drugojęzyczne, śląskie nazwy ulic, miejsc, tablic itp.
Z promocyjnego punktu widzenia pomysł rewelacyjny, ale z pewnością będzie mieć wielkie grono przeciwników. Poza tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie uznało śląskiego jako odrębnego języka, tylko jako gwarę. Pomysł jest odważny. - Jeśli będzie rozpatrywany poważnie, ma we mnie gorącego sprzymierzeńca - deklaruje Rafał Adamus z Pro Loquela Silesiana.
Więcej tematycznych imprez - typu wieczory flamenco, wieczory z kinem czeskim, wieczory greckie itp. - nie tylko w środku tygodnia, ale także w weekendy.
To się już dzieje. Wystarczy przejrzeć repertuary, np. kina Światowid, kinoteatru Rialto czy Centrum Sztuki Filmowej (były Kosmos). Podobne imprezy zaczęły wreszcie gościć na Mariackiej. Być może problemem jest brak spójnego systemu informowania, promowania imprez.
Usunąć z rynku kwiaciarzy (ewentualnie przesunąć ich trochę dalej, pod Skarbek), usunąć budkę od tramwajów, wyremontować nawierzchnię rynku, ustawić ławki, kwietniki, ogródki piwne.
O przebudowie rynku można pisać bez końca, bo urząd miejski wciąż zmienia koncepcje. Władze przymierzają się do ogłoszenia kolejnego konkursu na przebudowę. Który to już raz?
Marzy mi się na Śląsku festiwal teatralny, podobny do poznańskiej Malty. Zapraszane są tam różne grupy teatralne (głównie offowe, nawet czasem amatorskie, może niekoniecznie teatry repertuarowe) polskie oraz zagraniczne. Festiwal trwa kilka dni (widziałabym to na Polach Marsowych, ale może w Katowicach też znalazłoby się miejsce). Przyjeżdżają ludzie z całej Polski, mieszkają w namiotach, uczestniczą w happeningach, słuchają muzyki, są szczudlarze, teatr ognia...
Może nie wszyscy wiedzą, ale w mieście od lat takie przedstawienia obejrzeć można na Festiwalu "A Part". Festiwal śmiało mógłby konkurować z Maltą, ale problemem, oczywiście, są pieniądze. - Budżet Malty wynosi 7-9 mln zł, a my ostatnią edycję A Partu zrobiliśmy za 220 tys. zł. Maltę przygotowuje sztab ludzi przez cały rok. A Part kilku zapaleńców, w moim mieszkaniu, bo nasz teatr do tej pory nie doczekał się w Katowicach siedziby - wyjaśnia Marcin Herich ze Stowarzyszenia Teatralnego "A Part".
Zorganizować w parkach tzw. psie wybiegi, czyli wyznaczyć przestrzeń ogrodzoną płotkiem, aby nasze psy mogły spokojnie biegać, a właściciel nie musiał się ukrywać przed strażą miejską
- Takie miejsca są już w niektórych parkach, np. na placu Andrzeja. - Jeśli mieszkańcy sobie życzą, można zorganizować więcej - uważa Marcin Stańczyk z biura promocji w katowickim magistracie.
Przy każdym budynku publicznym (urzędy, kultura i sztuka, placówki handlowe) i na każdym parkingu powinna być wiata z uchwytami do parkowania rowerów lub minimum stojaki do bezpiecznego pozostawienia rowerów.
Sam do pracy dojeżdżam na rowerze. Z moich obserwacji wynika, że na rower przesiada się coraz więcej osób. Stojaki już pojawiły się w niektórych miejscach i na pewno będzie ich przybywać. Wiemy, że są potrzebne - obiecuje Stańczyk.
Pomysł na pomysły dla Katowic bardzo dobry. Jak widać, internauci dopisali. Pojawiają się tylko pytania o rezultat tej akcji. Co się stanie z pomysłami, gdy już zostaną dostarczone do urzędu miejskiego? Czy ktoś przypilnuje, by nie trafiły do kosza? Co zrobić, by po wyborach gotowość władz miejskich do zmieniania miasta nie zgasła? I wreszcie: jak sprawić, by głos młodych mieszkańców Katowic nie został zignorowany?
Małgorzata Przybyła, dyrektorka szkoły, zapewnia, że wraz z uczniami będą rozliczali przyszłe władze Katowic z obietnic. - Jeśli jakiś pomysł nie zostanie zrealizowany, będziemy oczekiwać na sensowne wytłumaczenie. Wszystko będziemy publikować w internecie - mówi. Pomysły zostaną odczytane również radnym na sesji.
Co na to władze miasta? - Wszystko zależy od tego, co zostanie przedstawione. Mogę zapewnić o jednym: że każdy z postulatów zostanie przeanalizowany. Cykliczne połączenia z Księżycem na pewno wykluczamy! - mówi Stańczyk.
W kamienicach przy ul. Mariackiej urządzić biura. Pozwoli to na spokojne organizowanie wydarzeń kulturalnych bez obaw, że komukolwiek będzie przeszkadzał hałas.
Idea słuszna, choć mało prawdopodobna. Zamiana mieszkań to operacja kosztowna. Wolnych lokali w Katowicach nie ma, więc nie bardzo jest się na co zamieniać. Dodatkowy problem: na Mariackiej stoją nie tylko kamienice miejskie, lecz także prywatne.
Stworzyć system informacji miejskiej, mapy na przystankach, postawić estetyczne minidrogowskazy informujące pieszych, gdzie są ważne punkty.
Pomysł do zrobienia, zresztą studenci ASP już zaczęli wprowadzać podobne rozwiązania, m.in. dla KZK GOP. Warto się też zastanowić, czy koncentrować się tylko na Katowicach - lepiej chyba na całej metropolii.
Wprowadzić, jako drugojęzyczne, śląskie nazwy ulic, miejsc, tablic itp.
Z promocyjnego punktu widzenia pomysł rewelacyjny, ale z pewnością będzie mieć wielkie grono przeciwników. Poza tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie uznało śląskiego jako odrębnego języka, tylko jako gwarę. Pomysł jest odważny. - Jeśli będzie rozpatrywany poważnie, ma we mnie gorącego sprzymierzeńca - deklaruje Rafał Adamus z Pro Loquela Silesiana.
Więcej tematycznych imprez - typu wieczory flamenco, wieczory z kinem czeskim, wieczory greckie itp. - nie tylko w środku tygodnia, ale także w weekendy.
To się już dzieje. Wystarczy przejrzeć repertuary, np. kina Światowid, kinoteatru Rialto czy Centrum Sztuki Filmowej (były Kosmos). Podobne imprezy zaczęły wreszcie gościć na Mariackiej. Być może problemem jest brak spójnego systemu informowania, promowania imprez.
Usunąć z rynku kwiaciarzy (ewentualnie przesunąć ich trochę dalej, pod Skarbek), usunąć budkę od tramwajów, wyremontować nawierzchnię rynku, ustawić ławki, kwietniki, ogródki piwne.
O przebudowie rynku można pisać bez końca, bo urząd miejski wciąż zmienia koncepcje. Władze przymierzają się do ogłoszenia kolejnego konkursu na przebudowę. Który to już raz?
Marzy mi się na Śląsku festiwal teatralny, podobny do poznańskiej Malty. Zapraszane są tam różne grupy teatralne (głównie offowe, nawet czasem amatorskie, może niekoniecznie teatry repertuarowe) polskie oraz zagraniczne. Festiwal trwa kilka dni (widziałabym to na Polach Marsowych, ale może w Katowicach też znalazłoby się miejsce). Przyjeżdżają ludzie z całej Polski, mieszkają w namiotach, uczestniczą w happeningach, słuchają muzyki, są szczudlarze, teatr ognia...
Może nie wszyscy wiedzą, ale w mieście od lat takie przedstawienia obejrzeć można na Festiwalu "A Part". Festiwal śmiało mógłby konkurować z Maltą, ale problemem, oczywiście, są pieniądze. - Budżet Malty wynosi 7-9 mln zł, a my ostatnią edycję A Partu zrobiliśmy za 220 tys. zł. Maltę przygotowuje sztab ludzi przez cały rok. A Part kilku zapaleńców, w moim mieszkaniu, bo nasz teatr do tej pory nie doczekał się w Katowicach siedziby - wyjaśnia Marcin Herich ze Stowarzyszenia Teatralnego "A Part".
Zorganizować w parkach tzw. psie wybiegi, czyli wyznaczyć przestrzeń ogrodzoną płotkiem, aby nasze psy mogły spokojnie biegać, a właściciel nie musiał się ukrywać przed strażą miejską
- Takie miejsca są już w niektórych parkach, np. na placu Andrzeja. - Jeśli mieszkańcy sobie życzą, można zorganizować więcej - uważa Marcin Stańczyk z biura promocji w katowickim magistracie.
Przy każdym budynku publicznym (urzędy, kultura i sztuka, placówki handlowe) i na każdym parkingu powinna być wiata z uchwytami do parkowania rowerów lub minimum stojaki do bezpiecznego pozostawienia rowerów.
Sam do pracy dojeżdżam na rowerze. Z moich obserwacji wynika, że na rower przesiada się coraz więcej osób. Stojaki już pojawiły się w niektórych miejscach i na pewno będzie ich przybywać. Wiemy, że są potrzebne - obiecuje Stańczyk.
Pomysł na pomysły dla Katowic bardzo dobry. Jak widać, internauci dopisali. Pojawiają się tylko pytania o rezultat tej akcji. Co się stanie z pomysłami, gdy już zostaną dostarczone do urzędu miejskiego? Czy ktoś przypilnuje, by nie trafiły do kosza? Co zrobić, by po wyborach gotowość władz miejskich do zmieniania miasta nie zgasła? I wreszcie: jak sprawić, by głos młodych mieszkańców Katowic nie został zignorowany?
Małgorzata Przybyła, dyrektorka szkoły, zapewnia, że wraz z uczniami będą rozliczali przyszłe władze Katowic z obietnic. - Jeśli jakiś pomysł nie zostanie zrealizowany, będziemy oczekiwać na sensowne wytłumaczenie. Wszystko będziemy publikować w internecie - mówi. Pomysły zostaną odczytane również radnym na sesji.
Co na to władze miasta? - Wszystko zależy od tego, co zostanie przedstawione. Mogę zapewnić o jednym: że każdy z postulatów zostanie przeanalizowany. Cykliczne połączenia z Księżycem na pewno wykluczamy! - mówi Stańczyk.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Re: Czego trzeba Katowicom? Ciekawych pomysłów je
rojberek
04.09.10, 11:27
Maćku! Świetny pomysł z odbudowaniem Synagogi. Sam nie jestem wyznawcą judaizmuale nie widzę żadnych przeszkód aby Synagoga wróciła tam gdzie stała. Tofaktycznie była piękna budowla. »




