Uczelnie nie boją się niżu. A znasz hitowy kierunek?

Magdalena Warchala
2010-07-06 , aktualizacja: 06.07.2010 21:28
A A A Drukuj
Młodzi ludzie, niezmiennie od lat, chcą być prawnikami i architektami. Ich zdaniem to zawody, które dają swobodę i pieniądze. Prawdziwym hitem sezonu jest filologia angielska dla przyszłych dziennikarzy i tłumaczy. O miejsce stara się aż 18 kandydatów!
Prawo i psychologia od lat są przebojami Uniwersytetu Śląskiego. Kiedy w poniedziałek uczelnia zakończyła rejestrację chętnych na studia stacjonarne I stopnia, okazało się, że podobnie jest i tym razem: na prawo zgłosiło się ponad 1,3 tys. kandydatów, na psychologię - ponad 1 tys. - Dlaczego prawo? Bo to kierunek, który gwarantuje swobodę i niezłe pieniądze. Można zdobyć doświadczenie, a później otworzyć kancelarię, zamiast całe życie pracować u kogoś. To inwestycja w przyszłość - mówi Tomasz Kubiś, który próbuje dostać się na ten kierunek.

W zeszłym roku o indeks na prawie zabiegało 6 osób, w tym roku 5. Podobnie jest na psychologii, gdzie zamiast 10 osób, jak przed rokiem, o miejsce stara się 8. Ale to nic w porównaniu z walką, jaka toczy się na filologii angielskiej o specjalności kultura-media-translacja. O indeks rywalizuje aż 18 osób! Podobnego oblężenia na żadnym kierunku UŚ nie zanotował już dawno. - Niż demograficzny nie daje się nam we znaki - cieszy się Magdalena Ochwat, rzeczniczka UŚ. Informuje, że na studia stacjonarne zarejestrowało się w sumie 17,6 tys. kandydatów, czyli o 260 więcej, niż przed rokiem.

Zainteresowaniem cieszą się też inne specjalności filologiczne, zwłaszcza połączenie angielskiego z francuskim lub chińskim (12 osób na miejsce). Trudniej dostać się jedynie na realizację obrazu filmowego, telewizyjnego i fotografię (15 chętnych na miejsce), ale oblężenie tego kierunku nie zaskakuje. Wydział Radia i Telewizji przyjmuje na rok tylko 8 osób i jest, po łódzkiej filmówce, najsłynniejszą w Polsce kuźnią talentów w tej dziedzinie. Bardziej dziwi, że niemal identyczna walka (14 osób na miejsce) toczy się między kandydatami na pedagogikę o specjalności zintegrowana edukacja wczesnoszkolna i wychowanie przedszkolne. Skąd ten fenomen? - Chcę otworzyć prywatne przedszkole. To świetny pomysł na biznes - wyjawia kandydatka Agnieszka Miałek.

Sporym zainteresowaniem cieszy się jedyna nowość w ofercie UŚ - biofizyka, na którą zapisało się 70 osób przy 50 wolnych miejscach.

Na niż demograficzny nie narzeka też Politechnika Śląska, na którą próbuje się dostać 12 tys. kandydatów. Najtrudniej jest na architekturze i urbanistyce oraz budownictwie (po 4 osoby na miejsce). - Społeczeństwo się bogaci, coraz więcej rodzin chce mieć dom. Dla budowlańców pracy nie zabraknie - uzasadnia swój wybór kandydat Łukasz Gajdzik.

W czołówce są też logistyka, biotechnologia, automatyka i robotyka informatyka oraz... filologia angielska. - Studia językowe, także z francuskiego i włoskiego, uruchomiliśmy w tym roku i był to strzał w dziesiątkę, bo jesteśmy jedyną uczelnią publiczną w okolicy z taką ofertą. Z Gliwic do Sosnowca, gdzie zajęcia prowadzi UŚ jest przecież daleko - wyjaśnia Paweł Doś, rzecznik Politechniki.

Rejestrację kandydatów zakończył także Śląski Uniwersytet Medyczny. Na Wydział Lekarski podania złożyło 5,3 tys. osób, 2,4 tys. na stomatologię, a 1,9 tys. na farmację.

W Akademii Wychowania Fizycznego najbardziej oblężone są wychowanie fizyczne i fizjoterapia (550 i 494 chętnych). - Dbanie o siebie jest modne, więc osobisty trener bez trudu znajdzie pracę. Społeczeństwo się starzeje, więc rehabilitant też będzie miał pełne ręce roboty - wyjaśnia dr Wiesław Garbaciak, prorektor ds. dydaktyki i spraw studenckich.

Listy przyjętych uczelnie ogłoszą pod koniec tego lub na początku przyszłego tygodnia. Kandydaci będą mieć czas na potwierdzenie chęci studiowania, a tam, gdzie zostaną wolne miejsca, ogłoszony zostanie drugi nabór.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów