Tysiąc gliwiczan musi się przeprowadzić. Na papierze

Jacek Madeja
2010-07-30 , aktualizacja: 30.07.2010 23:51
A A A Drukuj
Wszystko przez chaotyczną numerację domów, która wprowadza zamęt. Utrudnia dotarcie na miejsce karetkom pogotowia, strażakom, a nawet księdzu. Urzędnicy chcą wreszcie rozwiązać problem, czyli zmienić adres ponad 500 domów.
Władze chcą zmienić numerację ulic bo wprowadza zamęt
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Władze chcą zmienić numerację ulic bo wprowadza zamęt
Chodzi o Bojków, najbardziej na południe wysuniętą dzielnicę miasta. Od dawna jest znana z tego, że numery domów wcale nie muszą układać się rosnąco ani malejąco, często przeskakują o kilka numerów, a liczby parzyste czy nieparzyste wcale nie wyznaczają dwóch stron ulicy. - Jest zamęt - wzdycha Mieczysław Koszka, zastępca przewodniczącego rady osiedla. - Kiedy ksiądz zadzwonił, bo nie wiedział, gdzie znaleźć jednego parafianina na naszej ulicy, to pomyślałem, że jest już bardzo źle - żartuje.

Ale problem jest znacznie poważniejszy. Dlatego urzędnicy opracowali program zmiany numerów dla całej dzielnicy.

- Zdajemy sobie sprawę, że to trudna operacja. Jednak problem trzeba rozwiązać i nie chodzi tylko o to, żeby był porządek. Chaotyczna numeracja może stanowić zagrożenie, kiedy pod konkretny adres szybko musi dotrzeć karetka pogotowia. Utrudnia też pracę strażakom i listonoszom - mówi Sebastian Ptak, naczelnik wydziału geodezji i kartografii gliwickiego magistratu.

Adres w ostatnich miesiącach zmieniło już 37 domów przy ul. Miodowej. Tu zamęt był największy. - Nie było żadnego porządku. Mieszkałem pod numerem 14., a sąsiad obok miał tabliczkę z 63 - opowiada Mariusz Leszczyński, przewodniczący rady osiedla.

Teraz urzędnicy chcą iść za ciosem. Według ich planów, żeby był porządek, numery musi zmienić kolejne 510 budynków na ulicach: Rolników (316), Żytniej (89), Łanowej (23), Dożynkowej (22), Knurowskiej (20), Siennej (14), Parkowej (8), Warzywnej (7), Glebowej (4).

Jednak te plany nie podobają się wielu mieszkańcom. Bo zmiana adresu oznacza też zmianę dokumentów. - Wymiana dowodu osobistego, prawa jazdy czy dowodu rejestracyjnego samochodu jest darmowa. Ale już za dokumenty w bankach i innych instytucjach trzeba płacić. To wszystko zajęło mi ponad pięć miesięcy - podkreśla Leszczyński. - Nie wiem, czy na głównej ulicy Rolników trzeba aż tyle zmieniać, tu nie ma aż takiego zamieszania - zastanawia się Koszka.

Grażyna Kotowicz prowadzi sklep spożywczy przy ul. Rolników pod numerem 86. Następny budynek ma numer 89. Podobnie jest z domem, w którym mieszka. - Ja mam parzysty numer, a sąsiad przede mną nieparzysty - opowiada, ale o zmianach nie chce słyszeć. - Będziemy tracić czas i pieniądze na nowe dokumenty. Po co to komu? Mieszkam tu od 35 lat i większego problemu nie było - dodaje.

Urzędnicy wyjaśniają, że zamęt powstał w latach 70. i 80., kiedy włączona do miasta nowa dzielnica (dawna wieś) zaczęła się rozbudowywać. Podkreślają, że zmiany na kolejnych ulicach są konieczne, żeby do numeracji nie wkradł się jeszcze większy chaos. Jednak wszystkie propozycje chcą najpierw przedyskutować z mieszkańcami.

- Wytypowaliśmy 510 numerów w całej dzielnicy, które powinny zostać zmienione. Czy ta liczba pozostanie? Tego jeszcze nie wiemy. Wszystkie zmiany chcemy najpierw przedyskutować z mieszkańcami, tak by mogli je zaaprobować - mówi naczelnik Ptak i dodaje, że zmiany będą kolejno wprowadzane na poszczególnych ulicach aż do 2012 roku.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy