Kolejne prokuratorskie zarzuty dla prezydenta Mysłowic
2010-09-01
, aktualizacja: 01.09.2010 22:39
Grzegorz Osyra odpowie za przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym. W środę katowicka prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. - Ciągle szukają na mnie haka - mówi Osyra.
ZOBACZ TAKŻE
- W Mysłowicach padł rekord kraju. Przez wyłączone lampy (19-03-10, 20:42)
- Sfingowany napad? Prezydent Mysłowic skazany (22-10-10, 12:27)
- Pojednanie w Mysłowicach było krótkie. Znów awantura (14-05-10, 13:02)
- Sekretarz Mysłowic w areszcie. Podejrzenie o korupcję (14-03-10, 22:24)
- Radni Mysłowic odmówili prezydentowi i tracą pracę (29-09-09, 21:46)
- Grzegorz Osyra po wyroku: Jestem przekonany, że wygram (23-10-10, 04:20)
Zdaniem śledczych Osyra przekroczył uprawnienia przy wynajmie miejskich lokali. - Podobnie jak prezydenci w innych miastach mam możliwość przyznawania mieszkań. Dałem, więc komunalne mieszkania: rektorowi Górnośląskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, mistrzyni Polski w tenisie stołowym, kilku naczelnikom i dwójce radnym, bo znaleźli się w dramatycznej sytuacji życiowej - wylicza Osyra.
W Mysłowicach obowiązuje uchwała, która umożliwia prezydentowi przydział mieszkań z miejskiej puli. - Chodzi nie tylko o osoby w trudnej sytuacji życiowej. Można je przyznać w sposób uznaniowy, tak by zatrzymać w Mysłowicach ludzi cennych dla miasta - potwierdza Edward Lasok, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.
Patrycja Wszołek po zdobyciu mistrzostwa seniorek w tenisie stołowym takie mieszkanie w Mysłowicach dostała. - Prezydenta spotkałam raz, gdy gratulował mi tytułu. Później dowiedziałam się, że dostałam kawalerkę. Już w niej zresztą nie mieszkam, bo wyszłam za mąż, urodziło nam się dziecko i zamieniliśmy mieszkanie na większe - mówi mistrzyni, która wciąż mieszka w Mysłowicach i założyła w mieście klub tenisa.
Śledztwo w tej sprawie prowadzili agenci Centralnego Biura Śledczego. - Oczywiście, że prezydent posiadał kompetencje w zakresie prowadzenia gospodarki komunalnymi mieszkaniami. Z naszych ustaleń jednak wynika, że korzystając z tego, przyznawał lokale osobom, które nie spełniały wymagań określonych prawem. Nowi najemcy często wykupywali mieszkania z bonifikatą, sięgającą nawet 95 proc. ich wartości - mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.
Sam oskarżony jest spokojny. - Z nikim nie byłem związany rodzinnie. Moi prawnicy badali każdy przypadek i nie mieli uwag - mówi Osyra.
Zdaniem prokuratorów Osyra skłamał też w swoim oświadczeniu majątkowym z 2005 r., gdy nie wykazał 100 tys. zł, które zarobił, doradzając jednej z katowickich spółek. - Urząd Skarbowy otrzymał dokument, w którym ujawniłem ten dochód. Być może nie umieściłem go w oświadczeniu, bo pomyliła się sekretarka, która je wypełniała - mówi Osyra.
Jeśli sąd uzna winę prezydenta, grozi mu do 10 lat więzienia. Przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczy się już postępowanie, w którym Osyra oskarżony jest o poświadczenie nieprawdy i składanie fałszywych zeznań. Zdaniem prokuratury Osyra przed siedmiu laty, jako kandydat na urząd prezydenta, sfingował napad na siebie.
W Mysłowicach obowiązuje uchwała, która umożliwia prezydentowi przydział mieszkań z miejskiej puli. - Chodzi nie tylko o osoby w trudnej sytuacji życiowej. Można je przyznać w sposób uznaniowy, tak by zatrzymać w Mysłowicach ludzi cennych dla miasta - potwierdza Edward Lasok, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.
Patrycja Wszołek po zdobyciu mistrzostwa seniorek w tenisie stołowym takie mieszkanie w Mysłowicach dostała. - Prezydenta spotkałam raz, gdy gratulował mi tytułu. Później dowiedziałam się, że dostałam kawalerkę. Już w niej zresztą nie mieszkam, bo wyszłam za mąż, urodziło nam się dziecko i zamieniliśmy mieszkanie na większe - mówi mistrzyni, która wciąż mieszka w Mysłowicach i założyła w mieście klub tenisa.
Śledztwo w tej sprawie prowadzili agenci Centralnego Biura Śledczego. - Oczywiście, że prezydent posiadał kompetencje w zakresie prowadzenia gospodarki komunalnymi mieszkaniami. Z naszych ustaleń jednak wynika, że korzystając z tego, przyznawał lokale osobom, które nie spełniały wymagań określonych prawem. Nowi najemcy często wykupywali mieszkania z bonifikatą, sięgającą nawet 95 proc. ich wartości - mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.
Sam oskarżony jest spokojny. - Z nikim nie byłem związany rodzinnie. Moi prawnicy badali każdy przypadek i nie mieli uwag - mówi Osyra.
Zdaniem prokuratorów Osyra skłamał też w swoim oświadczeniu majątkowym z 2005 r., gdy nie wykazał 100 tys. zł, które zarobił, doradzając jednej z katowickich spółek. - Urząd Skarbowy otrzymał dokument, w którym ujawniłem ten dochód. Być może nie umieściłem go w oświadczeniu, bo pomyliła się sekretarka, która je wypełniała - mówi Osyra.
Jeśli sąd uzna winę prezydenta, grozi mu do 10 lat więzienia. Przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczy się już postępowanie, w którym Osyra oskarżony jest o poświadczenie nieprawdy i składanie fałszywych zeznań. Zdaniem prokuratury Osyra przed siedmiu laty, jako kandydat na urząd prezydenta, sfingował napad na siebie.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


