Ludzie na osiedlu mają dość. "Biełyje rozy" na okrągło

Małgorzata Goślińska
2010-07-20 , aktualizacja: 20.07.2010 12:45
A A A Drukuj
Jeżeli "Biełyje rozy" jeszcze raz polecą w barze Bajka po godz. 22, straż miejska odbierze właścicielowi koncesję na sprzedaż alkoholu. Ale o to, żeby nie leciały w dzień, mieszkańcy muszą walczyć w sądzie

Przeczytaj: Dzieci mają się wynieść z placu zabaw, bo są za głośne



Muzyka z Bajki, zwanej kawiarnią, niesie się po osiedlu Barbary w Jastrzębiu-Zdroju w promieniu kilometra. Trudno zamykać okna w mieszkaniach, taki upał. Zresztą na nic to się zda, Bajka ma takie nagłośnienie w ogródku letnim, że przedrze się przez każdy mur. W piątki, soboty i niedziele, 1 Maja, 3 Maja, 22 Lipca, w każde święto i kiedy tylko może bar gości zespół muzyczny, który mieszkańcy przechrzcili "Biełyje rozy" - od hitu, który gra i pięć razy w ciągu siedmiu godzin. Koncert trwa od godz. 15 do 22. Czasem dłużej.

Zdaniem pana Dariusza, który niedawno przyjechał do Jastrzębia z Anglii i wprowadził się do bloku przy Turystycznej, podobna rzecz nie miałaby tam racji bytu. - W pubach leci głośna muzyka, ale nie wychodzi poza ściany, nawet w Londynie. Jak ktoś chce urządzać hece, to w specjalnych miejscach, gdzie nie ma sąsiadów. Niepotrzebne są do tego osobne przepisy, tylko zdrowy rozsądek - mówi.

Pan Dariusz uważa, że ma prawo do ciszy we własnym mieszkaniu. Nie tylko w czasie snu, ale i podczas pracy, czytania. Dlatego reakcja straży miejskiej, gdy się poskarżył na Bajkę, zakrawała dla niego na absurd. - Usłyszałem, że to moja prywatna sprawa - mówi. - Sąsiedzi walczą z tą Bajką od pięciu lat. Jedną panią strażnicy pytali, czy jej się muzyka nie podoba, przecież jest taka fajna.

Panu Dariuszowi podpowiadano, by zgłosił skargę na policji, jeśli jest odważny, i zaraz zniechęcano, że sprawa będzie się toczyć w sądzie kilka miesięcy, właściciel baru dostanie mandat stuzłotowy, a on będzie miał porysowane auto.

- Jak w każdym mieście, my też mamy do czynienia z tą dolegliwością. Nic w tym dziwnego, że się ludzie skarżą - mówi Grzegorz Osóbka, zastępca komendanta straży miejskiej w Jastrzębiu. Dodaje, że strażnicy interweniują i jeśli ich napomnienia nie odnoszą skutku, za drugim razem komendant może wystąpić do wydziału działalności gospodarczej o cofnięcie koncesji za zakłócanie porządku. - Gdyby to ode mnie zależało, odbierałbym ją od razu - mówi.

- Ale tu nie chodzi o sprzedaż alkoholu - wtrącam.

- Ale takie są procedury w polskim prawie, a brak koncesji jest uciążliwy i prowadzi do zamknięcia lokalu - wyjaśnia komendant.

Osóbka jednak grozi utratą koncesji dopiero za hałas późnym wieczorem, po godz. 22. Powołuje się na ciszę nocną, która, jak się powszechnie uważa, obowiązuje od 22 do 6 rano i wtedy nie wolno jej zakłócać, chociaż żaden z prawników, których pytaliśmy, nie jest w stanie wskazać przepisu, który by to w ten sposób regulował. Jeśli mieszkańcy chcą mieć spokój w dzień, Osóbka radzi im napisać petycję i oddać do sądu. - Ale niech się podpisze więcej ludzi - mówi komendant. - Z praktyki wiem, że sąd odrzuci sprawę, jeśli hałas będzie przeszkadzał tylko jednej osobie - podsumowuje.

Z gospodarzami Bajki nie udało się nam porozmawiać.



Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów