W upały policjanci cierpią, bo nikt nie daje im wody

Marcin Pietraszewski
2010-08-11 , aktualizacja: 11.08.2010 11:57
A A A Drukuj
Półtoralitrowy Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Półtoralitrowy "zapas" wody na czas służby w upalne lato katowiccy policjanci wypili w jeden dzień i teraz muszą kupować ją za własne pieniądze
Z początkiem fali upałów katowiccy policjanci dostali trzy półlitrowe butelki wody mineralnej. Wypili je jeszcze tego samego dnia. - Więcej nie ma, jakoś musicie sobie radzić - powiedzieli im dowódcy. Przetarg na kupno napojów zostanie rozstrzygnięty dopiero pod koniec miesiąca
Katowicka komenda to największa policyjna jednostka w regionie. Pracuje w niej tysiąc funkcjonariuszy oraz cywilów. Kiedy temperatura na zewnątrz przekroczy 25 stopni lub w pomieszczeniu wzrośnie do 28 stopni, powinni dostawać wodę mineralną. To przepis obowiązujący wszystkich pracodawców. Jednak w borykającej się z problemami finansowymi policji woda zajmuje ostatnie miejsce na liście zakupów.

Problemy zaczęły się wraz z lipcową falą upałów. Palące słońce nagrzewało komendę jak piekarnik. Funkcjonariusze siedzący w pokojach po trzech-czterech otwierali okna i drzwi, przynosili z domu wentylatory, a kto mógł zrzucał mundur i przebierał się w letnie cywilne ciuchy. - Kiedy zapytaliśmy o wodę, dostaliśmy po trzy półlitrowe butelki na głowę. Dowódcy radzili pić oszczędnie, bo to był cały lipcowy limit - mówią katowiccy policjanci. Prawie wszyscy wypili wodę tego samego dnia.

Komenda wojewódzka w trybie interwencyjnym kupiła napoje dla swoich jednostek. Katowice dostały 2,5 tys. butelek - co daje 2,5 butelki na głowę. - Kazałem wydać wszystko, co mamy, bo nie jestem zwolennikiem chomikowania wody do czasu, aż przyjdą chłody - mówi młodszy inspektor Dariusz Augustyniak, komendant miejski w Katowicach.

Kiedy się nieco ochłodziło, nikt się nie skarżył. Jednak teraz, kiedy słońce znowu zaczęło przygrzewać, ponownie pojawił się problem wody. Większość funkcjonariuszy swój przydział już dawno wypiła. W najgorszej sytuacji są ci, którzy w czarnych mundurach patrolują ulice miasta. - Każdego dnia sami kupujemy sobie napoje, bo podczas służby człowiek wysycha jak wiór - skarżą się policjanci.

Żalą się także oficerowie służb dochodzeniowych, którym jest wstyd przed przesłuchiwanymi ofiarami przestępstw i świadkami. - Proszę sobie wyobrazić kobietę, która w tym naszym piekarniku opowiada o tym, jak została pobita, a ja nie mogę jej poczęstować szklanką wody, bo sam jej nie mam - mówi jeden z oficerów.

Komenda wojewódzka twierdzi, że latem producenci napojów podnoszą ceny, więc ogłosiła przetarg na zakup wody - wybierze tego dostawcę, który zaoferuje najlepszą cenę i stałe dostawy. - Będziemy również chcieli, aby magazynował ją u siebie i dowoził wtedy, kiedy będzie nam potrzebna - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji.

Problem w tym, że przetarg zostanie rozstrzygnięty dopiero pod koniec miesiąca. To oznacza, że policjanci na dostawy wody mogą liczyć dopiero od września.

- To kolejny przykład potwierdzający, że pracujemy w nienormalnej firmie - mówi Roman Wierzbicki, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach. Nie ma jednak pretensji do służb logistycznych śląskiej policji, które w środku lata ogłosiły przetarg na zakup wody. Wierzy, że gdyby miały pieniądze, zrobiłyby to już w kwietniu. - Nie ma wątpliwości, że winę za tę sytuację ponoszą ludzie odpowiedzialni za finanse policji. Po raz kolejny zapomnieli, że mamy cztery pory roku, a w czerwcu zaczyna się lato - mówi Wierzbicki.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów