Górniku, doceń, że nie wylatujesz na bruk. Mentalny PRL

Tomasz Głogowski
2010-08-18 , aktualizacja: 18.08.2010 22:39
A A A Drukuj
Czerwiec 2010. Protest górników przed budynkiem Kompanii Węglowej. Górnicy nie chcą zamknięcia kopalni Halemba-Wirek Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta Czerwiec 2010. Protest górników przed budynkiem Kompanii Węglowej. Górnicy nie chcą zamknięcia kopalni Halemba-Wirek
Zamieszanie wokół likwidacji miejsc pracy w górnictwie to lipa. W Kompanii Węglowej zniknie tylko garstka etatów, ale larum jest takie, jakby zamykano przynajmniej połowę kopalni. Górnicy i tak mają szczęście, że żaden z nich nie trafi na bruk
Ujawniona niedawno strategia rozwoju i funkcjonowania Kompanii Węglowej na lata 2010-15 (z perspektywą do roku 2020) przewiduje zmniejszenie zatrudnienia w kopalniach: z 62,3 tys. pracowników obecnie do 45,4 tys. za pięć lat. Gdy tylko te dane wpadły w ręce związkowców, rozpętała się prawdziwa burza. "Chcą nam zabrać 17 tys. miejsc pracy!" - zaalarmowali górnicy i zagrozili strajkiem.

Czy do niego dojdzie, dowiemy się już 2 września, bo właśnie na ten dzień w kopalniach zaplanowano referendum. Pożar próbuje tymczasem ugasić wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk, który podjął się mediacji.

Czy interwencja Łukaszczyka może być skuteczna? Słuchając deklaracji niektórych działaczy w rodzaju: "Ani kroku w tył!", zaczynam w to wątpić.

Tymczasem wyliczenia dotyczące likwidacji miejsc pracy w górnictwie, choć na pierwszy rzut oka wyglądają groźnie, wcale nie przedstawiają się tak źle. Gdy dokładnie wczytamy się w projekt strategii, staje się jasne, że górnicy po raz kolejny złapali Pana Boga za nogi: żadnych radykalnych cięć nie będzie! Z 17 tys. miejsc pracy, których ma ubyć w Kompanii Węglowej, ponad 14 tys. to emeryci. Mało tego. Na ich miejsce firma przyjmie jeszcze 8,5 tys. nowych pracowników, nie ma więc mowy o jakimkolwiek zamrożeniu przyjęć do pracy w kopalniach. Firma dalej będzie zatrudniać młodych ludzi, w tym absolwentów klas górniczych, którym zagwarantowano pracę.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że w najbliższym czasie Kompania sprzeda kopalnię Silesia, w której pracuje 800 osób, i pozbędzie się kopalni Bolesław Śmiały, którą przejmie Tauron (1,7 tys. zatrudnionych), to okaże się, że liczba etatów w największej górniczej firmie w kraju tak naprawdę zmniejszy się zaledwie o 8 tys.! To stosunkowo niewielka redukcja zatrudnienia, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę to, że Kompania planuje zmniejszenie wydobycia węgla. Dziś kopalnie wchodzące w skład Kompanii fedrują 41 mln ton węgla rocznie, w 2015 roku wydobycie ma spaść do 34 mln ton. Będzie więc duży spadek wydobycia i znacznie mniejszy spadek zatrudnienia. W tym kontekście związkowe komunikaty o drastycznych cięciach w górnictwie brzmią już po prostu śmiesznie. Związkowcy zapominają przy tym dodać, że chodzi o "cięcia administracyjne". Pracę stracą ludzie z biur, a żaden z górników nie trafi na bruk. Nie zostanie z dnia na dzień zwolniony z pracy, nawet gdy jego kopalnia przestanie fedrować. Przykład: górnicy z kopalni Halemba-Wirek, która wkrótce zostanie wyłączona, będą przeniesieni do innych kopalni.

Czy o takim samym szczęściu mogą marzyć tysiące pracowników w innych zakładach? Ekspedientki z osiedlowych sklepików, kasjerzy z hipermarketów, kolejarze zatrudnieni w Przewozach Regionalnych, gdzie trwa restrukturyzacja, czy choćby hutnicy z ArcelorMittal? Odpowiedź jest oczywista: nie! Te firmy, aby przetrwać kryzys, faktycznie tną etaty i zwalniają ludzi. Szczęśliwcy dostają odprawy, choć nie tak wysokie, jak się powszechnie sądzi.

Tak dzieje się w innych firmach. Szefowie spółek węglowych nie mają dość odwagi, by podejmować podobne decyzje. Przykład: po utworzeniu w Kompanii jednego centrum księgowego w kopalniach praca 1,4 tys. osób zatrudnionych w kopalnianych biurach będzie firmie zupełnie niepotrzebna. Nikt nie zaproponował im jednak odpraw, bo to oznaczałoby rozwiązanie umów o pracę. Szefowie Kompanii boją się związkowców, a ci już powiedzieli: "W tej firmie żadnych zwolnień nie będzie!".

Dlaczego górnicy nie doceniają tego, że mimo restrukturyzacji Kompanii Węglowej żaden z nich nie trafi na bruk? Bo mimo gadania w kółko o prywatyzacji spółek węglowych cała branża tkwi jeszcze mentalnie w PRL-u. Górnicy i ci, którzy kopalniami zarządzają, tworzą razem jeden wielki górniczy skansen.

Podziel się

  • 87 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    92 głosy