Chory na białaczkę Michał został żołnierzem [ZDJĘCIA]
2010-07-26
, aktualizacja: 26.07.2010 21:59
Michał w specjalnie przygotowanym dla niego mundurze i w spadochronie mógł poczuć się jak prawdziwy żołnierz
Michał po raz pierwszy leciał w poniedziałek samolotem. Nic dziwnego, ma dopiero siedem lat. Pierwszy raz od prawie roku przebywał w tłumie. No i został żołnierzem

Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Michał wspólnie z tatą pojawił się w gliwickim Batalionie Desantowo-Szturmowym

Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Michał wspólnie z tatą pojawił się w gliwickim Batalionie Desantowo-Szturmowym

Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Michał wspólnie z tatą pojawił się w gliwickim Batalionie Desantowo-Szturmowym

Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Michał wspólnie z tatą pojawił się w gliwickim Batalionie Desantowo-Szturmowym
ZOBACZ TAKŻE
- Agat wykształci polskich rangersów (06-07-11, 16:39)
- Chory na celiakię Piotrek dostał prezenty Kanady (13-10-10, 21:44)
- Pod Silesia City Center poszukają szpiku dla Nergala (27-08-10, 21:26)
- Sprzedają osła, żeby kupić choremu chłopcu komputer (11-05-10, 20:46)
- Majewski, Rysa i Holland spełniają marzenie Filipa (11-03-10, 20:51)
- Szekspir, laptop i kamera. Mikołaj spełnił marzenia (06-12-09, 21:17)
- Chora Kasia wymarzyła występ z Feelem (04-10-09, 21:06)
Marzenia bardzo chorego dziecka trzeba spełniać szybko, zwłaszcza jeśli ma ostrą białaczkę limfoblastyczną z chromosomem philadelphia, tak jak Michał. Gdy Fundacja Mam Marzenie odwiedziła chłopca, od razu wiedział, czego pragnie najbardziej. Od wyznania do realizacji musiał upłynąć rok, ponieważ Michał po ciężkiej chemioterapii rozpoczął eksperymentalne leczenie, no i trzeba było zaangażować dowództwo sił powietrznych.
Pokój Michała wypełnia broń krótko i długolufowa, dziecięca, ale jest i replika HK416. Interesował się wojskiem, zanim skończył trzy lata i dowiedział się, że jego tata jest żołnierzem. - Musiałem to powiedzieć synowi, nie przychodziłem w mundurze do domu, może widział wcześniej wojskowe ubrania, które przynosiłem do prania - mówi Piotr Lipa.
Nie wiadomo dokładnie, kiedy Michał postanowił zostać żołnierzem. Kiedy 1 września zeszłego roku przeniósł się do szpitala w Zabrzu, zabrał ze sobą pistolety, karabiny i rozpętał na dziecięcym oddziale onkologicznym wojnę, wciągając w nią innych pacjentów.
Najcięższą bitwę stoczył samodzielnie, w grudniu. Przygotowywał się do przeszczepu szpiku kostnego. Po trzech blokach chemii w Boże Narodzenie położono go na oddział intensywnej opieki medycznej. Przez te sześć dni wróg był najbliższy zwycięstwa.
Po przeszczepie dzieci, takie jak Michał, najczęściej przegrywają. W lutym już był w szpitalu we Wrocławiu, gdzie przeprowadza się tego typu ryzykowne, ale jedyne dotąd zabiegi, gdy jego rodzice usłyszeli od lekarzy o innej metodzie leczenia, dopiero co opracowanej w USA. Michał jest pierwszym w Polsce pacjentem, który rozpoczął nową terapię.
Wczoraj ojciec zbudził go o piątej rano. - Jedziemy na wycieczkę - powiedział. I ani słowa więcej. Gdy o ósmej stawili się na terenie 6 batalionu desantowo-szturmowego w Gliwicach, chłopca powitała defilada (przygotowana specjalnie dla niego), otrzymał mundur (szyty przez firmę produkującą mundury wojskowe, ale pierwszy raz w tym rozmiarze), buty (wykonane przez firmę produkującą obuwie dziecięce, ale pierwszy raz wojskowe) oraz beret (czerwony, identyczny, jaki nosi batalion) i dołączył do szeregu. Zwiedził jednostkę, ale prawdziwa atrakcja dopiero na niego czekała, gdy tarpanem wojskowym pojechał na lotnisko w Balicach. Dowódca sił powietrznych wyraził zgodę, by Michał wsiadł na pokład samolotu 13. eskadry lotnictwa transportowego i poleciał nad Pustynię Błędowską, gdzie, z powietrza, obserwował skaczących z sąsiedniego samolotu spadachroniarzy. To był szczyt jego marzeń.
Po sześciu godzinach, w drodze powrotnej z Balic, Michał zasnął w samochodzie. Przez cały czas mało mówił. Toczył prawdziwą walkę ze zmęczeniem. Dawno nie widział tylu ludzi na raz. Ostatnio przesypia całe dnie. Bierze sterydy, żeby więcej jeść, żeby chemia go nie zżarła. W ostatniej chwili skrojono mu ten mundur, zanim przytył, będzie w sam raz po zakończeniu leczenia. Kiedy to będzie? Białaczka Michała w sprzymierzeniu z chromosomem Ph jest wyjątkowo podstępnym wrogiem, mutuje, rośnie. Może we śnie dopadł ją wreszcie ze swoim nowym batalionem. Zasnął w mundurze.
Pokój Michała wypełnia broń krótko i długolufowa, dziecięca, ale jest i replika HK416. Interesował się wojskiem, zanim skończył trzy lata i dowiedział się, że jego tata jest żołnierzem. - Musiałem to powiedzieć synowi, nie przychodziłem w mundurze do domu, może widział wcześniej wojskowe ubrania, które przynosiłem do prania - mówi Piotr Lipa.
Nie wiadomo dokładnie, kiedy Michał postanowił zostać żołnierzem. Kiedy 1 września zeszłego roku przeniósł się do szpitala w Zabrzu, zabrał ze sobą pistolety, karabiny i rozpętał na dziecięcym oddziale onkologicznym wojnę, wciągając w nią innych pacjentów.
Najcięższą bitwę stoczył samodzielnie, w grudniu. Przygotowywał się do przeszczepu szpiku kostnego. Po trzech blokach chemii w Boże Narodzenie położono go na oddział intensywnej opieki medycznej. Przez te sześć dni wróg był najbliższy zwycięstwa.
Po przeszczepie dzieci, takie jak Michał, najczęściej przegrywają. W lutym już był w szpitalu we Wrocławiu, gdzie przeprowadza się tego typu ryzykowne, ale jedyne dotąd zabiegi, gdy jego rodzice usłyszeli od lekarzy o innej metodzie leczenia, dopiero co opracowanej w USA. Michał jest pierwszym w Polsce pacjentem, który rozpoczął nową terapię.
Wczoraj ojciec zbudził go o piątej rano. - Jedziemy na wycieczkę - powiedział. I ani słowa więcej. Gdy o ósmej stawili się na terenie 6 batalionu desantowo-szturmowego w Gliwicach, chłopca powitała defilada (przygotowana specjalnie dla niego), otrzymał mundur (szyty przez firmę produkującą mundury wojskowe, ale pierwszy raz w tym rozmiarze), buty (wykonane przez firmę produkującą obuwie dziecięce, ale pierwszy raz wojskowe) oraz beret (czerwony, identyczny, jaki nosi batalion) i dołączył do szeregu. Zwiedził jednostkę, ale prawdziwa atrakcja dopiero na niego czekała, gdy tarpanem wojskowym pojechał na lotnisko w Balicach. Dowódca sił powietrznych wyraził zgodę, by Michał wsiadł na pokład samolotu 13. eskadry lotnictwa transportowego i poleciał nad Pustynię Błędowską, gdzie, z powietrza, obserwował skaczących z sąsiedniego samolotu spadachroniarzy. To był szczyt jego marzeń.
Po sześciu godzinach, w drodze powrotnej z Balic, Michał zasnął w samochodzie. Przez cały czas mało mówił. Toczył prawdziwą walkę ze zmęczeniem. Dawno nie widział tylu ludzi na raz. Ostatnio przesypia całe dnie. Bierze sterydy, żeby więcej jeść, żeby chemia go nie zżarła. W ostatniej chwili skrojono mu ten mundur, zanim przytył, będzie w sam raz po zakończeniu leczenia. Kiedy to będzie? Białaczka Michała w sprzymierzeniu z chromosomem Ph jest wyjątkowo podstępnym wrogiem, mutuje, rośnie. Może we śnie dopadł ją wreszcie ze swoim nowym batalionem. Zasnął w mundurze.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy



więcej zdjęć

