Zabrakło pieniędzy na ESK. Zostało tylko na pensje

Przemysław Jedlecki
2010-07-02 , aktualizacja: 02.07.2010 22:13
A A A Drukuj
Logo starań Katowic o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury Logo starań Katowic o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury
Na półmetku przygotowań Katowic do konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 kasa biura ESK świeci pustkami. Pieniędzy zostało tylko na pensje pracowników.
W kwietniu władze Katowic przyznały Górnośląskiemu Centrum Kultury nieco ponad 4 mln zł na starania o ESK. Od początku było jednak wiadomo, że to za mało. Wszystko przez to, że gdy radni rozdzielali pieniądze (na wniosek prezydenta), już było postanowione, że będą przeznaczone na wydarzenia, które z bieżącymi przygotowaniami do konkursu nie miały zbyt wiele wspólnego. I tak np. - ku zaskoczeniu rady programowej - 2 mln zł otrzymał OFF Festival. Część pieniędzy rozdzielono też między kilka innych wydarzeń.

W efekcie na same starania o ESK został tylko 1 mln zł. Jak te pieniądze spożytkowano? M.in. na koncert Flamenco Hoy! Carlosa Saury i tysiące sadzonek słonecznika (to symbol Katowic jako miasta ogrodów), które rozdano mieszkańcom miasta. Musi starczyć jeszcze na sporządzenie wniosku o ESK, który Katowice do końca sierpnia wyślą do ministra kultury.

Planowane są już jednak kolejne wydarzenia związane z promocją Katowic. Marek Zieliński, dyrektor biura ESK, chce zorganizować w sierpniu koncerty w Krakowie, Sopocie i Toruniu, by tam zaprezentować starania Katowic. Na wrzesień jest też planowana konferencja na temat przemian przestrzeni miejskiej. Oprócz tego ESK ma być też widoczne podczas OFF Festivalu (mają się pojawić przenośne ogrody, a na jednej z kamienic przy ul. Wojewódzkiej powstanie mural).

Wszystko to stoi jednak pod znakiem zapytania, bo biuro nie ma już pieniędzy. - Tak naprawdę zostało nam tylko na pensje pracowników - przyznaje Zieliński. To zła wiadomość, bo właśnie teraz zaczyna się decydująca faza starań o ESK.

Dlatego Zieliński chce poprosić prezydenta Piotra Uszoka o dodatkowe 2 mln zł. - Nie wiemy w tej chwili, czy się zgodzi, będzie musiała też wypowiedzieć się rada miasta - mówi Zieliński.

Magistrat nie wie jeszcze, co w tej sprawie zrobi. - Dostaliśmy wniosek w tej sprawie i na razie poprosiliśmy o jego poprawienie. Potem go przeanalizujemy i podejmiemy decyzję. Rozumiemy jednak, że projekt jest dynamiczny i ma prawo się zmienić - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów