Studenci chcą do centrum. Tylko oni mogą ożywić miasto
2010-07-23
, aktualizacja: 24.07.2010 00:20
Studentka Martyna Rudka wynajmuje mieszkanie w centrum Katowic. Chciałaby, żeby życie studenckie przeniosło się z Ligoty do centrum
Tylko przeprowadzka studentów do centrum Katowic może ożywić miasto - przekonują zgodnym chórem władze Uniwersytetu Śląskiego i restauratorzy. Nie czekając na nowe akademiki w śródmieściu, studenci na własną rękę przenoszą się tutaj z Ligoty
ZOBACZ TAKŻE
- Władze Katowic obiecują: koniec ciszy na Mariackiej (26-07-10, 10:59)
- Mariacka podzielona. Żywa ulica musi być głośna? (22-07-10, 20:31)
- Komunikacja nocna. KZK GOP propozycji nie przyjął (22-07-10, 13:09)
- Wpuścić studentów do centrum miasta! (21-07-10, 22:25)
- Centrum miasta do zabawy czy mieszkania? (21-07-10, 22:24)
- Bez nocnej komunikacji nie będzie "Mody na Centrum" (09-05-10, 21:54)
- Ludzie wyjechali z Katowic, nikt nie wie dlaczego (28-07-10, 03:58)
- Zmieńmy prezydenta Katowic na kogoś z wizją i chęciami (25-07-10, 21:49)
SONDAŻ
O problemach właścicieli pubów i restauracji przy ul. Mariackiej, która - przekształcona w deptak - miała stać się miejskim salonem, "Gazeta" napisała wczoraj. Restauratorzy skarżą się, że mieszkańcy wzywają policję, gdy tylko zagra głośniej muzyka, chociaż wcześniej godzili się na kulturalno-rekreacyjny charakter deptaku.
Do podobnych kłopotów przyznają się właściciele lokali z sąsiednich ulic: Gliwickiej czy Kilińskiego. - Albo chcemy ożywić miasto, albo zachować ciszę. Może lepiej pozwolić ceniącym spokój starszym lokatorom przenieść się na przedmieścia, a mieszkania sąsiadujące z knajpkami oddać studentom, którym takie sąsiedztwo będzie pasować? - zaproponowali na łamach "Gazety".
Okazuje się, że pomysł nie jest nowy. O przeniesieniu miasteczka akademickiego z Ligoty do centrum mówił już poprzedni rektor UŚ prof. Janusz Janeczek, ale to jego następca, prof. Wiesław Banyś, uczynił realizację planu swoim priorytetem. - Po zajęciach studenci uciekają na Ligotę, zamiast odwiedzać sale koncertowe, kluby i wystawy w centrum. Jeśli Katowice mają żyć, studenci muszą być widoczni na ulicach - przekonywał.
Już w zeszłym roku prezydent Piotr Uszok obiecał uczelni 10 kamienic przy ulicach Wojewódzkiej, Mariackiej i Warszawskiej. Teraz pojawił się nowy pomysł. - Równocześnie z remontem kamienic chcemy rozpocząć budowę nowych akademików w kwartale Gliwickiej, Opolskiej, Dąbrówki i Stęślickiego. Pieniądze na ten cel mamy nadzieję pozyskać z programu rewitalizacji miast Jessica, a inwestycję przeprowadzić we współpracy z inwestorem prywatnym na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego - wyjawia prof. Banyś.
Prognozuje, że zarówno do pokoi w wyremontowanych kamienicach, jak i w nowych budynkach studenci, także z innych uczelni, będą się mogli wprowadzić za trzy lata.
Sylwia Rozynek spod Bielska-Białej, która właśnie dostała się na socjologię, nie ma tyle czasu, a zależy jej, żeby mieszkać w centrum, dlatego na własną rękę zaczęła szukać stancji. - Za miejsce w dwuosobowym pokoju w akademiku musiałabym zapłacić 375 zł. W centrum, w prywatnych mieszkaniach, ceny są zróżnicowane, ale średnio wychodzi o 150-300 zł drożej. Ale mieszkanie w centrum jest i wygodniejsze i ciekawsze - mówi Sylwia, która ma nadzieję, że do października uda jej się znaleźć w śródmieściu coś niedrogiego. - Najlepsze oferty znikają szybciej, niż się pojawiają - wyjaśnia.
Martyna Rudka, studentka V roku międzynarodowej szkoły nauk politycznych (czyli politologii w języku francuskim), też zaczęła już polowanie na kwaterę w centrum. Przyzwyczaiła się do pokoju wynajmowanego przy ul. Uniwersyteckiej, ale musi się z niego wyprowadzić. To dwa kroki od uczelni, szuka czegoś w okolicy. Przeprowadzki na Ligotę sobie nie wyobraża, bo w centrum nie tylko uczy się i pracuje, lecz także bawi.
- Wyjazd na imprezę na Ligotę to wyzwanie logistyczne. Trzeba dostosować czas zabawy do rozkładu jazdy autobusów. W centrum żyje się inaczej, a decyzja o wyjściu do knajpki czy na koncert zabiera pięć minut - przekonuje Martyna. Marzy, by Katowice skorzystały z doświadczeń włoskiego miasteczka Macerata, w którym była na wymianie studenckiej.
- Akademiki są tam w kamieniczkach, a studenci cały czas wędrują ulicami, odwiedzając znajomych, albo spotykają się w pubach. W akademikach molochach takie wędrówki odbywają się co najwyżej między piętrami - zauważa Martyna. Gdyby akademiki na Mariackiej, Wojewódzkiej i Warszawskiej były gotowe, bez wahania przeniosłaby się do jednego z nich.
Do podobnych kłopotów przyznają się właściciele lokali z sąsiednich ulic: Gliwickiej czy Kilińskiego. - Albo chcemy ożywić miasto, albo zachować ciszę. Może lepiej pozwolić ceniącym spokój starszym lokatorom przenieść się na przedmieścia, a mieszkania sąsiadujące z knajpkami oddać studentom, którym takie sąsiedztwo będzie pasować? - zaproponowali na łamach "Gazety".
Okazuje się, że pomysł nie jest nowy. O przeniesieniu miasteczka akademickiego z Ligoty do centrum mówił już poprzedni rektor UŚ prof. Janusz Janeczek, ale to jego następca, prof. Wiesław Banyś, uczynił realizację planu swoim priorytetem. - Po zajęciach studenci uciekają na Ligotę, zamiast odwiedzać sale koncertowe, kluby i wystawy w centrum. Jeśli Katowice mają żyć, studenci muszą być widoczni na ulicach - przekonywał.
Już w zeszłym roku prezydent Piotr Uszok obiecał uczelni 10 kamienic przy ulicach Wojewódzkiej, Mariackiej i Warszawskiej. Teraz pojawił się nowy pomysł. - Równocześnie z remontem kamienic chcemy rozpocząć budowę nowych akademików w kwartale Gliwickiej, Opolskiej, Dąbrówki i Stęślickiego. Pieniądze na ten cel mamy nadzieję pozyskać z programu rewitalizacji miast Jessica, a inwestycję przeprowadzić we współpracy z inwestorem prywatnym na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego - wyjawia prof. Banyś.
Prognozuje, że zarówno do pokoi w wyremontowanych kamienicach, jak i w nowych budynkach studenci, także z innych uczelni, będą się mogli wprowadzić za trzy lata.
Sylwia Rozynek spod Bielska-Białej, która właśnie dostała się na socjologię, nie ma tyle czasu, a zależy jej, żeby mieszkać w centrum, dlatego na własną rękę zaczęła szukać stancji. - Za miejsce w dwuosobowym pokoju w akademiku musiałabym zapłacić 375 zł. W centrum, w prywatnych mieszkaniach, ceny są zróżnicowane, ale średnio wychodzi o 150-300 zł drożej. Ale mieszkanie w centrum jest i wygodniejsze i ciekawsze - mówi Sylwia, która ma nadzieję, że do października uda jej się znaleźć w śródmieściu coś niedrogiego. - Najlepsze oferty znikają szybciej, niż się pojawiają - wyjaśnia.
Martyna Rudka, studentka V roku międzynarodowej szkoły nauk politycznych (czyli politologii w języku francuskim), też zaczęła już polowanie na kwaterę w centrum. Przyzwyczaiła się do pokoju wynajmowanego przy ul. Uniwersyteckiej, ale musi się z niego wyprowadzić. To dwa kroki od uczelni, szuka czegoś w okolicy. Przeprowadzki na Ligotę sobie nie wyobraża, bo w centrum nie tylko uczy się i pracuje, lecz także bawi.
- Wyjazd na imprezę na Ligotę to wyzwanie logistyczne. Trzeba dostosować czas zabawy do rozkładu jazdy autobusów. W centrum żyje się inaczej, a decyzja o wyjściu do knajpki czy na koncert zabiera pięć minut - przekonuje Martyna. Marzy, by Katowice skorzystały z doświadczeń włoskiego miasteczka Macerata, w którym była na wymianie studenckiej.
- Akademiki są tam w kamieniczkach, a studenci cały czas wędrują ulicami, odwiedzając znajomych, albo spotykają się w pubach. W akademikach molochach takie wędrówki odbywają się co najwyżej między piętrami - zauważa Martyna. Gdyby akademiki na Mariackiej, Wojewódzkiej i Warszawskiej były gotowe, bez wahania przeniosłaby się do jednego z nich.
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
same kłamstwa
polsz
25.07.10, 20:05
w Poznaniu w centrum jest 1 akademik, studenci mmieszkają na Winogradach,Ratajach i w innych oddalonych od centrum dzielnicach. A centrum żyje. Żyjedzięki mieszkańcom bo to oni ożywiają »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

