Katowice zapominają o założycielu miasta. Bo Niemiec?

Przemysław Jedlecki
2010-07-29 , aktualizacja: 29.07.2010 18:03
A A A Drukuj
Franz Winckler, przemysłowiec i założyciel Katowic, jest w mieście kompletnie zapomniany. Jego imienia nie nosi żaden park, szkoła ani ulica. Bo Niemiec?
Franz Winckler
Franz Winckler
ZOBACZ TAKŻE
Władze Katowic nie chwalą się Wincklerem. A szkoda, bo ten niemiecki przedsiębiorca w 1839 roku kupił wieś Katowice, a potem przeniósł tu zarząd całego swojego majątku. Dobrami kierował jego dobry przyjaciel Friedrich Wilhelm Grundmann i razem z zięciem Richardem Holtzem zabiegali o nadanie wsi praw miejskich i o budowę linii kolejowej. Gdyby nie ta trójka, Katowice byłyby pewnie dzisiaj mało znaczącym miasteczkiem.

Dziwne, że władze nie chwalą się swoimi ojcami założycielami. Nie darzą ich także odrobiną nawet szacunku. W pamięci pozostaje żenująca dyskusja o pomniku dla Holtzego, kiedy to rzecznik prasowy magistratu przekonywał wszystkich, że miasto nie buduje przecież pomników. W końcu jednak zdecydowano się na wystawienie mu skromnej płaskorzeźby na budynku dawnej łaźni przy dzisiejszej ul. Mickiewicza. Grundmann ma co prawda w mieście ulicę, ale ponieważ nie ma przy niej ani jednego budynku, nikt nie posługuje się tym adresem. Wincklera, najważniejszego z tej trójki, do tej pory nie uhonorowano w żaden sposób.

Katowice wybierają innych patronów ulic, ostatnio np. księży, którzy choć pochodzą z Katowic, to posługę pełnili w innych miastach. Na Kostuchnie ulicę dostał zakon pijarów, którzy otworzą tu swoją szkołę. Uhonorowany został nawet król Władysław Jagiełło, choć z Katowicami nic go nie łączy. Winckler wciąż cierpliwie czeka na uznanie.

Jerzy Dolinkiewicz, radny, który czuwa nad nazwami katowickich ulic i placów, zapewnia, że jest pełen uznania dla dokonań Wincklera. Chciałby nawet nazwać jego imieniem jakieś miejsce, np. park koło ronda. Tylko że radny wciąż nie jest przekonany, czy to dobre wyjście. Winckler nie do końca pasuje mu do pomnika byłego wojewody gen. Jerzego Ziętka, który już w parku stoi. Na dodatek obok stoi potężny pomnik Powstańców Śląskich. No i jak brzmiałoby to: pomnik Powstańców w parku Wincklera?!

Wszystko sprowadza się do jednego: po co honorować Niemca? Po co narażać się na ataki zwolenników "odwiecznie polskiego Śląska"? Trzeba by tłumaczyć, wyjaśniać. Ba! Trzeba by trochę liznąć historii Górnego Śląska, która nie jest prosta ani czarna, ani biała, ani polska, ani niemiecka. Żeby o niej mówić, trzeba mieć wiedzę i odwagę, a to już zbyt wiele.

A więc będzie tak, jak chce Dolinkiewicz: Winckler na honory musi jeszcze poczekać, ponieważ do radnych wcześniej trafiło sporo innych propozycji nazw dla ulic i placów. Kolejka jest długa. Może w przyszłości uda się nazwać jego imieniem coś na terenie byłej kopalni Katowice, ale to sprawa przyszłości, bo przecież przez najbliższych parę lat będzie tu tylko ogromny plac budowy.

W mieście są ważniejsze rzeczy do załatwienia. Winckler tylko zburzyłby ten spokój, a spokój - jak wiadomo - to rzecz święta. Ważniejsza niż honor, prawda i odwaga.

Podziel się

  • 103 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

  • Katowice zapominają o założycielu miasta. Bo Ni... poborowy102 29.07.10, 22:16

    najlepszy to był generał Ziętek - wysadził w powietrze wersal śląski w Świerklańcu, bo niemiecki.... I za to mu katowiczanie postawili pomnik.»

  • a propos nazw ulic... dzikuska_sk 29.07.10, 23:04

    ... pierwszorzędny wybór nazwy, dla małego placyku przy komisariacie naTysiącleniu - plac R.Regana. Nie ujmując nic Reganowi, "ślicznie" siękomponuje w historię, obok Piastów, Mieszka i »

  • czym niby się zasłużył?? polsz 30.07.10, 09:57

    bo kupił wieś? To Grundmann zarządzał majątkiem, to dzięki niemu Katowice sięrozwinęły, to dzięki jego pracy z wiochy wyrosło miasto. Winkler był tylkowłaścicielem. Co z tego, że przy ul. »