Wpuścić studentów do centrum miasta!
2010-07-21
, aktualizacja: 21.07.2010 22:31
Aby zadowolić wszystkie strony w sporze o ciszę w centrum miasta, najlepiej byłoby wybudować na środku pustyni drugie Las Vegas. Wtedy zwolennicy nocnej zabawy mieliby gdzie spotykać się ze znajomymi, a ludzie, dla których najważniejszy jest spokój, po prostu by omijali tę okolicę szerokim łukiem.
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum miasta do zabawy czy mieszkania? (21-07-10, 22:24)
- Mariacka podzielona. Żywa ulica musi być głośna? (22-07-10, 20:31)
- Studenci chcą do centrum. Tylko oni mogą ożywić miasto (23-07-10, 22:25)
Niestety, tego problemu nie da się rozwiązać tak łatwo. Władze Katowic będą więc musiały podjąć decyzję, z której zawsze ktoś będzie niezadowolony. Ale jeśli nie zaczną działać szybko, kilka lokali, w których dziś są tłumy, po prostu zbankrutuje z powodu mandatów nakładanych przez policję i cofnięcia koncesji na sprzedaż alkoholu.
Nie mam złudzeń - większość mieszkańców centrum z utęsknieniem czeka na dzień, w którym ostatni pub zostanie zamknięty i znowu będzie cisza w pobliżu ich domu. Bo katowiczanie lubią narzekać, że w mieście nic się nie dzieje, nie ma gdzie pójść na piwo, a centrum jest wieczorami wymarłe. Jednocześnie sami chodzą do restauracji tylko z okazji ślubów, chrzcin, komunii i pogrzebów. Na imprezy masowe godzą się, ale tylko jeśli odbywają się kilometr od ich domu.
Być może wyjściem byłoby umożliwienie lokatorom kamienic w centrum przeprowadzenia się na obrzeża miasta - na Ligotę, Załęże, Zawodzie... W uwolnionych lokalach powinni natomiast zamieszkać studenci. Rozproszenie ich po kamienicach w całym śródmieściu spowoduje, że wieczorami będą musieli przemieszczać się z jednego miejsca w drugie, a dzięki temu ta część miasta będzie tętnić życiem - zapełnią się puby, kina, galerie sztuki. Tylko czy na trzy miesiące przed wyborami samorządowymi ktokolwiek podejmie taką decyzję?
Nie mam złudzeń - większość mieszkańców centrum z utęsknieniem czeka na dzień, w którym ostatni pub zostanie zamknięty i znowu będzie cisza w pobliżu ich domu. Bo katowiczanie lubią narzekać, że w mieście nic się nie dzieje, nie ma gdzie pójść na piwo, a centrum jest wieczorami wymarłe. Jednocześnie sami chodzą do restauracji tylko z okazji ślubów, chrzcin, komunii i pogrzebów. Na imprezy masowe godzą się, ale tylko jeśli odbywają się kilometr od ich domu.
Być może wyjściem byłoby umożliwienie lokatorom kamienic w centrum przeprowadzenia się na obrzeża miasta - na Ligotę, Załęże, Zawodzie... W uwolnionych lokalach powinni natomiast zamieszkać studenci. Rozproszenie ich po kamienicach w całym śródmieściu spowoduje, że wieczorami będą musieli przemieszczać się z jednego miejsca w drugie, a dzięki temu ta część miasta będzie tętnić życiem - zapełnią się puby, kina, galerie sztuki. Tylko czy na trzy miesiące przed wyborami samorządowymi ktokolwiek podejmie taką decyzję?
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

