Prokuratura nie płaci za areszt uniewinnionego oficera

Marcin Pietraszewski
2010-08-25 , aktualizacja: 25.08.2010 22:32
A A A Drukuj
Policja Fot. Daniel Adamski / AG Policja
Nadkomisarz Artur Ostręga siedział w jednej celi z gwałcicielem, zachorował na raka i stracił nerkę. Sąd uniewinnił go z wszystkich zarzutów, ale prokuratura torpeduje jego starania o odszkodowanie. Twierdzi, że leży to w jego interesie
Zaczęło się 13 marca 2001 roku, kiedy na oczach sąsiadów zakutego w kajdanki Ostręgę wyprowadzono z mieszkania. Powód? Jako zastępca naczelnika wydziału do walki z przestępczością gospodarczą w mysłowickiej komendzie miał w zamian za łapówki wypłacane w gotówce, alkoholu albo grach komputerowych uprzedzać handlarzy z giełdy o policyjnych nalotach. W areszcie spędził dziewięć miesięcy, w jednej celi z seryjnym gwałcicielem. Wyszedł, bo lekarze wykryli u niego raka, musieli wyciąć mu nerkę. Toczący się przez trzy lata proce zakończył się uniewinnieniem policjantów. Sąd uznał, że oskarżenie wzięło się z zemsty przestępców. Podwładni Ostręgi wrócili do służby, on sam ze względu na stan zdrowia już nie. Dostał rentę inwalidzką, cały czas jest pod opieką lekarzy.

W 2005 roku Ostręga wytoczył prokuraturze proces o niesłuszny areszt. Domagał się 150 tys. zł zadośćuczynienia oraz odszkodowania. Był przekonany, że z wyrokiem uniewinniającym to będzie tylko formalność, ale do dzisiaj nie dostał nawet złotówki. Prokuratura najpierw odmówiła zawarcia ugody, a potem podczas procesu kwestionowała wysokość żądań oficera. Gdy dwa lata temu sąd uznał, że za pomyłkę prokuratury skarb państwa ma wypłacić Ostrędze 68 tys. zł brutto, śledczy złożyli apelację. Uznali, że sąd powinien wyliczyć nową kwotę odszkodowania. - Naszym zdaniem to leży w interesie pana Ostręgi - mówi prokurator Agnieszka Wichary z biura prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Zapewnia, że nikt nie kwestionuje faktu, że Ostręga powinien dostać odszkodowanie. - Jednak powinna to być kwota netto, a nie brutto - wyjaśnia Wichary.

Co o tym myśli sam zainteresowany? Jest wściekły na zachowanie śledczych. - Dziękuję bardzo, niech lepiej już nie dbają o moje interesy. Od pięciu lat z powodu ich troski jeżdżę po sądach i tracę pieniądze - mówi uniewinniony oficer.

Wiesław Budak, wiceprzewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów, uważa tę sytuację za skandaliczną. - Śledczy popełnili błąd, za który powinni zapłacić. Panowie w prokuratorskich togach zapomnieli chyba, że ich decyzje dotyczą żywych ludzi - mówi Budak.

Kolejną rozprawę w procesie oficer kontra prokuratura katowicki sąd wyznaczył na 14 września. Po raz trzeci na przesłuchanie wezwano żonę Ostręgi. - Jest szansa, że w ciągu dwóch miesięcy zapadnie wyrok - mówi sędzia Jacek Krawczyk, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Katowicach.

Ostręga: - Jak znam życie, pewno prokuratura znowu złoży od niego apelację. Nie wystarczy im, że przypięli mi łatkę łapownika, złamali karierę i doprowadzili do ruiny? Po uniewinnieniu nie usłyszałem nawet głupiego przepraszam.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

  • Prokuratura nie płaci za areszt uniewinnionego ... vito3 26.08.10, 18:56

    ale co sie dziwic jak gwiazda tej prokuratury jest psychopata enkelking ktory oficjalnie powiedzial ze kazdy obywatel powinien byc podsluchiwany,kierowca wozka widlowego zdaje psychotesty »