Górnicy za prywatyzacją? Związkowcy: wybory sfałszowane

Tomasz Głogowski
2010-08-13 , aktualizacja: 13.08.2010 14:13
A A A Drukuj
Górnik Katowickiego Holdingu Węglowego Fot.Bartosz Wrześniowski / AG Górnik Katowickiego Holdingu Węglowego
Czy w Katowickim Holdingu Węglowym trzeba będzie powtórzyć referendum prywatyzacyjne? Większość górników opowiedziała się za prywatyzacją spółki przez giełdę, więc związkowcy podejrzewają, że głosowanie mogło zostać sfałszowane.
Bomba wybuchła pod koniec lipca, gdy w holdingu przeprowadzono wybory uzupełniające do rady nadzorczej firmy. Dotychczasowy przedstawiciel załogi zmarł, więc górnicy musieli wybrać nowego kandydata. Ale tuż po zakończeniu głosowania do rady nadzorczej oraz komisji wyborczej wpłynął ostry protest związkowców skupionych w Porozumieniu Związków Zawodowych Katowickiej Grupy Kapitałowej (Katowicki Holding Węglowy plus kopalnia Kazimierz Juliusz). - Wybory zostały sfałszowane - przekonują związkowcy.

Okazało się, że w kopalni Murcki-Staszic w urnach było ponad 340 dodatkowych kart do głosowania. - To nie było jakieś wyrafinowane oszustwo. Ktoś po chamsku wrzucił je do skrzynki - przekonuje Sylwester Śpiewak, szef Solidarności '80 w kopalni Mysłowice-Wesoła. Pomimo protestów związkowców komisja zatwierdziła jednak wyniki głosowania. - Te nieprawidłowości nie miały wpływu na ostateczny wynik głosowania i w żaden sposób go nie wypatrzyły - przekonuje Andrzej Rączkowski, szef komisji wyborczej.

Związkowcy nie ustępują. Domagają się, aby rada nadzorcza holdingu zakwestionowała wybory i zarządziła nowe głosowanie. W przeciwnym razie zawiadomią prokuraturę i będą domagać się sprawdzenia wszystkich głosowań z ostatnich lat.

Sprawa może być poważna, bo w tym czasie załoga wybierała m.in. wiceprezesa KHW oraz głosowała w referendum prywatyzacyjnym. Jego wyniki były sensacyjne, bo niespodziewanie 51 proc. górników opowiedziało się za prywatyzacją firmy! A przecież wcześniej załoga nie chciała słyszeć ani o inwestorze strategicznym, ani o sprzedaży akcji holdingu. - Będziemy domagać się sprawdzenia list głosujących [trzeba je przechowywać przez pięć lat - przyp. red]. Już wcześniej mieliśmy sygnały, że ktoś był w sanatorium, a jego nazwisko znalazło się wśród tych, którzy głosowali - przekonują związkowcy skupieni w Porozumieniu.

Władze holdingu przekonują, że podejrzenia są absurdalne i mogą zaszkodzić spółce, która chce niebawem zadebiutować na giełdzie. - Przez jeden incydent nie można podważać wyników głosowania w tak poważnych sprawach jak prywatyzacja czy skład zarządu. Do przebiegu tamtych głosowań nikt nie miał absolutnie żadnych zastrzeżeń - przekonuje Ryszard Fedorowski, rzecznik KHW.

Podobnego zdania jest prof. Zdzisław Kłeczek, wiceszef rady nadzorczej KHW. - Protest rozpatrzymy, ale drugiego głosowania nie będzie. To był tylko drobny incydent - przekonuje.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów