Strażacy po sześćdziesiątce nie chcą gasić samolotów
2010-07-11
, aktualizacja: 11.07.2010 22:52
- Za kilka lat nad bezpieczeństwem pasażerów w samolotach będą czuwać 60-letni strażacy - mówią strażacy ratownicy z Pyrzowic, którzy założyli ogólnopolskie stowarzyszenie służ lotniskowych. Walczą m.in. o możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę
ZOBACZ TAKŻE
- To lato będzie dla lotniska w Pyrzowicach rekordowe? (03-07-10, 14:03)
- Lotnisko w Pyrzowicach wreszcie radzi sobie lepiej (06-06-10, 23:21)
- Wójt zły na marszałka za szybką kolej do Pyrzowic (23-05-10, 21:35)
- Inwestycje w Pyrzowicach. W sześć lat aż 630 mln zł (18-01-10, 21:45)
Stalowy podnośnik wbija się w kadłub płonącego samolotu. Do środka wbiegają strażacy i gaszą płonące paliwo. Mają tylko kilka minut, by opanować sytuację i uratować tych pasażerów, którzy przeżyli awaryjne lądowanie. W ten sposób ćwiczą strażacy ratownicy pracujący na polskich lotniskach. Choć ich praca bywa niebezpieczna, mówią, że nie mogą liczyć na takie same przywileje jak funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej. Lotniskowi strażacy mogą bowiem przejść na emeryturę w wieku 65 lat, zaś funkcjonariusze PSP po 15 latach pracy, czyli średnio w wieku 43 lat. - Dzieli nas 22-letnia przepaść, a kończyliśmy te same szkoły i szkolenia - mówią strażacy z Pyrzowic, którzy założyli ogólnopolskie Stowarzyszenie Lotniskowych Służb Ratowniczo-Gaśniczych. Razem z kolegami z całej Polski walczą o korzystne dla siebie zmiany w ustawie emerytalnej i możliwość przechodzenia na emeryturę po przepracowaniu 25 lat.
Robert Rutczyk, szef stowarzyszenia, zdaje sobie sprawę z tego, że strażacy pracujący na lotniskach mają małą siłę przebicia. Jest ich w kraju zaledwie 400, czyli wielokrotnie mniej niż górników albo hutników, ale to nie znaczy, że ich praca jest mniej wartościowa. - Pewnie ktoś, kto patrzy na to z boku, myśli, że przez cały dzień nic nie robimy. Ale to nieprawda. Musimy się szkolić, żeby błyskawicznie dotrzeć do samolotu, asystujemy przy każdym tankowaniu, zabezpieczamy materiały niebezpieczne, zajmujemy się ratownictwem technicznym, chemicznym i medycznym - wylicza Rutczyk. Dodaje, że Lotniskowa Służba Ratowniczo-Gaśnicza jako jedyna w Polsce ma wyznaczone tzw. czasy działania. W praktyce w ciągu maksymalnie czterech minut od momentu ogłoszenia alarmu pożar powinien być ugaszony.
Stowarzyszenie nieprzypadkowo powstało w Pyrzowicach. Nasze lotnisko jako jedno z niewielu przyjmuje do lotniskowej służby młodych ludzi, podczas gdy część jednostek korzysta z usług... strażackich emerytów. Ale jest też druga strona medalu. - Sporo młodych chłopaków, gdy tylko nadarzy się okazja, odchodzi od nas do państwowej straży. W tej sytuacji trudno im się dziwić - mówi Rutczyk i przypomina, że całe zamieszanie powstało w 1991 roku, gdy tworzono PSP. Wtedy pracownikom jednostek lotniskowych odebrano przywileje emerytalne i taka sytuacja trwa do dziś.
Choć sprawa trafiła już do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, resort nie robi strażakom ratownikom wielkich nadziei. - Idziemy raczej w kierunku wydłużania wieku emerytalnego dla nowo wstępujących do służb mundurowych. Poza tym gdyby przyznać przywileje strażakom pracującym na lotniskach, to trzeba by też pomyśleć o zakładowych strażach pożarnych, które są w każdej dużej firmie - mówi Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSWiA.
Stowarzyszenie nie składa jednak broni. Członkowie właśnie napisali list do parlamentarzystów i szukają sojuszników.
Robert Rutczyk, szef stowarzyszenia, zdaje sobie sprawę z tego, że strażacy pracujący na lotniskach mają małą siłę przebicia. Jest ich w kraju zaledwie 400, czyli wielokrotnie mniej niż górników albo hutników, ale to nie znaczy, że ich praca jest mniej wartościowa. - Pewnie ktoś, kto patrzy na to z boku, myśli, że przez cały dzień nic nie robimy. Ale to nieprawda. Musimy się szkolić, żeby błyskawicznie dotrzeć do samolotu, asystujemy przy każdym tankowaniu, zabezpieczamy materiały niebezpieczne, zajmujemy się ratownictwem technicznym, chemicznym i medycznym - wylicza Rutczyk. Dodaje, że Lotniskowa Służba Ratowniczo-Gaśnicza jako jedyna w Polsce ma wyznaczone tzw. czasy działania. W praktyce w ciągu maksymalnie czterech minut od momentu ogłoszenia alarmu pożar powinien być ugaszony.
Stowarzyszenie nieprzypadkowo powstało w Pyrzowicach. Nasze lotnisko jako jedno z niewielu przyjmuje do lotniskowej służby młodych ludzi, podczas gdy część jednostek korzysta z usług... strażackich emerytów. Ale jest też druga strona medalu. - Sporo młodych chłopaków, gdy tylko nadarzy się okazja, odchodzi od nas do państwowej straży. W tej sytuacji trudno im się dziwić - mówi Rutczyk i przypomina, że całe zamieszanie powstało w 1991 roku, gdy tworzono PSP. Wtedy pracownikom jednostek lotniskowych odebrano przywileje emerytalne i taka sytuacja trwa do dziś.
Choć sprawa trafiła już do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, resort nie robi strażakom ratownikom wielkich nadziei. - Idziemy raczej w kierunku wydłużania wieku emerytalnego dla nowo wstępujących do służb mundurowych. Poza tym gdyby przyznać przywileje strażakom pracującym na lotniskach, to trzeba by też pomyśleć o zakładowych strażach pożarnych, które są w każdej dużej firmie - mówi Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSWiA.
Stowarzyszenie nie składa jednak broni. Członkowie właśnie napisali list do parlamentarzystów i szukają sojuszników.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





