Kolejne prokuratorskie zarzuty dla prezydenta Mysłowic

Anna Malinowska
2010-09-01 , aktualizacja: 01.09.2010 22:39
A A A Drukuj
Grzegorz Osyra, prezydent Mysłowic Fot. Dawid Chalimoniuk / AG Grzegorz Osyra, prezydent Mysłowic
Grzegorz Osyra odpowie za przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym. W środę katowicka prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. - Ciągle szukają na mnie haka - mówi Osyra.
Zdaniem śledczych Osyra przekroczył uprawnienia przy wynajmie miejskich lokali. - Podobnie jak prezydenci w innych miastach mam możliwość przyznawania mieszkań. Dałem, więc komunalne mieszkania: rektorowi Górnośląskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, mistrzyni Polski w tenisie stołowym, kilku naczelnikom i dwójce radnym, bo znaleźli się w dramatycznej sytuacji życiowej - wylicza Osyra.

W Mysłowicach obowiązuje uchwała, która umożliwia prezydentowi przydział mieszkań z miejskiej puli. - Chodzi nie tylko o osoby w trudnej sytuacji życiowej. Można je przyznać w sposób uznaniowy, tak by zatrzymać w Mysłowicach ludzi cennych dla miasta - potwierdza Edward Lasok, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

Patrycja Wszołek po zdobyciu mistrzostwa seniorek w tenisie stołowym takie mieszkanie w Mysłowicach dostała. - Prezydenta spotkałam raz, gdy gratulował mi tytułu. Później dowiedziałam się, że dostałam kawalerkę. Już w niej zresztą nie mieszkam, bo wyszłam za mąż, urodziło nam się dziecko i zamieniliśmy mieszkanie na większe - mówi mistrzyni, która wciąż mieszka w Mysłowicach i założyła w mieście klub tenisa.

Śledztwo w tej sprawie prowadzili agenci Centralnego Biura Śledczego. - Oczywiście, że prezydent posiadał kompetencje w zakresie prowadzenia gospodarki komunalnymi mieszkaniami. Z naszych ustaleń jednak wynika, że korzystając z tego, przyznawał lokale osobom, które nie spełniały wymagań określonych prawem. Nowi najemcy często wykupywali mieszkania z bonifikatą, sięgającą nawet 95 proc. ich wartości - mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.

Sam oskarżony jest spokojny. - Z nikim nie byłem związany rodzinnie. Moi prawnicy badali każdy przypadek i nie mieli uwag - mówi Osyra.

Zdaniem prokuratorów Osyra skłamał też w swoim oświadczeniu majątkowym z 2005 r., gdy nie wykazał 100 tys. zł, które zarobił, doradzając jednej z katowickich spółek. - Urząd Skarbowy otrzymał dokument, w którym ujawniłem ten dochód. Być może nie umieściłem go w oświadczeniu, bo pomyliła się sekretarka, która je wypełniała - mówi Osyra.

Jeśli sąd uzna winę prezydenta, grozi mu do 10 lat więzienia. Przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczy się już postępowanie, w którym Osyra oskarżony jest o poświadczenie nieprawdy i składanie fałszywych zeznań. Zdaniem prokuratury Osyra przed siedmiu laty, jako kandydat na urząd prezydenta, sfingował napad na siebie.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów