Dzieci mają się wynieść z placu zabaw, bo są za głośne
2010-07-13
, aktualizacja: 13.07.2010 21:25
Na gliwickim osiedlu Kosmonautów plac zabaw stał się przedmiotem sporu między "emerytami" a "młodymi". Wygrali "emeryci".
ZOBACZ TAKŻE
- Dzieci mogą uczyć się fizyki na placu zabaw [ZDJĘCIA] (28-07-10, 13:09)
- Złamała nogę. Ma 11 świadków, ale nie chcą jej wierzyć (26-07-10, 15:50)
- Wjazd do centrum z węzła Gliwice-Sośnica to koszmar (09-07-10, 11:00)
- Hotele dla zwierząt przeżywają wakacyjne oblężenie (08-07-10, 09:12)
- Gliwicką Platformą Obywatelską rządzą tylko emocje (08-07-10, 08:59)
- Autobus pełen zabawek objeżdża województwo [ZDJĘCIA] (14-07-10, 22:24)
SERWISY
Plac zabaw od lat znajduje się na niewielkiej przestrzeni między blokami nr 42 i 40. Piaskownica, kilka ławek i huśtawek kiwaczków. Od kiedy lokatorzy zaczęli tworzyć wspólnoty mieszkaniowe, nastały złe czasy dla placów zabaw. Ten sporny i tak długo wytrzymał, ale i na niego przyszła pora. A zaczęło się mniej więcej tak.
- Z całego osiedla się schodzą. Rodzice z dziećmi obsiadają ławki i zaczyna się zabawa. Hałas taki, że nie można wytrzymać! - przekonuje jedna ze starszych kobiet, która z przyjaciółkami siedzi na ławce. Zdradzić imienia i nazwiska nikt nie chce, bo wiadomo, że kłóci się sąsiad z sąsiadem.
- Ja to ich nawet rozumiem, ludzie chcą mieć dzieci na oku, a plac widać z okien. No, ale hałas rzeczywiście jest - zastrzega od razu druga z emerytek, by nie być posądzona o sprzyjanie "młodym".
Na forach internetowych i w osiedlowych rozmowach konflikt określa się jako spór "emerytów" i "młodych". Z jednej strony padają słowa o rozwrzeszczanych bachorach, które zamieniają życie w piekło, i argumenty typu: "My dzieci nie mamy i placu nie potrzebujemy". Z drugiej strony padają oskarżenia o "dyktat starców", którzy zapomnieli, że sami kiedyś byli rodzicami.
Żeby rozstrzygnąć spór, wspólnota mieszkaniowa z bloku nr 42, na terenie którego znajduje się plac zabaw, zorganizowała referendum. Zdecydowana większość opowiedziała się za likwidacją huśtawek i piaskownicy.
- Zbuntowaliśmy się, bo mamy już tego dość. Dwa bloki tworzą jakby tunel, w którym hałas się potęguje. Człowiek chce po południu otworzyć okno i odpocząć, ale nie da się. Hałasują nie tylko dzieci. Wieczorami na ławki przychodzi młodzież. Piją alkohol i robią inne rzeczy - opowiada Barbara Toman, jedna z mieszkanek bloku nr 42. Dodaje, że hałas to tylko jedna strona medalu. - Teren należy do naszego bloku i to my ponosimy koszty utrzymania placu. Wymiana piasku i inne naprawy kosztują. Dlaczego nasza wspólnota ma ponosić koszty, skoro korzystają wszyscy? - pyta Toman.
- Na osiedlu zawsze będą dzieci. Muszą się gdzieś bawić. Jak nie będzie placu, to gdzie pójdą? Likwidacja placu zabaw to głupota - oponuje jeden ze zwolenników placu.
Co na to władze spółdzielni mieszkaniowej Łabędy? Beata Kołoczek, prezes zarządu, wyjaśnia, że mieszkańcy mieli prawo zdecydować, czy chcą mieć na swoim terenie plac zabaw. - Zarząd zgodnie z obowiązującymi przepisami musi podjąć działania zmierzające do realizacji tego postulatu - wyjaśnia Kołoczek wybitnie urzędowo. Zapewnia jednak, że spółdzielnia znalazła już rozwiązanie problemu. - Urządzenia służące do zabawy zostaną przeniesione w inne miejsce, na teren, który jest wspólną własnością całego osiedla. Dzieci będą mogły dalej korzystać z urządzeń, a koszty utrzymania obciążą wszystkich mieszkańców osiedla - dodaje prezes spółdzielni.
- Z całego osiedla się schodzą. Rodzice z dziećmi obsiadają ławki i zaczyna się zabawa. Hałas taki, że nie można wytrzymać! - przekonuje jedna ze starszych kobiet, która z przyjaciółkami siedzi na ławce. Zdradzić imienia i nazwiska nikt nie chce, bo wiadomo, że kłóci się sąsiad z sąsiadem.
- Ja to ich nawet rozumiem, ludzie chcą mieć dzieci na oku, a plac widać z okien. No, ale hałas rzeczywiście jest - zastrzega od razu druga z emerytek, by nie być posądzona o sprzyjanie "młodym".
Na forach internetowych i w osiedlowych rozmowach konflikt określa się jako spór "emerytów" i "młodych". Z jednej strony padają słowa o rozwrzeszczanych bachorach, które zamieniają życie w piekło, i argumenty typu: "My dzieci nie mamy i placu nie potrzebujemy". Z drugiej strony padają oskarżenia o "dyktat starców", którzy zapomnieli, że sami kiedyś byli rodzicami.
Żeby rozstrzygnąć spór, wspólnota mieszkaniowa z bloku nr 42, na terenie którego znajduje się plac zabaw, zorganizowała referendum. Zdecydowana większość opowiedziała się za likwidacją huśtawek i piaskownicy.
- Zbuntowaliśmy się, bo mamy już tego dość. Dwa bloki tworzą jakby tunel, w którym hałas się potęguje. Człowiek chce po południu otworzyć okno i odpocząć, ale nie da się. Hałasują nie tylko dzieci. Wieczorami na ławki przychodzi młodzież. Piją alkohol i robią inne rzeczy - opowiada Barbara Toman, jedna z mieszkanek bloku nr 42. Dodaje, że hałas to tylko jedna strona medalu. - Teren należy do naszego bloku i to my ponosimy koszty utrzymania placu. Wymiana piasku i inne naprawy kosztują. Dlaczego nasza wspólnota ma ponosić koszty, skoro korzystają wszyscy? - pyta Toman.
- Na osiedlu zawsze będą dzieci. Muszą się gdzieś bawić. Jak nie będzie placu, to gdzie pójdą? Likwidacja placu zabaw to głupota - oponuje jeden ze zwolenników placu.
Co na to władze spółdzielni mieszkaniowej Łabędy? Beata Kołoczek, prezes zarządu, wyjaśnia, że mieszkańcy mieli prawo zdecydować, czy chcą mieć na swoim terenie plac zabaw. - Zarząd zgodnie z obowiązującymi przepisami musi podjąć działania zmierzające do realizacji tego postulatu - wyjaśnia Kołoczek wybitnie urzędowo. Zapewnia jednak, że spółdzielnia znalazła już rozwiązanie problemu. - Urządzenia służące do zabawy zostaną przeniesione w inne miejsce, na teren, który jest wspólną własnością całego osiedla. Dzieci będą mogły dalej korzystać z urządzeń, a koszty utrzymania obciążą wszystkich mieszkańców osiedla - dodaje prezes spółdzielni.
- 180 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Jest to wbrew konstytucji
ulisse
13.07.10, 21:26
a odglosy wydawane przez Dzieci nie klasyfikuja sie do kategorii "Halas" - lepiej wysiedlic knabrnych staruchow, najlepiej pod Torun.»
-
Jesli referendum zdecyduje, ze zostaje plac zabaw
sselrats
13.07.10, 22:36
to zostaje plac zabaw. Jak nie to nie. Czy to takie trudne do zrozumienia? Rozne sa osiedla i rozne moga byc wyniki referendum. Ale referendum jest sprawiedliwe.»
-
Re: Dzieci mają się wynieść spod bloków, bo są za
vogon.jeltz
14.07.10, 12:43
Coraz chętniej przychylam się do stanowiska, że powyżej pewnego wieku ludziepowinni być obligatoryjnie przesiedlani do zamkniętych osiedli, będącychskrzyżowaniem getta ze skansenem, gdzie »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


