Sąd zmierzy się z korupcją w prokuraturze i CBŚ

Marcin Pietraszewski
2010-07-30 , aktualizacja: 30.07.2010 23:50
A A A Drukuj
Prokuratura oskarżyła o korupcję gliwickiego prokuratora, oficera śląskiego CBŚ oraz znanego katowickiego adwokata. Ale są tacy, którzy uważają, że to prokuraturze można wytoczyć proces o niesłuszny zarzut.
Sprawa dotyczy prokuratora Mirosława P. z Gliwic, który prowadził m.in. głośne śledztwa w sprawie porwania i zabójstwa siedmioletniego Mateusza Domaradzkiego czy też szefa jednej z dużych firm górniczych. Oprócz niego na ławie oskarżonych zasiądzie Andrzej W., jeden z najbardziej doświadczonych oficerów śląskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego, oraz mecenas Marek L., obrońca Barbary Kmiecik, która zasłynęła z powodu swych interesów w branży górniczej.

- Są podejrzani o branie łapówek od członków mafii paliwowej, utrudnianie śledztwa, ujawnienie tajemnicy służbowej i powoływanie się na wpływy w organach ścigania - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie, która skierowała do katowickiego sądu akt oskarżenia w tej sprawie.

Głównym świadkiem oskarżenia jest biznesmen Tomasz W. Twierdzi on, że Mirosław P. i Andrzej W. mieli brać łapówki w zamian za informacje na temat śledztwa przeciwko mafii paliwowej, sprawdzać w policyjnych rejestrach, czy jej członkowie znajdują się w kręgach zainteresowania organów ścigania, i uprzedzić ich o planowanej przez CBŚ rewizji w jednej z baz paliwowych. W sumie mieli za to dostać 105 tys. zł.

Z kolei mecenas Marek L., powołując się na swoje znajomości w prokuraturze, miał obiecywać rodzinom aresztowanych gangsterów, że w zamian za pieniądze wyciągnie ich z aresztów. - Instruował też podejrzanych, jakie zeznania mają składać, aby pewne osoby nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności karnej - mówi prok. Marcinkowska.

Akt oskarżenia w tej sprawie budzi duże emocje w środowisku prawniczym na Śląsku. Powód? Tomasz W. (w zamian za obciążenie P. i W. wyszedł z aresztu) pod koniec śledztwa zaczął zmieniać zeznania. Już nie utrzymywał, że to oficer W. przekazał wiadomość o przeszukaniu bazy paliwowej. Jak wyjaśnił, tylko się tego domyśla. Dodatkowo celnicy, którzy brali udział w tej rewizji, potwierdzili, że gdyby nie zdecydowana reakcja oficera CBŚ, to w bazie nie zatrzymano by wtedy cystern z paliwem oraz nie znaleziono obciążających mafiosów notatek. Z kolei Biuro Spraw Wewnętrznych (policja w policji) potwierdziło, że W. nie sprawdzał w policyjnych rejestrach, czy gangsterzy znajdują się w kręgu zainteresowania organów ścigania.

Z kolei prokuratorzy, którzy prowadzili sprawy, którymi rzekomo miał się interesować prokurator Mirosław P. i o których miał opowiadać potem gangsterom, zeznali, że P. nigdy ich nie wypytywał o szczegóły postępowań. Łączyło ich tylko to, że prokurator P., oficer W. i mecenas L. na gruncie towarzyskim spotykali się z Tomaszem W.

- Naszym zdaniem były podstawy do skierowania przeciwko nim aktu oskarżenia. I niech sąd oceni zgromadzony przez nas materiał dowodowy - mówi prok. Marcinkowska.

Oficerowie policji spekulują jednak, że prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, bo nie miała innego wyjścia. - Podejrzani dostali już odszkodowanie za przewlekłość postępowania, a gdyby ich sprawę umorzono, wytoczyliby prokuraturze procesy o niesłuszny areszt - mówią współpracownicy Andrzeja W., który w dalszym ciągu pracuje w CBŚ.

Śledztwo przeciwko P. i W. zainicjowała za rządów PiS-u obsadzona przez ludzi Zbigniewa Ziobry katowicka prokuratura. Po przegranych wyborach przeniesiono je do Krakowa.

Nie udało się nam skontaktować z Mirosławem P. i Andrzejem W. Mecenas L. nie chciał komentować aktu oskarżenia. - Jeszcze go nie dostaliśmy, więc wypowiemy się dopiero, jak zapoznamy się z jego treścią - zapowiedział nam wczoraj.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos