Powodzianie z Czechowic stracili cierpliwość do władz
2010-07-02
, aktualizacja: 02.07.2010 22:24
Mieszkańcy Czechowic-Dziedzic skarżą się na akcję ratunkową w czasie powodzi. Uważają, że urzędnicy nie stanęli na wysokości zadania, dlatego domagają się od nich wyjaśnień. Nie wykluczają skierowania sprawy do prokuratury
ZOBACZ TAKŻE
- Z mebli zostały zgniłe deski, w pokoju pływały ryby (11-06-10, 22:46)
- Z nowego domu ocalały tylko klamki, kosiarka i pies (09-06-10, 22:47)
- Czy powódź może przynieść ludziom coś dobrego? (08-06-10, 21:52)
- Woda opadła, została warstwa cuchnącego szlamu (13-06-10, 22:37)
GALERIA ZDJĘĆ
- Czechowice-Dziedzice pod wodą (25-05-10, 18:56)
RAPORTY
Majowa powódź wyrządziła w Czechowicach-Dziedzicach ogromne straty. Woda zalała prawie 150 domów, a podtopiła kolejnych 500. Niektórzy mieszkańcy stracili cały dorobek życia. Ludzie mają żal do urzędników m.in. o to, że nie ostrzegli mieszkańców, że nie było worków z piaskiem. Sądzą, że gdyby nie zaniedbania, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej: może udałoby się uratować chociaż część majątków, może nie doszłoby do aż takiej powodzi. - Nigdy wcześniej nie było u nas aż tak wielkiej wody. Nawet w 1997 roku - mówią mieszkańcy.
Ponad 170 osób podpisało się pod pismem do władz miasta, w którym żądają wyjaśnień. Chcą m.in. wiedzieć, czy gmina ma jakiś plan działania na wypadek katastrofy takiej jak majowa powódź, czy istnieje system ostrzegania mieszkańców i czym zajmował się wydział kryzysowy magistratu w chwili, gdy wody w rzekach zaczynały się podnosić. Ludzie są również ciekawi, kto odpowiada za stan wałów przeciwpowodziowych na rzece Iłownicy i kto zaprojektował biegnącą tamtędy asfaltową ścieżkę rowerową. - Czy ktoś w ogóle monitorował stan wałów w czasie, gdy IMiGW wydał ostrzeżenia? I kto zajmuje się czyszczeniem i udrażnianiem rowów melioracyjnych na terenie gminy? - zastanawiają się ludzie.
Po co im ta wiedza? Bo chcą wiedzieć, do kogo mają mieć pretensje o ewentualne zaniedbania. Nie wykluczają nawet skierowania sprawy do prokuratury. - Najpierw jednak chcemy poznać odpowiedzi na nasze pytania - mówi Robert Kubica, jeden z zalanych mieszkańców oraz redaktor portalu Czechowice.eu.
O akcji przeciwpowodziowej prowadzonej na terenie gminy mówił na sesji rady miejskiej burmistrz Marian Błachut. Przeprosił za to, że nie wszystko przebiegało jak należy. Wyjaśniał, że jeszcze 16 maja nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielka będzie skala żywiołu. Ale to niejedyny problem. Nie było czasu, żeby przygotować wały na tak wielką wodę, brakowało ludzi i sprzętu. Burmistrz przypominał, że dopiero po wielu interwencjach i prośbach o pomoc do gminy dotarły amfibie. Dodatkowo sytuację utrudnił fakt, że nie wszystkie urządzenia hydrologiczne na rzekach były sprawne, a sztab kryzysowy nie miał dokładnych informacji dotyczących poziomu wody i jej planowanych zrzutach. Kierownictwo zapory w Goczałkowicach tylko grzecznościowo przysyłało takie informacje.
- Nie wszystko przebiegło idealnie, ale skala tego żywiołu była naprawdę ogromna. Na pewno wyciągniemy wnioski z majowej powodzi - zapowiada Maciej Kołoczek, wiceburmistrz Czechowic-Dziedzic. Dodaje, że odpowiedzi na pytania mieszkańców zostaną do nich wysłane. Urzędnicy umieszczą je również w internecie.
Ponad 170 osób podpisało się pod pismem do władz miasta, w którym żądają wyjaśnień. Chcą m.in. wiedzieć, czy gmina ma jakiś plan działania na wypadek katastrofy takiej jak majowa powódź, czy istnieje system ostrzegania mieszkańców i czym zajmował się wydział kryzysowy magistratu w chwili, gdy wody w rzekach zaczynały się podnosić. Ludzie są również ciekawi, kto odpowiada za stan wałów przeciwpowodziowych na rzece Iłownicy i kto zaprojektował biegnącą tamtędy asfaltową ścieżkę rowerową. - Czy ktoś w ogóle monitorował stan wałów w czasie, gdy IMiGW wydał ostrzeżenia? I kto zajmuje się czyszczeniem i udrażnianiem rowów melioracyjnych na terenie gminy? - zastanawiają się ludzie.
Po co im ta wiedza? Bo chcą wiedzieć, do kogo mają mieć pretensje o ewentualne zaniedbania. Nie wykluczają nawet skierowania sprawy do prokuratury. - Najpierw jednak chcemy poznać odpowiedzi na nasze pytania - mówi Robert Kubica, jeden z zalanych mieszkańców oraz redaktor portalu Czechowice.eu.
O akcji przeciwpowodziowej prowadzonej na terenie gminy mówił na sesji rady miejskiej burmistrz Marian Błachut. Przeprosił za to, że nie wszystko przebiegało jak należy. Wyjaśniał, że jeszcze 16 maja nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielka będzie skala żywiołu. Ale to niejedyny problem. Nie było czasu, żeby przygotować wały na tak wielką wodę, brakowało ludzi i sprzętu. Burmistrz przypominał, że dopiero po wielu interwencjach i prośbach o pomoc do gminy dotarły amfibie. Dodatkowo sytuację utrudnił fakt, że nie wszystkie urządzenia hydrologiczne na rzekach były sprawne, a sztab kryzysowy nie miał dokładnych informacji dotyczących poziomu wody i jej planowanych zrzutach. Kierownictwo zapory w Goczałkowicach tylko grzecznościowo przysyłało takie informacje.
- Nie wszystko przebiegło idealnie, ale skala tego żywiołu była naprawdę ogromna. Na pewno wyciągniemy wnioski z majowej powodzi - zapowiada Maciej Kołoczek, wiceburmistrz Czechowic-Dziedzic. Dodaje, że odpowiedzi na pytania mieszkańców zostaną do nich wysłane. Urzędnicy umieszczą je również w internecie.
Polecamy: Pomoc dla Czechowic-Dziedzic
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
jesteście bez szans koniec kampanii wyborczej
domek53
03.07.10, 00:30
tusk był, grzmiał, efekt taki, że głosowaliście na komorowskiegopóknijcie się w łeb »
-
Niech pan premier Tusk ustanowi
front_progejowski
03.07.10, 01:15
komisarza, który zrobi porządek. W Katowicach też by się przydał komisarz, mógłby nim być Michał Smolorz.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter






więcej zdjęć