Kasjerka okradła katowicką uczelnię na 600 tys. zł
2010-08-23
, aktualizacja: 23.08.2010 11:45
Katowicka policja zatrzymała kasjerkę Wyższej Szkoły Zarządzania w Katowicach, która jest podejrzana o kradzież 600 tysięcy zł. - To były głównie pieniądze wpłacane przez studentów - mówi rzecznik katowickiej komendy.
ZOBACZ TAKŻE
- Pracownica skarbówki przez pięć lat okradała podatników (22-08-10, 21:06)
- 11-latek okradł bank w Zabrzu. Za łup dostał dopalacz (22-08-10, 21:05)
- Kobieta zleciła kradzież silnika. I ukradli jej auto (18-08-10, 12:43)
- 23-letnia złodziejka okradała chore dzieci w szpitalu (17-08-10, 16:04)
- Pracownica SKOK-u ukradła ponad 180 tysięcy złotych (08-08-10, 17:17)
51-letnia kasjerka została zatrzymana w piątek w świeżo wybudowanym domu. Policja ujawniła w poniedziałek, że prokuratura przedstawiła jej zarzuty kradzieży 600 tys. zł. - Kobieta po przesłuchaniu została zwolniona do domu, wpłaciła 20 tys. zł poręczenia majątkowego - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
Śledczy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kasjerkę zawiadomiły władze Wyższe Szkoły Zarządzania. Wewnętrzna kontrola wykazała bowiem, że na rachunku uczelni brakuje ponad miliona zł. Trwające kilka miesięcy śledztwo wykazało, że pieniądze defraudowała 51-letnia kasjerka. W latach 2005-2009 przyjmując wpłaty od studentów fałszowała dokumentację i prowadziła podwójną księgowość. Policji udało się jednak udowodnić kradzież "tylko" 600 tys. zł. - Bo część dokumentów związanych z tą sprawą została zniszczona - mówi komisarz Pytel.
Kobieta przyznała się do winy. Policja sprawdza teraz, czy budowę domu finansowała z kradzionych pieniędzy. Grozi jej 10 lat więzienia.
Śledczy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kasjerkę zawiadomiły władze Wyższe Szkoły Zarządzania. Wewnętrzna kontrola wykazała bowiem, że na rachunku uczelni brakuje ponad miliona zł. Trwające kilka miesięcy śledztwo wykazało, że pieniądze defraudowała 51-letnia kasjerka. W latach 2005-2009 przyjmując wpłaty od studentów fałszowała dokumentację i prowadziła podwójną księgowość. Policji udało się jednak udowodnić kradzież "tylko" 600 tys. zł. - Bo część dokumentów związanych z tą sprawą została zniszczona - mówi komisarz Pytel.
Kobieta przyznała się do winy. Policja sprawdza teraz, czy budowę domu finansowała z kradzionych pieniędzy. Grozi jej 10 lat więzienia.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów




