Sąd zmierzy się z korupcją w prokuraturze i CBŚ
2010-07-30
, aktualizacja: 30.07.2010 23:50
Prokuratura oskarżyła o korupcję gliwickiego prokuratora, oficera śląskiego CBŚ oraz znanego katowickiego adwokata. Ale są tacy, którzy uważają, że to prokuraturze można wytoczyć proces o niesłuszny zarzut.
ZOBACZ TAKŻE
- Oficer CBŚ powiesił się przed prokuraturą (10-06-11, 12:45)
- Elita policji wbrew premierowi (09-06-11, 10:28)
- Wojna w elicie policji (16-04-11, 12:14)
- Wycieczki na Antarktydę łapówką dla dyrektorów kopalni (02-07-10, 21:24)
- Dyrektor więzienia na relaksie w spa na koszt skazanego (11-06-10, 13:24)
- 2 mln zł łapówek. Korupcja przy budowie autostrady A-4 (28-04-10, 14:19)
- Dawał łapówki, potem zeznawał. Teraz boi się o życie (29-03-10, 15:00)
- CBA węszy w szkołach podstawowych. "To jakaś psychoza" (20-03-10, 21:43)
- Prokuratorzy ukrywali akta za meblami. Z przepracowania (02-08-10, 16:12)
Sprawa dotyczy prokuratora Mirosława P. z Gliwic, który prowadził m.in. głośne śledztwa w sprawie porwania i zabójstwa siedmioletniego Mateusza Domaradzkiego czy też szefa jednej z dużych firm górniczych. Oprócz niego na ławie oskarżonych zasiądzie Andrzej W., jeden z najbardziej doświadczonych oficerów śląskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego, oraz mecenas Marek L., obrońca Barbary Kmiecik, która zasłynęła z powodu swych interesów w branży górniczej.
- Są podejrzani o branie łapówek od członków mafii paliwowej, utrudnianie śledztwa, ujawnienie tajemnicy służbowej i powoływanie się na wpływy w organach ścigania - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie, która skierowała do katowickiego sądu akt oskarżenia w tej sprawie.
Głównym świadkiem oskarżenia jest biznesmen Tomasz W. Twierdzi on, że Mirosław P. i Andrzej W. mieli brać łapówki w zamian za informacje na temat śledztwa przeciwko mafii paliwowej, sprawdzać w policyjnych rejestrach, czy jej członkowie znajdują się w kręgach zainteresowania organów ścigania, i uprzedzić ich o planowanej przez CBŚ rewizji w jednej z baz paliwowych. W sumie mieli za to dostać 105 tys. zł.
Z kolei mecenas Marek L., powołując się na swoje znajomości w prokuraturze, miał obiecywać rodzinom aresztowanych gangsterów, że w zamian za pieniądze wyciągnie ich z aresztów. - Instruował też podejrzanych, jakie zeznania mają składać, aby pewne osoby nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności karnej - mówi prok. Marcinkowska.
Akt oskarżenia w tej sprawie budzi duże emocje w środowisku prawniczym na Śląsku. Powód? Tomasz W. (w zamian za obciążenie P. i W. wyszedł z aresztu) pod koniec śledztwa zaczął zmieniać zeznania. Już nie utrzymywał, że to oficer W. przekazał wiadomość o przeszukaniu bazy paliwowej. Jak wyjaśnił, tylko się tego domyśla. Dodatkowo celnicy, którzy brali udział w tej rewizji, potwierdzili, że gdyby nie zdecydowana reakcja oficera CBŚ, to w bazie nie zatrzymano by wtedy cystern z paliwem oraz nie znaleziono obciążających mafiosów notatek. Z kolei Biuro Spraw Wewnętrznych (policja w policji) potwierdziło, że W. nie sprawdzał w policyjnych rejestrach, czy gangsterzy znajdują się w kręgu zainteresowania organów ścigania.
Z kolei prokuratorzy, którzy prowadzili sprawy, którymi rzekomo miał się interesować prokurator Mirosław P. i o których miał opowiadać potem gangsterom, zeznali, że P. nigdy ich nie wypytywał o szczegóły postępowań. Łączyło ich tylko to, że prokurator P., oficer W. i mecenas L. na gruncie towarzyskim spotykali się z Tomaszem W.
- Naszym zdaniem były podstawy do skierowania przeciwko nim aktu oskarżenia. I niech sąd oceni zgromadzony przez nas materiał dowodowy - mówi prok. Marcinkowska.
Oficerowie policji spekulują jednak, że prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, bo nie miała innego wyjścia. - Podejrzani dostali już odszkodowanie za przewlekłość postępowania, a gdyby ich sprawę umorzono, wytoczyliby prokuraturze procesy o niesłuszny areszt - mówią współpracownicy Andrzeja W., który w dalszym ciągu pracuje w CBŚ.
Śledztwo przeciwko P. i W. zainicjowała za rządów PiS-u obsadzona przez ludzi Zbigniewa Ziobry katowicka prokuratura. Po przegranych wyborach przeniesiono je do Krakowa.
Nie udało się nam skontaktować z Mirosławem P. i Andrzejem W. Mecenas L. nie chciał komentować aktu oskarżenia. - Jeszcze go nie dostaliśmy, więc wypowiemy się dopiero, jak zapoznamy się z jego treścią - zapowiedział nam wczoraj.
- Są podejrzani o branie łapówek od członków mafii paliwowej, utrudnianie śledztwa, ujawnienie tajemnicy służbowej i powoływanie się na wpływy w organach ścigania - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie, która skierowała do katowickiego sądu akt oskarżenia w tej sprawie.
Głównym świadkiem oskarżenia jest biznesmen Tomasz W. Twierdzi on, że Mirosław P. i Andrzej W. mieli brać łapówki w zamian za informacje na temat śledztwa przeciwko mafii paliwowej, sprawdzać w policyjnych rejestrach, czy jej członkowie znajdują się w kręgach zainteresowania organów ścigania, i uprzedzić ich o planowanej przez CBŚ rewizji w jednej z baz paliwowych. W sumie mieli za to dostać 105 tys. zł.
Z kolei mecenas Marek L., powołując się na swoje znajomości w prokuraturze, miał obiecywać rodzinom aresztowanych gangsterów, że w zamian za pieniądze wyciągnie ich z aresztów. - Instruował też podejrzanych, jakie zeznania mają składać, aby pewne osoby nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności karnej - mówi prok. Marcinkowska.
Akt oskarżenia w tej sprawie budzi duże emocje w środowisku prawniczym na Śląsku. Powód? Tomasz W. (w zamian za obciążenie P. i W. wyszedł z aresztu) pod koniec śledztwa zaczął zmieniać zeznania. Już nie utrzymywał, że to oficer W. przekazał wiadomość o przeszukaniu bazy paliwowej. Jak wyjaśnił, tylko się tego domyśla. Dodatkowo celnicy, którzy brali udział w tej rewizji, potwierdzili, że gdyby nie zdecydowana reakcja oficera CBŚ, to w bazie nie zatrzymano by wtedy cystern z paliwem oraz nie znaleziono obciążających mafiosów notatek. Z kolei Biuro Spraw Wewnętrznych (policja w policji) potwierdziło, że W. nie sprawdzał w policyjnych rejestrach, czy gangsterzy znajdują się w kręgu zainteresowania organów ścigania.
Z kolei prokuratorzy, którzy prowadzili sprawy, którymi rzekomo miał się interesować prokurator Mirosław P. i o których miał opowiadać potem gangsterom, zeznali, że P. nigdy ich nie wypytywał o szczegóły postępowań. Łączyło ich tylko to, że prokurator P., oficer W. i mecenas L. na gruncie towarzyskim spotykali się z Tomaszem W.
- Naszym zdaniem były podstawy do skierowania przeciwko nim aktu oskarżenia. I niech sąd oceni zgromadzony przez nas materiał dowodowy - mówi prok. Marcinkowska.
Oficerowie policji spekulują jednak, że prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, bo nie miała innego wyjścia. - Podejrzani dostali już odszkodowanie za przewlekłość postępowania, a gdyby ich sprawę umorzono, wytoczyliby prokuraturze procesy o niesłuszny areszt - mówią współpracownicy Andrzeja W., który w dalszym ciągu pracuje w CBŚ.
Śledztwo przeciwko P. i W. zainicjowała za rządów PiS-u obsadzona przez ludzi Zbigniewa Ziobry katowicka prokuratura. Po przegranych wyborach przeniesiono je do Krakowa.
Nie udało się nam skontaktować z Mirosławem P. i Andrzejem W. Mecenas L. nie chciał komentować aktu oskarżenia. - Jeszcze go nie dostaliśmy, więc wypowiemy się dopiero, jak zapoznamy się z jego treścią - zapowiedział nam wczoraj.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Re: Sąd zmierzy się z korupcją w prokuraturze i C
cirano
31.07.10, 08:34
Do łopaty z tym "panem". Zapomni o swoich zawałach»
-
Sąd zmierzy się z korupcją w prokuraturze i CBŚ
kapitanwas
31.07.10, 11:53
P. Marcinie skoro tak ładnie napisał Pan teraz o tej sprawie to czemu Panzapomniał kto "wypuścił" prokuratora Jarosława Hołdę na podinsp. Andrzeja W. iprok. Mirosława H. i dlaczego? Byli to »




