Balanga w Będzinie. "Po południu odradzam zwiedzanie"

Anna Malinowska
2010-07-09 , aktualizacja: 09.07.2010 22:59
A A A Drukuj
Zwiedzanie zabytkowych miejsc w Będzinie może dostarczyć niesamowitych wrażeń Fot. Przemysław Jendroska/Agencja Gazeta Zwiedzanie zabytkowych miejsc w Będzinie może dostarczyć niesamowitych wrażeń
Miłośnicy zabytków i historii powinni Będzin odwiedzać przed południem. Później bramy, skwery oraz wzgórze zamkowe opanowują miłośnicy mocnych trunków. - Mury dolnego zamku to już skład butelek - denerwuje się Tomasz Konopka z Bractwa Rycerskiego Zamku Będzin.
Przyjechaliśmy do Będzina w czwartkowe popołudnie. Wcześniej zaznaczyliśmy miejsca warte odwiedzenia: synagoga Mizrachi, dom modlitwy Cukermana, stare kamienice w centrum, wreszcie wzgórze zamkowe. Zaczynamy od placu Jean-Marie Lustigera, metropolity Paryża pochodzącego z rodziny będzińskich Żydów. Rodzina biskupa mieszkała przed II wojną światową w kamienicy przy ul. Kołłątaja. Informuje o tym pamiątkowa tablica.

Plac imienia zmarłego metropolity to tak naprawdę skwer naprzeciwko Starostwa Powiatowego w Będzinie. Chcemy sprawdzić, czy okalające skwer domy kryją jeszcze historyczne tajemnice. Już do pierwszej bramy nie da się wejść, bo załatwia w niej swe potrzeby mężczyzna w średnim wieku.

Drugą bramę kamienicy zajęła grupa kilkunastolatków z piwem w puszkach. Nie są odosobnieni, bo każdą ławkę przed starostwem okupuje pijące towarzystwo. Różnice między nimi wyznacza tylko wiek i rodzaj trunku. Młodzi siedzą z piwem, starsi podają sobie butelki z wódką. Kobiety głośno się śmieją, panowie za potrzebą wchodzą do bram. W pobliżu ani jednego strażnika miejskiego, nie wspominając o radiowozie. Kolejny plac w pobliżu i ten sam widok: ludzie bez skrępowania wyciągają butelki i piją.

Wchodzimy w ul. Potockiego. Z sercem na ramieniu szukamy bramy z synagogą Mizrachi. Pusto, więc wchodzimy. Wracamy na ul. Kołłątaja i wyglądamy Bramy Cukermana. Rezygnujemy jednak na widok pięciu osiłków z pitbullem i butelką wódki.

Na koniec idziemy na wzgórze zamkowe. Tam także, na ławkach wzdłuż ulicy, siedzą panowie z puszkami piwa, dookoła biegają ich psy. Z drugiej strony wzgórza jest jeszcze cmentarz żydowski. Po drodze trafiamy na grupę pijanych wyrostków. Wybraliśmy złą porę czy może dzień?

- Wycieczki oprowadzam tylko przed południem. Wiem, co dzieje się później i wszystkim odradzam wtedy zwiedzanie. W Bramie Cukermana balanga trwa przez cały rok. Raz w życiu widziałam, że podjeżdżał tam radiowóz - mówi Karolina Jakoweńko z fundacji Brama Cukermana.

- Wzgórze zamkowe to tak naprawdę wzgórze meneli, a mury dolnego zamku to skład butelek. Policji nie widziałem tu ani razu, strażników miejskich sporadycznie. Przyjechali w czasie średniowiecznego festynu, gdy padł strzał z armaty. Tymczasem wszyscy w mieście wiedzą, że tu się nie pije, ale chleje - denerwuje się Tomasz Konopka z Bractwa Rycerskiego Zamku Będzin, który w zamku prowadzi karczmę.

O tym, co dzieje się po południu przed budynkiem starostwa, rozmawiamy z jego rzecznikiem. Krzysztof Kozieł przysyła nam potem e-mail: "Przygotowany jest projekt przebudowy placu przed starostwem. Będzie miał bardziej "otwarty" charakter i nie będzie już taką "enklawą" prowokującą do zachowań, o których Pani wspomniała. Poprawi się jego estetyka, będzie on pełnił funkcje kulturotwórcze (realizowane tutaj będą przedsięwzięcia i projekty o charakterze kulturalnym), co spowoduje, że będzie on wykorzystywany w pozytywny sposób również popołudniami, poza godzinami pracy urzędu".

- Od pilnowania porządku jest straż miejska, nie urzędnicy - mówi nam chwilę później Marzena Karolczyk, rzeczniczka będzińskiego magistratu.

Arkadiusz Dusiński, komendant straży miejskiej, rozmowę zaczyna od statystyk: w czwartek z centrum miasta sześć osób trafiło do izb wytrzeźwień, interweniowano w pięciu przypadkach awantur domowych. Później wyjaśnia, że podobne problemy mają też w innych miastach.

- W centrum Katowic, Zabrza, Gliwic czy Sosnowca nigdy nie widzieliśmy obrazków podobnych do tych z Będzina - oponujemy. - W centrum mieszka już trzecie pokolenie żyjące w patologii - wzdycha komendant.

Tomasz Cierniak, rzecznik będzińskiej policji, ma pretensje, że na widok pijących osób nie interweniowaliśmy. Obiecuje na koniec, że przekaże nasze spostrzeżenia komendantowi. - Władze przyzwyczaiły się widać do problemu. Lepiej udawać, że coś nie istnieje, niż próbować to zmienić - komentuje Konopka.

Podziel się

  • 36 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Balanga w Będzinie. "Po południu odradzam zwied... yaman49 10.07.10, 08:09

    Ale "bohaterska" Straż Miejska starannie pilnuje aby nie parkować gdzie nie wolno i rzetelnie przegania handlujące z koszyka panie, czy przyjezdnych rolników. No cóż; jest bezpieczne a i »

  • Balanga w Będzinie. "Po południu odradzam zwied... benia225 10.07.10, 21:58

    Miasto nie jest złe, świetnie się mieszka (nie w centrum oczywiście).Natomiast działy promocji w mieście i w starostwie zajmują się chyba tylkopromowaniem siebie.W ostatnią niedzielę czerwca»