Nowy rynek w Rudzie to pustynia. Ani kawałka cienia

Jacek Madeja
2010-07-29 , aktualizacja: 29.07.2010 02:06
A A A Drukuj
- Same kamienie, ani kawałka cienia - mówią mieszkańcy Rudy Śląskiej o swoim nowym rynku. Urzędnicy przekonują, że plac z czasem ożywią rośliny i knajpki z parasolkami
Mieszkańcy Rudy żalą się, że kiedyś było tu dużo zieleni, a teraz to betonowa pustynia
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Mieszkańcy Rudy żalą się, że kiedyś było tu dużo zieleni, a teraz to betonowa pustynia
Prace na placu Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej rozpoczęły się w połowie zeszłego roku. Z dużym rozmachem, bo urzędnicy zdecydowali, że zieleniec obok magistratu i kościoła św. Pawła zamieni się w rynek miejski, którego miastu od dawna brakowało. Zaczęło się od niepopularnej decyzji, bo pod topór poszło 61 dorodnych drzew. Później robotnicy zaczęli przebudowywać podziemne instalacje, a na końcu położyli granitowe, bazaltowe i betonowe płyty oraz kostki. Mimo że na placu trwają jeszcze kosmetyczne prace, mieszkańcy już spacerują między robotnikami i oceniają efekty.

- Niby ładne, bo nowe, ale tak to o wszystkim można powiedzieć - kręci głową Ryszard Stondzik. - Ten rynek to zwykła betonowa pustynia, na której nie ma kawałka cienia. Ludzie raczej nie będą tu odpoczywać.

Elżbieta Szyduczyńska robi zdjęcia obok wyremontowanej fontanny. Zabytkowy wodotrysk to jedyny element, który pozostał z poprzedniego wystroju placu. Pani Elżbieta kilka razy w roku przyjeżdża do Rudy Śląskiej ze Szczebrzeszyna. Tutaj mieszkają jej dzieci. - Rok temu ogołocony z drzew plac wyglądał makabrycznie. Teraz jest trochę lepiej, ale popełniono ten sam błąd, co u nas w Szczebrzeszynie. Mamy tam za dużo betonu, a za mało zieleni - wyjaśnia.

Stanisław Kominek mieszka w wieżowcu, który domyka wschodnią ścianę placu. Na nowym wyglądzie placu nie zostawia suchej nitki. - Nic! W ogóle nic mi się nie podoba! Powinni ładnie poprzycinać i wypielęgnować stare drzewa i odnowić alejki. Położyli płyty, na których tylko psy srają, a drzewa są tak małe, że lata miną, kiedy będzie można pod nimi usiąść - denerwuje się mężczyzna. - Z jednej strony kościół, a z drugiej urząd. Pewnie żadnych ogródków z piwem nie będzie, bo za blisko świątyni - dodaje jeden z sąsiadów.

Prezydent Andrzej Stania wyjaśnia, że po remoncie plac odzyskał wygląd z okresu międzywojennego. Projektanci odtworzyli go na podstawie archiwalnych zdjęć. Drzewa zostały wycięte, bo wcześniej ich nie było, a posadziły je dopiero komunistyczne władze, żeby zasłonić ogromną bryłę kościoła. Obiecuje, że nowy rynek ożyje i zazieleni się. - Ludzie będą mieli, gdzie usiąść i odpocząć. Plac ożywi druga, nowoczesna fontanna, którą można będzie podświetlić różnobarwnymi światłami. Robiliśmy już pierwsze próby i wygląda naprawdę imponująco - mówi Stania. Wylicza, że już teraz na placu posadzono 30 szlachetnych drzew, a w najbliższym czasie między niektórymi płytami zostanie wysiana trawa. Wkrótce stanie tu kilkadziesiąt ławek.

Prezydent zapewnia, że rynek nie będzie kamienną pustynią. - Już teraz zgłaszają się do nas przedsiębiorcy, którzy chcą tu otworzyć ogródki piwne i kawowe. Odległość od kościoła i urzędu nie powinna stanowić problemu, bo prawo stanowi, że punkty sprzedaży alkoholu muszą być oddalone o 50 metrów - mówi Stania.

Remont placu kosztował 12 mln zł, a ostateczne efekty pracy będzie można obejrzeć 4 września podczas uroczystego otwarcia.

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów