Prokuratura zapowiada, że zrobi dziury na autostradzie
2010-08-27
, aktualizacja: 29.08.2010 11:50
Zatrzymani przez CBŚ drogowcy wskazali kolejne cztery miejsca, w których spod gotowej autostrady A1 ukradli utwardzające ją kruszywo i zastąpili ziemią. - Będziemy musieli zrobić tam odwierty - zapowiada prokuratura.
ZOBACZ TAKŻE
- Prokuratura już dziurawi autostradę A1. Nawet na 30 m (05-09-10, 21:24)
- Przebudowa DK 1. Będzie horror, później raj i estakada (02-09-10, 20:06)
- Pobierają próbki z autostrady A1. Wyniki za kilka dni (30-08-10, 23:10)
- Schron na A1 zrównany z ziemią. Brakło dobrej woli? (13-07-10, 15:36)
- Kłopoty z budową A1. Ludzie chcą większych odszkodowań (02-07-10, 12:15)
- Księżycowy krajobraz. Plac budowy autostrady A1 [FOTO] (20-08-10, 14:49)
- Na A1 się cieszą, że wyrzuceni Austriacy wracają (17-08-10, 22:38)
- Wyrzucili Alpine Bau z autostrady. Teraz firma wróciła! (15-08-10, 13:50)
Jak ujawniliśmy w piątkowej"Gazecie", oficerowie Centralnego Biura Śledczego wstrzymali budowę bytomskiego odcinka autostrady A1, po tym jak zatrzymali ośmiu drogowców, którzy na budowie drogi wykopywali dolomit wykorzystywany do jej utwardzania i wywozili go ciężarówkami. W puste miejsce wsypywali ziemię z pokopalnianych hałd. Za kilka dni skradzione kruszywo miało być ponownie wykorzystane przy budowie kolejnego odcinka A1.
Policja szacuje, że zyski złodziei szły w miliony. Tona dolomitu kosztuje 200-300 zł, a jedna ciężarówka zabiera aż 30 ton kruszywa. Zdaniem prokuratury tylko w ciągu jednej nocy z budowy wyjeżdżało nawet kilkadziesiąt samochodów wyładowanych dolomitem. Proceder miał trwać od kilku miesięcy.
Zatrzymani przez CBŚ mężczyźni to dwaj właściciele firmy podwykonawcy inwestycji, dwóch operatorów koparek oraz czterej kierowcy. Mieli oni policyjny skaner ustawiony na częstotliwość wykorzystywaną przez radiowozy. Kierowcy podczas przesłuchania zarzekali się, że nie wiedzieli, iż kruszywo jest kradzione. Jak udało nam się ustalić, wskazali nawet cztery nowe miejsca na gotowych do wyasfaltowania odcinkach A1, z których kilka tygodni wcześniej także wybierano dolomit. Głębokie na kilkadziesiąt metrów wypełnione ziemią wykopy znajdują się w pasie jezdni autostrady.
- Będziemy musieli zrobić tam odwierty, aby pobrać próbki podłoża - potwierdza prokurator Artur Ott, szef Prokuratury Rejonowej w Bytomiu. Nieoficjalnie wiadomo, że kilka dni przed nocną operacją oficerowie CBŚ ściągnęli na budowę drogi geologa, który także wskazał kilka odcinków, z których wybrano dolomit. Niektóre pokrywają się z tymi, które pokazali zatrzymani kierowcy. Jeśli biegli potwierdzą, że nie ma tam dolomitu, drogowcy będą musieli ponownie rozkopywać autostradę i uzupełniać ubytki. - To już jednak będzie rola Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która odpowiada za bezpieczeństwo inwestycji - mówi prok. Ott.
Przesłuchania zatrzymanych drogowców zakończono w piątek. Kierowców zwolniono do domów, bo śledczy uznali, że w autostradowej aferze będą tylko świadkami. Do sądu trafił wniosek o aresztowanie szefów firmy podwykonawcy oraz operatorów koparek. Na poczet grożącej im kary prokuratura zajęła należące do nich samochody oraz maszyny budowlane.
Marcin Hadaj, rzecznik prasowy GDDKiA, zapowiedział w piątek, że na miejscu budowy bytomskiego odcinka A1 rozpocznie się kompleksowa kontrola. - Jeśli okaże się, że w sprawę zamieszani są nasi pracownicy, wobec winnych zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje służbowe - zapowiedział Hadaj. Ten wątek sprawdza też prokuratura, która chce ustalić, kto z ramienia GDDKiA i w jaki sposób sprawował inwestorski nadzór na budową autostrady.
Hadaj zapewnił, że operacja CBŚ nie wstrzyma budowy autostrady A1 i planowany na Euro 2012 termin jej otwarcia jest niezagrożony. - Drogowcy nie zaczną pracy, dopóki nie zrobimy wszystkich odwiertów i nie pobierzemy próbek. To jest absolutnie niemożliwe - zapowiedziała jednak policja.
Na razie nie wiadomo, kto na budowie przejmie roboty po firmie, której szefowie zostali zatrzymani. - To jest już problem Dragados SA, która jest głównym wykonawcą tej inwestycji - mówi Hadaj. Dragados SA nie wypowiada się jednak w sprawie akcji CBŚ.
Policja sprawdza również, czy do podobnych nadużyć dochodziło na budowie autostrady A4 na odcinku w stronę Rzeszowa, gdzie podwykonawcą była firma, której szefów zatrzymano w Bytomiu.
Policja szacuje, że zyski złodziei szły w miliony. Tona dolomitu kosztuje 200-300 zł, a jedna ciężarówka zabiera aż 30 ton kruszywa. Zdaniem prokuratury tylko w ciągu jednej nocy z budowy wyjeżdżało nawet kilkadziesiąt samochodów wyładowanych dolomitem. Proceder miał trwać od kilku miesięcy.
Zatrzymani przez CBŚ mężczyźni to dwaj właściciele firmy podwykonawcy inwestycji, dwóch operatorów koparek oraz czterej kierowcy. Mieli oni policyjny skaner ustawiony na częstotliwość wykorzystywaną przez radiowozy. Kierowcy podczas przesłuchania zarzekali się, że nie wiedzieli, iż kruszywo jest kradzione. Jak udało nam się ustalić, wskazali nawet cztery nowe miejsca na gotowych do wyasfaltowania odcinkach A1, z których kilka tygodni wcześniej także wybierano dolomit. Głębokie na kilkadziesiąt metrów wypełnione ziemią wykopy znajdują się w pasie jezdni autostrady.
- Będziemy musieli zrobić tam odwierty, aby pobrać próbki podłoża - potwierdza prokurator Artur Ott, szef Prokuratury Rejonowej w Bytomiu. Nieoficjalnie wiadomo, że kilka dni przed nocną operacją oficerowie CBŚ ściągnęli na budowę drogi geologa, który także wskazał kilka odcinków, z których wybrano dolomit. Niektóre pokrywają się z tymi, które pokazali zatrzymani kierowcy. Jeśli biegli potwierdzą, że nie ma tam dolomitu, drogowcy będą musieli ponownie rozkopywać autostradę i uzupełniać ubytki. - To już jednak będzie rola Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która odpowiada za bezpieczeństwo inwestycji - mówi prok. Ott.
Przesłuchania zatrzymanych drogowców zakończono w piątek. Kierowców zwolniono do domów, bo śledczy uznali, że w autostradowej aferze będą tylko świadkami. Do sądu trafił wniosek o aresztowanie szefów firmy podwykonawcy oraz operatorów koparek. Na poczet grożącej im kary prokuratura zajęła należące do nich samochody oraz maszyny budowlane.
Marcin Hadaj, rzecznik prasowy GDDKiA, zapowiedział w piątek, że na miejscu budowy bytomskiego odcinka A1 rozpocznie się kompleksowa kontrola. - Jeśli okaże się, że w sprawę zamieszani są nasi pracownicy, wobec winnych zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje służbowe - zapowiedział Hadaj. Ten wątek sprawdza też prokuratura, która chce ustalić, kto z ramienia GDDKiA i w jaki sposób sprawował inwestorski nadzór na budową autostrady.
Hadaj zapewnił, że operacja CBŚ nie wstrzyma budowy autostrady A1 i planowany na Euro 2012 termin jej otwarcia jest niezagrożony. - Drogowcy nie zaczną pracy, dopóki nie zrobimy wszystkich odwiertów i nie pobierzemy próbek. To jest absolutnie niemożliwe - zapowiedziała jednak policja.
Na razie nie wiadomo, kto na budowie przejmie roboty po firmie, której szefowie zostali zatrzymani. - To jest już problem Dragados SA, która jest głównym wykonawcą tej inwestycji - mówi Hadaj. Dragados SA nie wypowiada się jednak w sprawie akcji CBŚ.
Policja sprawdza również, czy do podobnych nadużyć dochodziło na budowie autostrady A4 na odcinku w stronę Rzeszowa, gdzie podwykonawcą była firma, której szefów zatrzymano w Bytomiu.
- 205 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
49 głosów
-
Prokuratura zapowiada, że zrobi dziury na autos...
maciejaszek90
27.08.10, 21:51
jak ja nienawidzę sku...ałego złodziejstwa. Zabiłbym kutasów»
-
wstyd być Polakiem
ajszabk
27.08.10, 23:13
...niemieckie dowcipy o Polakach chyba nie przewidziały,ze az takim zlodziejskim narodem jestesmy,ciesze się,ze mam mozliwosc wyboru i nie musze tu mieszkac.Ile osob wiedzialo o tym,ze »
-
Prokuratura zapowiada, że zrobi dziury na autos...
sebione11
27.08.10, 23:15
Dlaczego nie podali nazwy firmy i nazwisk tych zlodziei? W Polsce barziej sie dba o kryminalistow niz o porzadnych obywateli.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter






więcej zdjęć