Władze Katowic obiecują: koniec ciszy na Mariackiej
2010-07-26
, aktualizacja: 26.07.2010 11:03
- Skoro służby porządkowe bardzo skrupulatnie reagują na wezwania, to nie pozostaje nam nic innego, jak zmienić prawo - zapowiada Arkadiusz Godlewski, wiceprezydent Katowic. I proponuje zmiany, dzięki którym centrum Katowic będzie mogło tętnić życiem do późnej nocy
ZOBACZ TAKŻE
- Mariacka będzie głośna na okrągło, przez całą dobę (30-08-10, 22:54)
- Ogródki piwne na Mariackiej będą działać całą dobę (26-08-10, 20:48)
- Mariacka podzielona. Żywa ulica musi być głośna? (22-07-10, 20:31)
- Centrum miasta do zabawy czy mieszkania? (21-07-10, 22:24)
- Mariacka ożyła (11-07-10, 01:20)
- Studenci chcą do centrum. Tylko oni mogą ożywić miasto (23-07-10, 22:25)
Od kilku dni "Gazeta" pisze o konflikcie mieszkańców ulicy Mariackiej z tysiącami osób, które przychodzą się tutaj bawić w klubach nocnych i pubach. Magistrat wydał na remont tego deptaka 12 mln zł, zapowiadając, że będzie to miejsce pełne życia i nowy salon miasta. Jednak przez dwa lata ulica była martwa, mimo że organizowano tu od czasu do czasu spotkania, imprezy i koncerty. Wszystko zmieniło się na początku wakacji, kiedy otwarto bistro Lorneta z Meduzą i klub nocny Lemoniada. W weekendy nawet nad ranem bawi się tu kilkaset osób.
To jednak szybko przestało się podobać mieszkańcom centrum. Zaczęli skarżyć się na hałas, bałagan i brud na ulicy. Normą są nocne telefony na straż miejską czy policję z prośbami o interwencję. W efekcie właściciele lokali płacą mandaty, choć wcześniej miasto zachęcało ich do zainwestowania w tym miejscu, a lokatorzy komunalnych mieszkań byli uprzedzani, że na ulicy będzie głośno.
Podobny problem jest w innych dużych miastach i każde stara się rozwiązać problem po swojemu. Wrocławscy urzędnicy proponują mieszkańcom centrum, którzy najczęściej składają skargi, przeprowadzenie się do innej dzielnicy. Dotyczy to jednak tylko lokatorów mieszkań komunalnych. Magistrat Warszawy postawił na rozmowy restauratorów z mieszkańcami. Organizowane są spotkania, zwykle burzliwe, ale często kończące się kompromisem. Puby montują np. dźwiękoszczelne szyby, wyciszają lokale, dyscyplinują zbyt głośnych klientów, a sąsiedzi obiecują większą wyrozumiałość wobec hałasów. Władze Gdańska z kolei chcą, by miasto mogło w pewnych strefach ograniczać bądź całkowicie zawieszać obowiązywanie ciszy nocnej.
Podobnym tropem chce pójść wiceprezydent Katowic Arkadiusz Godlewski, któremu zależy, by katowiczanie mieli gdzie się bawić, a centrum tętniło życiem. - Skoro służby porządkowe bardzo skrupulatnie reagują na wezwania, to nie pozostaje nam nic innego, jak zmienić prawo - mówi Godlewski. Zapowiada, że wspólnie z urzędnikami z wydziału działalności gospodarczej przygotuje nowe przepisy w sprawie porządku na Mariackiej. Chodzi m.in. o przesunięcie początku ciszy nocnej z godz. 22 na 24 albo nawet pierwszą w nocy. - To zapewni komfort pracy restauratorom i ich gościom. Będziemy też nadal rozmawiać z mieszkańcami i właścicielami lokali. Chodzi o przekonanie mieszkańców do wspólnych celów. Naszym jest centrum, które żyje i jest odwiedzane przez ludzi - dodaje Godlewski.
Pomysł Godlewskiego popiera Adam Warzecha, szef klubu radnych PO. - Skrócenie ciszy nocnej to najlepsze wyjście. Osoby, które zamieszkały na Mariackiej muszą pamiętać, że godziły się na pewne uciążliwości. W Katowicach w końcu zaczyna się coś dziać i warto temu kibicować - mówi. Dodaje, że zmiany powinny dotyczyć nie tylko Mariackiej, lecz także Mielęckiego i Staromiejskiej.
Pomysł chwali Mikołaj Buszman, młody socjolog, który często bywa na Mariackiej. - Ludzie potrzebują więcej swobody, trzeba im to ułatwić - mówi.
Podobnego zdania jest Paweł Łaniewski, który w sobotę przyjechał na Mariacką razem z dziewczyną Patrycją: - Jestem z Zabrza. W regionie wciąż brakuje takich wizytówek miast jak Mariacka. Późniejsza cisza nocna powinna pomóc, jeśli ktoś ma tu przychodzić.
Również Krzysztof Krot z bistra Lorneta z Meduzą mówi, że pomysł urzędników i radnych może pomóc w zmianie wizerunku Mariackiej. - Pomysł jest dobry, choć dla nas - jako knajpy czynnej całą dobę - zmiany będą niewielkie. Najwyżej dostaniemy parę mandatów mniej. Dziś, jak nasz gość o czwartej rano piję kawę w ogródku, to ktoś wzywa straż miejską. Jak przy piciu kawy można złamać ciszę nocną? - zastanawia się.
O zmianach nie chcą jednak słyszeć mieszkańcy. - O nie! To ja już okna wcale nie otworzę! Już teraz mamy głośno i nie możemy w nocy spać. Nawet jak wychodzę o 5.30 rano z psem, to siedzą tu i piją - mówi pani Janina, która mieszka na Mariackiej od pół wieku.
To jednak szybko przestało się podobać mieszkańcom centrum. Zaczęli skarżyć się na hałas, bałagan i brud na ulicy. Normą są nocne telefony na straż miejską czy policję z prośbami o interwencję. W efekcie właściciele lokali płacą mandaty, choć wcześniej miasto zachęcało ich do zainwestowania w tym miejscu, a lokatorzy komunalnych mieszkań byli uprzedzani, że na ulicy będzie głośno.
Podobny problem jest w innych dużych miastach i każde stara się rozwiązać problem po swojemu. Wrocławscy urzędnicy proponują mieszkańcom centrum, którzy najczęściej składają skargi, przeprowadzenie się do innej dzielnicy. Dotyczy to jednak tylko lokatorów mieszkań komunalnych. Magistrat Warszawy postawił na rozmowy restauratorów z mieszkańcami. Organizowane są spotkania, zwykle burzliwe, ale często kończące się kompromisem. Puby montują np. dźwiękoszczelne szyby, wyciszają lokale, dyscyplinują zbyt głośnych klientów, a sąsiedzi obiecują większą wyrozumiałość wobec hałasów. Władze Gdańska z kolei chcą, by miasto mogło w pewnych strefach ograniczać bądź całkowicie zawieszać obowiązywanie ciszy nocnej.
Podobnym tropem chce pójść wiceprezydent Katowic Arkadiusz Godlewski, któremu zależy, by katowiczanie mieli gdzie się bawić, a centrum tętniło życiem. - Skoro służby porządkowe bardzo skrupulatnie reagują na wezwania, to nie pozostaje nam nic innego, jak zmienić prawo - mówi Godlewski. Zapowiada, że wspólnie z urzędnikami z wydziału działalności gospodarczej przygotuje nowe przepisy w sprawie porządku na Mariackiej. Chodzi m.in. o przesunięcie początku ciszy nocnej z godz. 22 na 24 albo nawet pierwszą w nocy. - To zapewni komfort pracy restauratorom i ich gościom. Będziemy też nadal rozmawiać z mieszkańcami i właścicielami lokali. Chodzi o przekonanie mieszkańców do wspólnych celów. Naszym jest centrum, które żyje i jest odwiedzane przez ludzi - dodaje Godlewski.
Pomysł Godlewskiego popiera Adam Warzecha, szef klubu radnych PO. - Skrócenie ciszy nocnej to najlepsze wyjście. Osoby, które zamieszkały na Mariackiej muszą pamiętać, że godziły się na pewne uciążliwości. W Katowicach w końcu zaczyna się coś dziać i warto temu kibicować - mówi. Dodaje, że zmiany powinny dotyczyć nie tylko Mariackiej, lecz także Mielęckiego i Staromiejskiej.
Pomysł chwali Mikołaj Buszman, młody socjolog, który często bywa na Mariackiej. - Ludzie potrzebują więcej swobody, trzeba im to ułatwić - mówi.
Podobnego zdania jest Paweł Łaniewski, który w sobotę przyjechał na Mariacką razem z dziewczyną Patrycją: - Jestem z Zabrza. W regionie wciąż brakuje takich wizytówek miast jak Mariacka. Późniejsza cisza nocna powinna pomóc, jeśli ktoś ma tu przychodzić.
Również Krzysztof Krot z bistra Lorneta z Meduzą mówi, że pomysł urzędników i radnych może pomóc w zmianie wizerunku Mariackiej. - Pomysł jest dobry, choć dla nas - jako knajpy czynnej całą dobę - zmiany będą niewielkie. Najwyżej dostaniemy parę mandatów mniej. Dziś, jak nasz gość o czwartej rano piję kawę w ogródku, to ktoś wzywa straż miejską. Jak przy piciu kawy można złamać ciszę nocną? - zastanawia się.
O zmianach nie chcą jednak słyszeć mieszkańcy. - O nie! To ja już okna wcale nie otworzę! Już teraz mamy głośno i nie możemy w nocy spać. Nawet jak wychodzę o 5.30 rano z psem, to siedzą tu i piją - mówi pani Janina, która mieszka na Mariackiej od pół wieku.
- 85 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Re: Władze Katowic obiecują: koniec ciszy na Mari
settembrini
26.07.10, 11:32
Przesunięcie ciszy nocnej jest rozwiązaniem doraźnym, ale wydaje się być krokiemw dobrym kierunku. Docelowo powinna to być zmiana przeznaczenia lokalimieszkalnych bezpośrednio przylegających»
-
pewno ze zabawa i zysk jest ważniejszy!!
trupyirobaki
26.07.10, 11:51
człowiek musi sie gdzies w nocy zabawić tzn pojeść i popić i posłuchacdyskoteki i nie mają prawa ludzie jedni zabraniac ludziom drugim !Niech sie jedni usuną .Gazeta jest dla mnie »
-
Władze Katowic obiecują: koniec ciszy na Mariac...
przembal
26.07.10, 13:21
Narzekanie mieszkanców okolic Mariackiej jest jak najbardziej słuszne ale ibezcelowe. Wiedzą gdzie mieszkaja - na deptaku, który z założenia miał właśnietak wygladać. obecna sytuacja po raz »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


