Niepełnosprawny artysta kochający tramwaje i autobusy
2010-07-07
, aktualizacja: 08.07.2010 12:19
Gdyby Paweł Garncorz z Katowic miał wydrukować sobie wizytówkę, napisałby na niej "miłośnik komunikacji miejskiej". W środę w Muzeum Śląskim miał wernisaż pierwszej indywidualnej wystawy rysunków. Tak wysokie progi rzadko goszczą artystów niepełnosprawnych intelektualnie.

Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Niepełnosprawny malarz Paweł Garncorz na tle swoich rysunków

Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Wernisaż rysunków niepełnosprawnego Pawła Garncorza

Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Jeden z rysunków niepełnosprawnego malarza Pawła Garncorza

Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Jeden z rysunków niepełnosprawnego malarza Pawła Garncorza

Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Jeden z rysunków niepełnosprawnego malarza Pawła Garncorza

Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Jeden z rysunków niepełnosprawnego malarza Pawła Garncorza
ZOBACZ TAKŻE
- Niepełnosprawność nie jest przeszkodą w drodze do celu (25-11-10, 20:28)
- Chory na celiakię Piotrek dostał prezenty Kanady (13-10-10, 21:44)
- Z wielkiego biegu dla chorej dziewczynki nic nie wyszło (13-09-10, 10:59)
- Metropolia pomoże niepełnosprawnym dając asystentów? (14-07-10, 22:05)
- Politechnika: Niepełnosprawni, zostańcie inżynierami! (29-06-10, 21:41)
- Sędzia radzi niepełnosprawnej: "Wyślij syna do roboty" (29-03-10, 12:00)
- Niepełnosprawne dziecko na bruk. W mieście nie ma wyjątków (25-06-10, 19:25)
Garncorz rysuje codziennie, czasami nieprzerwanie przez dwie godziny. Jeden rysunek powstaje nawet miesiąc, bo są kartki wielkości metr na 70 cm i każdy centymetr musi być zapełniony. To Piotr Zatorski, instruktor warsztatów w terapii zajęciowej w stowarzyszeniu Unikat, polecił Garncorzowi duże formaty, bo "jego obrazki to opowieści pełne szczegółów". - Paweł jest fenomenalny, łączy oryginalność z precyzją architekta, a przy tym nie używa linijki, ekierki czy cyrkla - mówi Zatorski.
Dlatego Garncorz tworzy wyłącznie kredkami. - Bo są precyzyjniejsze niż farba - wyjaśnia. Przedstawia gmachy, mosty, ulice, tramwaje, autobusy, miasta, rzadziej pejzaże przyrody. Do ludzi przekonał go Zatorski. Ludzie są dodatkiem, mniej istotnym niż ornamenty na gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Człowiek pojawił się na obrazkach Garncorza właściwie dlatego, że ktoś musi prowadzić tramwaj, za motorniczym weszli pasażerowie, przechodnie i, jak to autor określa, "całe towarzystwo". Bo Garncorz to przede wszystkim miłośnik komunikacji miejskiej. Z tą pasją wiąże się druga: załatwianie spraw w urzędach. Pisma można by wysłać pocztą, ale po co, skoro można jechać autobusem...
- Uważa się pan za artystę? - pytam.
- Tak, jestem artystą - mówi.
- E, kokietuje - twierdzi Zatorski. - Cieszysz się, Paweł, że twoje dzieła się sprzedają, prawda? Ale gdyby leżały w szufladzie, też byś się cieszył.
Rysunki Garncorza chodzą po 400-500 zł. Johann Bros, właściciel galerii Szyb Wilson, gdzie właśnie trwa festiwal sztuki naiwnej, kolekcjonuje Garncorza, ma już siedem jego prac. - Artysta niepełnosprawny intelektualnie nie ma świadomości siebie jako artysty. Wie, że jest autorem dzieł, ale nie zna innych, nie interesuje się sztuką - twierdzi Zatorski. Jak pytam Garncorza o jego najlepsze dzieło, to mówi, że te z tramwajami albo gmach Stalexportu, bo właśnie go kończy.
Garncorz rysuje tylko w Unikacie. W domu haftuje, czyta encyklopedię albo szuka w internecie informacji o miastach i środkach transportu. Mieszka w Superjednostce na 13. piętrze. Stąd zobaczył rondo, przeniósł go na kartkę i stało się jego najbardziej rozpoznawalnym dziełem. Najczęściej rysuje ze zdjęcia, przeobrażając kolorystyką i perspektywą. Elewacje budynków leżą wzdłuż ulic albo ulice ciągną się po dachy, a chmury są fioletowe.
- Potrafię samodzielnie poruszać się komunikacją miejską po Polsce - Garncorz chwali się z takim błyskiem w oczach, jakby opowiadał o wyprawach na Księżyc. - Do Siewierza jedzie się z Katowic pół godziny, z przesiadką w Będzinie, do Będzina autobusami 818, 817, 813, 814 - to są tak zwane przyspieszone, a zwykłe: 40, 61, 27, następnie z Będzina 269....
Administracja to jego kolejny konik, któremu sprzyja nieprzeciętna pamięć. Ciekawe, gdyż historia jego "upośledzenia" wzięła się w piątej klasie podstawówki od tego, że "nie mogłem niczego zakojarzyć" i trafił do szkoły specjalnej. Zna datę urodzin każdego pracownika i uczestnika Unikatu, czyli 42 osób, numery rejestracyjne aut pracowników, również te poprzednie, nie wspominając o markach i modelach.
Gdyby nie Zatorski, Garncorz nie miałby wystawy w Muzeum Śląskim, pierwszej indywidualnej, która w środę miała wernisaż. Ba, z takimi jak on nie chcą się czasem wystawiać artyści nieprofesjonalni. Kilka lat temu Unikat wysłał prace na konkurs art brut, nie stygmatyzując autorów orzeczeniem o niepełnosprawności. Jurorzy wpadli w konsternację, kiedy po wywołaniu zwycięzcy podeszła do nich drobna kobieta z zespołem Downa. - Gdzie jest ta Basia Wałek? - pytali, jakby jej nie zauważając.
Dlatego Garncorz tworzy wyłącznie kredkami. - Bo są precyzyjniejsze niż farba - wyjaśnia. Przedstawia gmachy, mosty, ulice, tramwaje, autobusy, miasta, rzadziej pejzaże przyrody. Do ludzi przekonał go Zatorski. Ludzie są dodatkiem, mniej istotnym niż ornamenty na gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Człowiek pojawił się na obrazkach Garncorza właściwie dlatego, że ktoś musi prowadzić tramwaj, za motorniczym weszli pasażerowie, przechodnie i, jak to autor określa, "całe towarzystwo". Bo Garncorz to przede wszystkim miłośnik komunikacji miejskiej. Z tą pasją wiąże się druga: załatwianie spraw w urzędach. Pisma można by wysłać pocztą, ale po co, skoro można jechać autobusem...
- Uważa się pan za artystę? - pytam.
- Tak, jestem artystą - mówi.
- E, kokietuje - twierdzi Zatorski. - Cieszysz się, Paweł, że twoje dzieła się sprzedają, prawda? Ale gdyby leżały w szufladzie, też byś się cieszył.
Rysunki Garncorza chodzą po 400-500 zł. Johann Bros, właściciel galerii Szyb Wilson, gdzie właśnie trwa festiwal sztuki naiwnej, kolekcjonuje Garncorza, ma już siedem jego prac. - Artysta niepełnosprawny intelektualnie nie ma świadomości siebie jako artysty. Wie, że jest autorem dzieł, ale nie zna innych, nie interesuje się sztuką - twierdzi Zatorski. Jak pytam Garncorza o jego najlepsze dzieło, to mówi, że te z tramwajami albo gmach Stalexportu, bo właśnie go kończy.
Garncorz rysuje tylko w Unikacie. W domu haftuje, czyta encyklopedię albo szuka w internecie informacji o miastach i środkach transportu. Mieszka w Superjednostce na 13. piętrze. Stąd zobaczył rondo, przeniósł go na kartkę i stało się jego najbardziej rozpoznawalnym dziełem. Najczęściej rysuje ze zdjęcia, przeobrażając kolorystyką i perspektywą. Elewacje budynków leżą wzdłuż ulic albo ulice ciągną się po dachy, a chmury są fioletowe.
- Potrafię samodzielnie poruszać się komunikacją miejską po Polsce - Garncorz chwali się z takim błyskiem w oczach, jakby opowiadał o wyprawach na Księżyc. - Do Siewierza jedzie się z Katowic pół godziny, z przesiadką w Będzinie, do Będzina autobusami 818, 817, 813, 814 - to są tak zwane przyspieszone, a zwykłe: 40, 61, 27, następnie z Będzina 269....
Administracja to jego kolejny konik, któremu sprzyja nieprzeciętna pamięć. Ciekawe, gdyż historia jego "upośledzenia" wzięła się w piątej klasie podstawówki od tego, że "nie mogłem niczego zakojarzyć" i trafił do szkoły specjalnej. Zna datę urodzin każdego pracownika i uczestnika Unikatu, czyli 42 osób, numery rejestracyjne aut pracowników, również te poprzednie, nie wspominając o markach i modelach.
Gdyby nie Zatorski, Garncorz nie miałby wystawy w Muzeum Śląskim, pierwszej indywidualnej, która w środę miała wernisaż. Ba, z takimi jak on nie chcą się czasem wystawiać artyści nieprofesjonalni. Kilka lat temu Unikat wysłał prace na konkurs art brut, nie stygmatyzując autorów orzeczeniem o niepełnosprawności. Jurorzy wpadli w konsternację, kiedy po wywołaniu zwycięzcy podeszła do nich drobna kobieta z zespołem Downa. - Gdzie jest ta Basia Wałek? - pytali, jakby jej nie zauważając.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć