Albo segreguj i zgniataj śmieci, albo więcej płać

Jacek Madeja
2010-07-27 , aktualizacja: 27.07.2010 13:38
A A A Drukuj
Ryszard Włodarski z osiedla Tysiąclecia od dawna segreguje i zgniata śmieci Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Ryszard Włodarski z osiedla Tysiąclecia od dawna segreguje i zgniata śmieci
Lawinowo rosną nie tylko góry śmieci na wysypiskach, ale także opłaty za ich wywóz. Wzrost cen można powstrzymać. Jak? Wystarczy segregować i zgniatać śmieci
Na osiedlowych śmietnikach katowickiego Tysiąclecia oprócz zbieraczy złomu pojawił się też ostatnio jeden z pracowników administracji. Myszkował w kontenerach przeznaczonych na odpady. Nie szukał jednak "cennych" znalezisk. Badał zwyczaje lokatorów jednego z największych blokowisk w Katowicach.

Ocena wypadła źle. Egzaminu nie zdali nawet ci, którzy sumiennie dzielą odpady na szklane, kartonowe i plastikowe, bo okazało się, że do kubłów wrzucają zakręcone, niezgniecione plastikowe butelki i nieposkładane kartony. Dlatego pojemniki szybko puchną, a śmieci się wysypują.

- Podobnie jest z innymi odpadami. Ludzie nie mają nawyku, żeby je zgniatać, a przecież chodzi o ich pieniądze. Im więcej śmieci, tym więcej za nie płacimy. Na dodatek wywóz tych, które są posegregowane i przeznaczone do przetworzenia, jest bezpłatny. Warto o te pieniądze zawalczyć, wysiłek wcale nie jest taki duży, a problem coraz poważniejszy - przekonuje Michał Marcinkowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Piast".

- Odpadów produkujemy coraz więcej, a koszty ich wywozu rosną lawinowo. Chcemy przekonać lokatorów, że sami mogą przyczynić się do oszczędności. O wiele łatwiej trafić do ludzi przez ich własną kieszeń, niż powołując się na świadomość ekologiczną czy ochronę środowiska. Pieniądze zaoszczędzone w ten sposób można wydać np. na remonty czy naprawy - wylicza Grzegorz Wajda, kierownik działu technicznego w spółdzielni.

Piast apeluje w specjalnych ogłoszeniach i osiedlowej gazetce, żeby lokatorzy nie bagatelizowali problemu śmieci. Jaka jest recepta na oszczędności? Oprócz zgniatania odpadów trzeba je starannie posegregować. Oddzielić plastik, szkło i papier, po czym wrzucić do specjalnych kontenerów. Wtedy mniej zostaje zwykłych odpadów komunalnych, które wywożą śmieciarki. - Jest coraz lepiej, ale w zsypie wciąż jest masa śmieci, które nadają się do przetworzenia. Widać ludzie uczą się powoli - ocenia Ryszard Włodarski, gospodarz jednego z bloków na Tysiącleciu.

Mieszkańcy osiedla, których zapytaliśmy o segregację odpadów, przekonują, że przestrzegają zasad. Dopiero po chwili przyznają, że robią to bardzo rzadko. Dlaczego? - Człowiek z rozpędu wrzuca wszystko do jednego worka i nawet się nad tym nie zastanawia. Tak się robiło przez lata i teraz trudno to przyzwyczajenie zmienić - tłumaczy pani Joanna, emerytka, która mieszka przy ul. Chrobrego.

Inni zasłaniają się brakiem czasu. - Mieszkam na 10. piętrze. Żeby wszystko zapakować do oddzielnych worków i znieść na dół, musiałbym zrobić kilka kursów. Straciłbym nawet kilkanaście minut - wylicza jeden z jej sąsiadów.

Niektórzy po prostu nie wierzą w segregację, kiedy widzą, jak pod śmietnik podjeżdża jedna śmieciarka i miesza wszystko razem. - Tak może się wydawać, ale to tylko pozory. Śmieciarki są wielokomorowe i niczyja praca nie idzie na marne - mówi Wajda.

O tym, że jesteśmy na szarym końcu w radzeniu sobie ze śmieciami, pokazują statystyki. Wynik jest bardzo kiepski. Tylko 4 proc. śmieci w Polsce jest segregowanych, a ilość produkowanych odpadów na osobę ciągle rośnie. - A reguła jest prosta: im więcej segregujemy śmieci, tym bardziej się to opłaca. Pojawiają się firmy, które zaczynają odbierać więcej rodzajów opakowań, a "zwykłych" śmieci zostaje mniej. Ostatnio w Warszawie pojawiły się np. dodatkowe pojemniki na opakowania po sokach, tzw. tetrapaki - wylicza Alicja Fober z Fundacji Arka, która zajmuje się ekologiczną edukacją najmłodszych. - Do świadomości, którą mają mieszkańcy zachodniej Europy, wciąż nam daleko - dodaje Fober.

Ile można zaoszczędzić na starannej segregacji śmieci? - To są ogromne kwoty. Opłaty mogą być niższe nawet o 40-60 proc. - ocenia Jacek Bożek, szef stowarzyszenia ekologicznego Klub Gaja. - Firmy, które zajmują się recyklingiem, odbierają część posegregowanych śmieci za darmo i tym samym mniej mamy odpadów, za wywóz których trzeba płacić. Podwójna korzyść, ale my bardzo powoli uczymy się, że na śmieciach można zarabiać - dodaje.

W Niemczech segregacja śmieci jest czymś naturalnym. Mieszkańcy zgniatają śmieci i oddzielają różnego rodzaju odpady już w kuchni. Tutaj nawet szkło o różnym kolorze trafia do innych kontenerów, a w niektórych miastach ludzie dostają specjalne pojemniki na odpady organiczne, z których powstaje kompost. - Czy są jakiejś kary, jeśli tego nie zrobię? Nawet się nad tym nie zastanawiałem. To jedna z wielu domowych czynności, którą robi się automatycznie - mówi Michael Wolf z Herne.

Podziel się

  • 37 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów