Szalikowcy znani i bezkarni. Ofiary nie chcą zeznawać
2010-06-30
, aktualizacja: 02.07.2010 09:20
Prokuratura umorzyła w środę śledztwo w sprawie bandyckiego najazdu szalikowców Ruchu Chorzów na szkołę podstawową w Mysłowicach. Choć policja zna nazwiska sprawców, to ofiary ataku nie chcą przeciwko nim zeznawać.
ZOBACZ TAKŻE
- Pseudokibice Piasta Gliwice ukarani zakazem stadionowym (11-11-10, 20:17)
- Ruch zapłaci 15 tys. złotych za burdy kibiców (11-11-10, 16:05)
- Szalikowcy złapani o świcie. Zdemolowali stadion (09-11-10, 21:54)
- Wojna szalikowców w Katowicach - końca nie widać (08-11-10, 20:16)
- Kibice pobili się na rynku i uciekali przed policją (01-09-10, 22:40)
- Przystawił taksówkarzowi broń do głowy. Był poszukiwany (24-07-10, 21:48)
- Armagedon o świcie. Policja rozbiła gang szalikowców (27-04-10, 20:58)
- Napaść w Mysłowicach była tylko bitwą wojny kibiców (07-04-10, 00:01)
- 20 bandytów z kijami bejsbolowymi najechało na szkołę (01-04-10, 22:31)
- Mafia zakłada klubowe szaliki i działa ponad podziałami (15-03-10, 12:49)
- Socjolog: bandyci biją gliniarzy, bo są bezkarni (12-02-10, 19:58)
Do zdarzenia doszło tuż przed Wielkanocą w SP nr 14 w Mysłowicach. Pod szkołę kilkoma autami podjechało 25 zamaskowanych mężczyzn, uzbrojonych w kije bejsbolowe lub styliska od łopat. Wtargnęli na salę gimnastyczną, gdzie trwał trening klubu Spartan Kickboxing. Jego uczestnikami byli szalikowcy GKS-u Katowice.
Napastnicy zaatakowali ćwiczących, skatowali ich i pobili trenera, który nie miał nic wspólnego z szalikowcami GKS-u. Uciekający bandyci zniszczyli jeszcze zaparkowane przed szkołą samochody.
Policja w ciągu kilkunastu dni ustaliła nazwiska uczestniczących w incydencie szalikowców Ruchu Chorzów. Nie można ich jednak zatrzymać i przedstawić im zarzutów. - Ofiary pobicia odmówiły bowiem złożenia obciążających ich zeznań - wyjaśnia prokurator Dariusz Lendo z Mysłowic. Z tego powodu prokuratura musiała umorzyć w środę sprawę. - Jeżeli tylko policja znajdzie inne dowody, wrócimy do niej - zapewnia prokurator.
Napastnicy zaatakowali ćwiczących, skatowali ich i pobili trenera, który nie miał nic wspólnego z szalikowcami GKS-u. Uciekający bandyci zniszczyli jeszcze zaparkowane przed szkołą samochody.
Policja w ciągu kilkunastu dni ustaliła nazwiska uczestniczących w incydencie szalikowców Ruchu Chorzów. Nie można ich jednak zatrzymać i przedstawić im zarzutów. - Ofiary pobicia odmówiły bowiem złożenia obciążających ich zeznań - wyjaśnia prokurator Dariusz Lendo z Mysłowic. Z tego powodu prokuratura musiała umorzyć w środę sprawę. - Jeżeli tylko policja znajdzie inne dowody, wrócimy do niej - zapewnia prokurator.
Zobacz: Armagedon o świcie. Policja rozbiła gang szalikowców
- 16 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


