W upały policjanci cierpią, bo nikt nie daje im wody
2010-08-11
, aktualizacja: 11.08.2010 11:57
Półtoralitrowy "zapas" wody na czas służby w upalne lato katowiccy policjanci wypili w jeden dzień i teraz muszą kupować
ją za własne pieniądze
Z początkiem fali upałów katowiccy policjanci dostali trzy półlitrowe butelki wody mineralnej. Wypili je jeszcze tego samego dnia. - Więcej nie ma, jakoś musicie sobie radzić - powiedzieli im dowódcy. Przetarg na kupno napojów zostanie rozstrzygnięty dopiero pod koniec miesiąca
ZOBACZ TAKŻE
- Policjanci handlowali bronią, jak w supermarkecie (30-09-10, 13:32)
- Zostali oficerami, choć nie zdali końcowych egzaminów (16-08-10, 20:45)
- Policjant niewinny, ale do służby po latach nie wróci (10-08-10, 15:06)
- 327 policjantów dostało medale za kawał dobrej roboty (31-07-10, 00:21)
- Na osiedlach wolnoamerykanka. Policja i straż bezsilne (04-07-10, 09:40)
- Zostać policjantem za łapówkę? Sprawdza to prokuratura (28-06-10, 18:13)
- Policjanci w jesiennych mundurach "pocą się jak świnie" (09-06-10, 23:20)
Katowicka komenda to największa policyjna jednostka w regionie. Pracuje w niej tysiąc funkcjonariuszy oraz cywilów. Kiedy temperatura na zewnątrz przekroczy 25 stopni lub w pomieszczeniu wzrośnie do 28 stopni, powinni dostawać wodę mineralną. To przepis obowiązujący wszystkich pracodawców. Jednak w borykającej się z problemami finansowymi policji woda zajmuje ostatnie miejsce na liście zakupów.
Problemy zaczęły się wraz z lipcową falą upałów. Palące słońce nagrzewało komendę jak piekarnik. Funkcjonariusze siedzący w pokojach po trzech-czterech otwierali okna i drzwi, przynosili z domu wentylatory, a kto mógł zrzucał mundur i przebierał się w letnie cywilne ciuchy. - Kiedy zapytaliśmy o wodę, dostaliśmy po trzy półlitrowe butelki na głowę. Dowódcy radzili pić oszczędnie, bo to był cały lipcowy limit - mówią katowiccy policjanci. Prawie wszyscy wypili wodę tego samego dnia.
Komenda wojewódzka w trybie interwencyjnym kupiła napoje dla swoich jednostek. Katowice dostały 2,5 tys. butelek - co daje 2,5 butelki na głowę. - Kazałem wydać wszystko, co mamy, bo nie jestem zwolennikiem chomikowania wody do czasu, aż przyjdą chłody - mówi młodszy inspektor Dariusz Augustyniak, komendant miejski w Katowicach.
Kiedy się nieco ochłodziło, nikt się nie skarżył. Jednak teraz, kiedy słońce znowu zaczęło przygrzewać, ponownie pojawił się problem wody. Większość funkcjonariuszy swój przydział już dawno wypiła. W najgorszej sytuacji są ci, którzy w czarnych mundurach patrolują ulice miasta. - Każdego dnia sami kupujemy sobie napoje, bo podczas służby człowiek wysycha jak wiór - skarżą się policjanci.
Żalą się także oficerowie służb dochodzeniowych, którym jest wstyd przed przesłuchiwanymi ofiarami przestępstw i świadkami. - Proszę sobie wyobrazić kobietę, która w tym naszym piekarniku opowiada o tym, jak została pobita, a ja nie mogę jej poczęstować szklanką wody, bo sam jej nie mam - mówi jeden z oficerów.
Komenda wojewódzka twierdzi, że latem producenci napojów podnoszą ceny, więc ogłosiła przetarg na zakup wody - wybierze tego dostawcę, który zaoferuje najlepszą cenę i stałe dostawy. - Będziemy również chcieli, aby magazynował ją u siebie i dowoził wtedy, kiedy będzie nam potrzebna - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji.
Problem w tym, że przetarg zostanie rozstrzygnięty dopiero pod koniec miesiąca. To oznacza, że policjanci na dostawy wody mogą liczyć dopiero od września.
- To kolejny przykład potwierdzający, że pracujemy w nienormalnej firmie - mówi Roman Wierzbicki, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach. Nie ma jednak pretensji do służb logistycznych śląskiej policji, które w środku lata ogłosiły przetarg na zakup wody. Wierzy, że gdyby miały pieniądze, zrobiłyby to już w kwietniu. - Nie ma wątpliwości, że winę za tę sytuację ponoszą ludzie odpowiedzialni za finanse policji. Po raz kolejny zapomnieli, że mamy cztery pory roku, a w czerwcu zaczyna się lato - mówi Wierzbicki.
Problemy zaczęły się wraz z lipcową falą upałów. Palące słońce nagrzewało komendę jak piekarnik. Funkcjonariusze siedzący w pokojach po trzech-czterech otwierali okna i drzwi, przynosili z domu wentylatory, a kto mógł zrzucał mundur i przebierał się w letnie cywilne ciuchy. - Kiedy zapytaliśmy o wodę, dostaliśmy po trzy półlitrowe butelki na głowę. Dowódcy radzili pić oszczędnie, bo to był cały lipcowy limit - mówią katowiccy policjanci. Prawie wszyscy wypili wodę tego samego dnia.
Komenda wojewódzka w trybie interwencyjnym kupiła napoje dla swoich jednostek. Katowice dostały 2,5 tys. butelek - co daje 2,5 butelki na głowę. - Kazałem wydać wszystko, co mamy, bo nie jestem zwolennikiem chomikowania wody do czasu, aż przyjdą chłody - mówi młodszy inspektor Dariusz Augustyniak, komendant miejski w Katowicach.
Kiedy się nieco ochłodziło, nikt się nie skarżył. Jednak teraz, kiedy słońce znowu zaczęło przygrzewać, ponownie pojawił się problem wody. Większość funkcjonariuszy swój przydział już dawno wypiła. W najgorszej sytuacji są ci, którzy w czarnych mundurach patrolują ulice miasta. - Każdego dnia sami kupujemy sobie napoje, bo podczas służby człowiek wysycha jak wiór - skarżą się policjanci.
Żalą się także oficerowie służb dochodzeniowych, którym jest wstyd przed przesłuchiwanymi ofiarami przestępstw i świadkami. - Proszę sobie wyobrazić kobietę, która w tym naszym piekarniku opowiada o tym, jak została pobita, a ja nie mogę jej poczęstować szklanką wody, bo sam jej nie mam - mówi jeden z oficerów.
Komenda wojewódzka twierdzi, że latem producenci napojów podnoszą ceny, więc ogłosiła przetarg na zakup wody - wybierze tego dostawcę, który zaoferuje najlepszą cenę i stałe dostawy. - Będziemy również chcieli, aby magazynował ją u siebie i dowoził wtedy, kiedy będzie nam potrzebna - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji.
Problem w tym, że przetarg zostanie rozstrzygnięty dopiero pod koniec miesiąca. To oznacza, że policjanci na dostawy wody mogą liczyć dopiero od września.
- To kolejny przykład potwierdzający, że pracujemy w nienormalnej firmie - mówi Roman Wierzbicki, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach. Nie ma jednak pretensji do służb logistycznych śląskiej policji, które w środku lata ogłosiły przetarg na zakup wody. Wierzy, że gdyby miały pieniądze, zrobiłyby to już w kwietniu. - Nie ma wątpliwości, że winę za tę sytuację ponoszą ludzie odpowiedzialni za finanse policji. Po raz kolejny zapomnieli, że mamy cztery pory roku, a w czerwcu zaczyna się lato - mówi Wierzbicki.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
A może jeszcze by chcieli obiadek w...
rojberek
12.08.10, 08:25
... restauracji? Mi pracodawca też niczego nie funduje - więc niech niemarudzą, a wezmą się do roboty.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

